Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W co nas przebierają

W co nas przebierają

26.03.2017
Czyta się kilka minut
Dziwne są to czasy, w których zamiast o premierze filmu pisze się we wszystkich mediach o premierze reklamy, stwarzając niemal powszechne wrażenie, że była czymś wyczekiwanym przez społeczeństwo.
Ż

Że byłoby ono gotowe stać po tę reklamę w kolejce, tak jak kiedyś moja ciocia Walcia stała w ogonku do księgarni w Katowicach po „Dzieci Arbatu” Rybakowa.

Allegro, bo o nich mowa, w okolicy Bożego Narodzenia wycisnęło hektolitry łez z oczu widzów proponując reklamę, w której polski dziadek uczy się angielskiego, by się dogadać z brytyjskim wnuczkiem. Faktycznie – było w tym coś wzruszającego, nawet jeśli szło tylko o to, byśmy prezenty dla rodziny kupili tam, a nie gdzie indziej. Teraz, tuż przed kolejnymi świętami, pokazano nam nową reklamę, która ma poruszyć czułe struny w naszych sercach.
Cóż, albo mi ich już brak, tych strun czułych, albo coś jest nie tak z tą reklamą. Jedyna emocja, jaką we mnie wzbudziła, to irytacja.
Oto (samotna) matka i córeczka. Ta druga w szkole wkrótce mieć będzie bal przebierańców, wiadomo – wyzwanie dla każdego kochającego rodzica, w...

5026

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ponieważ to nazwisko nie zostało wymienione wprost, należy uzupełnić: Erving Goffman "Gender Advertisements" 1979 Macmillan

uszyty przez nią strój - raczej coś praktycznego, bo o kreację na bal przebierańców nie śmiałbym poprosić - to mama osobiście zadbałaby o pogorszenie mi samopoczucia. Zafiksowana na dżenderze felietonistka nie zauważa, że reklama w jeszcze większym stopniu odzwierciedla stereotypową relację rodzice-dzieci i nie jest to bynajmniej stereotyp tradycyjny. Za mooooich, panie, czasów, dzieciństwo oznaczało wiele obowiązków, jeszcze więcej zakazów i mało przywilejów. Dla większości z mojego pokolenia kończyło się szybko, zwykle po dwu- czy trzyletniej zawodówce. Wiejskie dzieci praktycznie go nie miały, bo odkąd były w stanie oporządzić się samodzielnie i wykonywać użyteczne prace, te ich zdolności wykorzystywano bez skrupułów sentymentalnej natury. Dziecko-tyran i domowy bożek, któremu rodzice muszą nieustannie składać ofiary materialne i zapewniać rozrywkę w zamian za niepewną nagrodę w postaci uśmiechu, może zdarzało się w środowisku klas wyższych, ale jako powszechny fenomen i wzorzec kulturowy zaistniało dopiero w naszych czasach. Co ciekawe, równocześnie z wzorcem "aspiracyjnej" dziewczyny, sportsmenki, businesswoman itp. - apodyktycznej w stosunku do mężczyzn, skoncentrowanej na zaspokajaniu własnych ambicji i przyjemności. Jasne, że ktoś wokół takiej osoby musi się nabiegać: matka, ojciec, samiec alfa (w pracy) i pantoflarz w jednej osobie... Nawet reklamy samochodów często odwołują się do przyjemności nie prowadzenia, lecz wożenia partnerki i dzieci. Poszczególne stereotypy i konwencje społeczne same w sobie mogą być proste, ale razem tworzą skomplikowany układ wzajemnych odniesień i zależności, trudny do ogarnięcia, a co dopiero do udoskonalenia za pomocą narzędzi wypracowanych w różnych ideologicznych think tankach. A co do reklamy z dziadkiem, to proszę wyobrazić ją sobie z synową i wnuczką o urodzie zdecydowanie europeidalnej. Założę się, że wycisnęłaby mniej łez, o ile w ogóle. Gdyby ktoś zechciał moje przypuszczenie w sposób dyskursywny potwierdzić lub obalić, z przyjemnością przeczytam.

Przeciwstawianie "dziecku - tyranowi i domowemu bożkowi" dziecka - bezbronnej ofiary ciężkich czasów i bezmyślnej surowości rodziców jest w tym miejscu figurą moim zdaniem zupełnie nieskuteczną i nieuzasadnioną. Nieskuteczną w tym sensie, że przypomina zawracanie rzeki kijem. Nieuzasadnioną, bo ani jeden, ani drugi obraz nie jest uprawniony by go uznać za realnie odzwierciedlający stan faktyczny. Podobnie absurdalne uważam są tezy o 'wzorcach aspiracyjnej dziewczyny...", kuriozalny zaś fragment "skoncentrowanej na zaspokajaniu własnych ambicji i przyjemności". Tak niemądre, że aż komentarza niegodne. Jakby żywcem ze średniowiecznej kruchty antygenderowego propagandysty. +++ Proszę Pani/Pana, tak jak teraz dzieci są wychowywane na różne sposoby, a ja osobiście wręcz nie zauważam w swoim otoczeniu inwazji owych "bożków", tak dawniej nie każde dziecko było ofiarą psychotycznych rodziców, zresztą prawdopodobnie ofiar podobnych im domowych tyranów i sadystów. Przy okazji warto pokusić się o zdefiniowanie źródeł tej wychowawczej dewiacji karania, bicia, strachu, poniżania. Polecam Sz. P. materiał na ten temat, opisujący właśnie sprzed kilkudziesięciu lat historie 'twardego wychowania', jego skutki ale i genezę. +++ http://natemat.pl/66109,zakatowala-dziecko-dzis-robi-kariere-w-szkolnictwie-bo-zatarcie-wyroku-zaciera-tez-zdrowy-rozsadek +++ http://docs11.chomikuj.pl/5239286884,PL,0,0,%C5%9Aliczny-i-pos%C5%82uszny.docx +++ Sz. P. współczuję traumatycznych przeżyć z dzieciństwa - ale jeszcze bardziej Jej/Jego ewentualnym dzieciom.

Nie interesują mnie pańskie dzieci ani pańska opinia o moich i nie zalecam żadnego modelu wychowania. Zauważyłem tylko, że autorka wąsko wyspecjalizowana w tematyce gender odczytuje w konkretnych tekstach kulturowych to, czego w nich nie ma, pomijając to, co istotne, a mianowicie pewną wizję konstruktu kulturowo-społecznego jakim jest dzieciństwo. Nie znaczy to, że nie da się znaleźć reklam, które pasowałyby do tez autorki - ot, choćby ta, gdzie skarlałym z powodu przeziębienia ojcem najpierw zajmuje się żona, dając mu odpowiedni lek, a potem dzieci, poinstruowane przez matkę, że mają opiekować się ozdrowiałym i na nowo wydoroślałym (?) tatusiem podczas wspólnej radosnej zabawy. Ale w tych dwóch, o których wspomniała, mężczyzna-ojciec nie odgrywa żadnej roli, nie widać go i może w ogóle go nie ma nawet w domyśle. To jak ma szyć albo sprzątać? Za to widać dzieciństwo jako status społeczny niewątpliwie inny niż w przeszłości i to niezbyt dawnej. Na koniec przestroga: wskazany materiał na chomikuj.pl jest ewidentnie opublikowany bez wiedzy i zgody autora, Mariusza Szczygła, oraz wydawcy, Gazety Wyborczej. Czyli kradziony. Ładny przykład daje pan dzieciom.

co uwaga o kradzionym, czyli psinco. Najwyraźniej Sz.P. 'z przyjemnością przeczyta', ale tylko co pasuje do jego wyobrażeń o 'dzieciach tyranach' i 'aspiracyjnych dziewczynach'.

Jak to dobrze być dziewczynką (Katarzyna Kowalska) Jak to dobrze być dziewczynką - Być brunetką lub blondynką. Bez powodu można płakać - tym za serce chłopców łapać. Można bawić się lalkami, stać przed lustrem godzinami. Można stroić się do woli, co chłopakom nie przystoi. Można wzdychać godzinami, można płacić uśmiechami, pod pantoflem trzymać brata, być dla taty pępkiem świata... Serca podbić słodką minką... Tylko trzeba być dziewczynką, bo dziewczynką być, jak wiecie, to najlepsza rzecz na świecie!

.

Jak to dobrze być chłopakiem (Katarzyna Kowalska) Jak to dobrze być chłopakiem małym, sprytnym łobuziakiem. Można bawić się w kowboi, co dziewczynkom nie przystoi. Figle płatać starszej siostrze, na motorach znać się dobrze. Można marzyć godzinami, że się walczy z piratami. Na boisku nosić korki i być mistrzem deskorolki. Bohaterem być dla mamy, nie przejmować się głupstwami. Można zawojować światem, tylko trzeba być chłopakiem, bo chłopakiem być jak wiecie, to najlepsza rzecz na świecie!

ale byłaby kompletnie "off topic", więc chyba na poważnie znalazł się tutaj ten manifest bezstresowego wychowania. Wierszyki są bez wątpienia świeżej daty. W PRL drugi by nie przeszedł - nie przez cenzurę, ale przez biurko redaktora, z powodu rażącego błędu gramatycznego. W warstwie "dżenderowej" natomiast to jest coś, czego nasza felietonistka pewnie nie zna, bo gdyby znała, to rozsiekałaby na miazgę. Dziewczynka - nademocjonalna kretynka, zaprzątnięta wyłącznie swoim seksapilem (poniekąd słusznie, skoro ma płacić urodą), ale brat oczywiście pantoflarz. W domu, bo na zewnątrz ma być małym, sprytnym łobuziakiem. I proszę mi nie zwalać na zaściankową, patriarchalną tradycję, bo spod pióra Jachowicza czy Porazińskiej takie coś by nie wyszło. Nie tylko ze względu na prostackie asonanse, z "mamy - głupstwami" na czele. Przede wszystkim jest to znów wizja dziecka roszczeniowego i pozbawionego sensownych wzorców. Taki to niepiękny widok roztacza się po opuszczeniu średniowiecznej kruchty.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]