Voo Voo: "Trójdźwięki" (2 cd)

W przypadku Nim stanie się tak, jak gdyby nigdy nic nie było, wystarczyła pierwsza linijka pierwszej zwrotki, by publiczność zaśpiewała resztę. Uważam, że popularność w tym kraju to obciach - powiedział Wojciech Waglewski w pamiętnej rozmowie z Katarzyną Bielas i trudno chwilę nie pomyśleć nad tymi słowami.
Czyta się kilka minut
 /
/

Podobnie jak nad opowieścią o tym, jak łatwo ze sceny manipulować ludźmi. Myślę jednak, że tu nie mieliśmy do czynienia ani z obciachem, ani z manipulacją, tylko z najprostszym sposobem powiedzenia “dziękuję". O łatwym zdobywaniu uznania traktuje zresztą “Tupot", zamykający niczym memento pierwszą z omawianych płyt...

Jest za co dziękować. Próbuję się doliczyć: 20 lat istnienia zespołu i blisko 30 płyt. I ciągła ucieczka przed rutyną, nowe pomysły, muzyka do filmu i dla teatru, muzyka dla dzieci, nagrania z różnymi wokalistami, ale także z kwartetem smyczkowym i zespołami ludowymi z bodaj połowy kontynentu. A co dziś najważniejsze: koncerty, pewnie kilkadziesiąt rocznie - w klubach, dużych salach i pod gołym niebem, czasem w radiu. Skąd to wszystko? “Zespół musi być traktowany jak mały zakład produkcyjny - tłumaczył Waglewski we wspomnianym wywiadzie. - To nie jest szpital ani miejsce, w którym się czeka, aż ktoś się upora z chorobą". To część odpowiedzi: w tym “bardzo wymagającym zakładzie pracy" trzeba jeszcze w coś wierzyć i mieć coś do powiedzenia.

Dwupłytowy album, który ukazał się na 20-lecie Voo Voo, to zapis dwóch występów w radiowej Trójce - sprzed roku i sprzed pięciu lat, tego drugiego z towarzyszeniem chórów z Buriacji i z Kaliningradu. Pisząc o nowym wydawnictwie, mam ochotę kolejny raz zmierzyć się z pytaniem o znaczenie w moim życiu tych melancholijnie ciepłych, drapieżnie łagodnych, niemelodyjnie melodyjnych piosenek, których słowa, pełne dziwnej poezji, w najprostszy sposób opisują zwykłe życiowe stany. Skąd poruszenie na widok tej surowej, pooranej zmarszczkami twarzy, na dźwięk tej niepodrabialnej gitary i tego dylanowskiego (czyli dość okropnego) głosu? “A jeśli kiedyś nie ja / będę najszybszy w dzielnicy / czy będziesz ze mną gdy / już nie będę się liczył?" - pytał kiedyś Waglewski w nawiązującej do Beatlesów piosence “Jeśli będę miał 65". Są przecież artyści, których płyty kupuje się zawsze, którym - podobnie jak drużynom piłkarskim - nigdy nie przestaje się kibicować. Ślepa wierność fana? Owszem, ale i fakt, że muzycy tej kategorii po prostu nie nagrywają słabych płyt.

“Trójdźwięki" trzeba po prostu mieć. A potem pójść na kolejny koncert. Tu jest trochę jazzrockowo, trochę tanecznie, trochę (zwłaszcza dzięki Buriatom) medytacyjnie. Ale w Waszym mieście przecież znowu wszystko będzie inaczej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2005