Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Ugniataj, bij, wyciskaj

Ugniataj, bij, wyciskaj

05.03.2018
Czyta się kilka minut
W „Czerwonym głodzie”, poświęconym ofiarom ukraińskiej tragedii z lat 1932–1933, Anne Applebaum ponownie rozlicza komunizm, nie uznając żadnych okoliczności łagodzących.
Anne Applebaum PIOTR BERNAŚ / AGENCJA GAZETA
N

Najnowszą książkę Anne Applebaum „Czerwony głód” otwierają dwa cytaty symbolizujące poznawczą przepaść między ofiarami a świadkami Wielkiego Głodu, próbującymi nazwać to, czego doświadczają. „Szanowny Towarzyszu Stalin, czy jakaś radziecka ustawa określa, że wieśniacy mają głodować? (...) Za co ginęliśmy na froncie? Żeby głodować, żeby patrzeć, jak nasze dzieci konają z głodu?” – alarmuje kołchoźnik. „Burżuje wywołali tu istną klęskę głodu, realizując kapitalistyczny plan, żeby nastawić całą klasę chłopską przeciwko radzieckim władzom” – twierdzi inny.

Mentalna walka między zdesperowanymi przeciwnikami zamordyzmu i równie sfrustrowanymi działaczami, karnie recytującymi propagandowe slogany, trwała od pierwszych zwycięstw bolszewików po upadek Związku Radzieckiego – a nawet dłużej, jak przekonuje Applebaum. Zachód obarcza zaś winą za dekady milczenia o krzywdzie społeczeństw...

17487

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Przeczytałem właśnie ten artykuł (chociaż w wersji papierowej). I cóż: utwierdzam się w przekonaniu o nierozumieniu naszej, niesamowitej Słowiańszczyzny, przez Annę Applebaum. Czytamy w artykule m. in. ,,I tak dowiadujemy się, że choć przed 1989 r. Polska była krajem pustych półek, a Radosław Sikorski do dziś ma awersję do śledzi, które musiał jeść na okrągło w mrocznych czasach niedoboru, to dziś dzięki kapitalizmowi i pracy u podstaw Magdy Gessler polska kuchnia „odzyskała możliwość swobodnego rozwoju na równi z wolnymi związkami zawodowymi i demokratycznymi partiami politycznymi”. Applebaum rozsmakowała się w polędwicy wołowej z grzybami i ogórkami kiszonymi, gulaszu z kurczaka blanquette à la polonaise oraz combrze sarnim z suszonymi śliwkami." Typowe (zarówno dla bohaterki artykułu, jak i większości publicystów) uproszczenie, jakby przez cały PRL sklepowe półki były puste (choć, trzeba przyznać, nigdy takiego wyboru jak obecnie nie było, ale to jeszcze nie powód, żeby stosować tak daleko idące uproszczenie). Inne zdanie ,,[polska kuchnia] odzyskała możliwość swobodnego rozwoju na równi z wolnymi związkami zawodowymi'' Czyżby?! Związki zawodowe rozwijają się tak, jak na Zachodzie Europy? (tak, tak szczególnie w sieciach handlowych; bez dalszego komentarza). Równie typowe są wymienione potrawy, konkluzja: za PRL piszcząca bieda, teraz obfitość. Czy aby na pewno dla wszystkich? Przydałaby się A.Applebaum lektura choćby,,Zajeździmy kobyłę historii. Wyznań poobijanego jeźdzca'' Karola Modzelewskiego, gdzie przypomina o awansie milionów dzięki dyktaturze proletariatu. Ilu awansowało po 1989? W artykule wspomniano jej książkę ,, Między Wschodem a Zachodem'', którą zapamiętałem jako mocno rusofobiczną (szczęśliwie ,,Gułag'' już taki nie jest). Jej opis zachodnich rubieży ZSRR można streścić słowami: głód, smród i ubóstwo. Mnie się wydaje, że to burżuazyjno-imperialistyczna amplifikacja. Czy na pewno Polska za władzy ludowej aż tak źle wyglądała? Pamiętajmy wszak, że pół żartem nazywaliśmy Polskę szesnastą republiką Związku Radzieckiego. Uważam, że Ann Applebaum subiektywnie patrzy na naszą część Europy, jest wszak Amerykanką, a ci mają niechętny stosunek do Rosji i w ogóle wschodu Europy. Tym niemniej jej prace są dobrze napisane i pozwalają spojrzeć na naszą część Europy oczami Zachodu. Żeby tylko nie te sądy uogólniające, jak w przytoczonym fragmencie...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]