W obronie św. Hieronima

Wydaje się, że zgłaszane od lat postulaty przyjęcia “lepszego" tłumaczenia Modlitwy Pańskiej na język polski stało się na tyle popularne, że wersja pozbawiona fragmentu o “wodzeniu na pokuszenie" staje się, jeśli nie tyle obowiązującą, to na pewno powszechnie znaną, choć ciągle nieoficjalną. Wystarczy przeszukać zasoby internetu dowolną z wyszukiwarek, nie mówiąc o ostatnich głosach czytelników “TP" (np. list “O bezmyślności" Marii Uszokowej, nr 33/04). Postulując przyjęcie “nowej" wersji “Ojcze Nasz", jakby nie dostrzegają wielości tłumaczeń we współczesnych i oficjalnych wydaniach Pisma Św.: “I nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie" (Biblia Tysiąclecia, Biblia Poznańska), “I nie wódź nas na pokuszenie" (Biblia Warszawska), “I nie poddawaj nas pokusie" (Biblia Warszawsko-Praska). Szanując językoznawców i wszystkich, którzy chcą się modlić coraz głębiej i mądrzej, trudno nie zapytać, dlaczego kilkanaście wieków temu, zapisując (tłumacząc?) tekst Ewangelii, napisano jednoznacznie “nie wódź nas na pokuszenie" i to w obu fragmentach Pisma Św.? Teraz dochodzimy do wniosku, że polskie “nie dozwól, abyśmy ulegli pokusie" bardziej oddaje sens tego, co piętnaście wieków temu św. Hieronim zapisał po łacinie jako “Et ne nos inducas in tentationem".
Czyta się kilka minut

Wędrujemy do celu wąską ścieżką. Łatwo z niej zboczyć, stąd prośba, by nie ulec pokusie, powinna być przedkładana Panu Bogu przy każdej okazji. Ale chyba wolno też każdemu prosić, żeby ta ścieżka nie okazała się ani zbyt stroma, ani prowadząca przez zbyt gęste krzaki, a o to właśnie prosimy, modląc się słowami Modlitwy Pańskiej. Rzetelni tłumacze w przypadku takiego tekstu na pewno są nieodzowni. Nie wiem tylko, co komu zawinił św. Hieronim, że nagle stracił wiarygodność. Jeśli chodzi o mnie, wcale nie.

WACŁAW RECZEK (Kraków)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2004