Reklama

Teleturniej na wiecu

Teleturniej na wiecu

07.07.2020
Czyta się kilka minut
To była najbardziej groteskowa debata wyborcza w dziejach polskiej telewizji i polskiej demokracji.
W programie pt. „Debata Wyborcza” w TVP wziął udział jedynie prezydent Andrzej Duda. Końskie, 6 lipca 2020 r. / fot. Jan Bogacz / TVP / East News
W programie pt. „Debata Wyborcza” w TVP wziął udział jedynie prezydent Andrzej Duda. Końskie, 6 lipca 2020 r. / fot. Jan Bogacz / TVP / East News
K

Kandydaci na prezydenta debatowali osobno: jeden w Końskich odpowiadał na pytania starannie wyselekcjonowanych „zwykłych Polaków”, drugi w Lesznie odpowiadał na pytania dziennikarzy z dwudziestu redakcji (w tym TVP). TVP pokazywało Końskie, TVN Leszno, a Polsat obie debaty na zmianę.

Gdyby w Polsce istniała normalna telewizja publiczna albo odważny prezydent, z pewnością do takiego kuriozum by nie doszło. Ale Andrzej Duda odmówił udziału w debacie organizowanej przez media, które uznał za zagraniczne i służące obcym interesom (TVN, TVN24, Onet i Wirtualną Polskę), zaś ekipa z Woronicza była gotowa zrobić wszystko, żeby debata prezydencka była dla Andrzeja Dudy kolejnym wiecem. Nieobecność kontrkandydata w ogóle w tym nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Dostarczała też haseł do „pasków” w TVP Info i „Wiadomościach”: „Trzaskowski nie chce odpowiadać na pytania Polaków”, „Czego boi się Trzaskowski?”, „Trzaskowski zignorował Polskę powiatową”, „Kandydat elit zignorował Polskę powiatową”.

Dlaczego akurat Końskie obrano za metaforę Polski powiatowej? Bo ktoś ze Zjednoczonej Prawicy wynotował sobie wypowiedź Grzegorza Schetyny z 2016 r.: „wybory wygrywa się w Końskich, a nie w Wilanowie”. W marcu 2020 r. właśnie w Końskich Andrzej Duda obiecał przywrócenie lokalnych połączeń kolejowych. I akurat w Końskich w pierwszej turze wyborów prezydenckich uzyskał ponaddwukrotną przewagę nad Rafałem Trzaskowskim: 54,01 proc. do 23,09 proc.

Rozmowy ze szklanką

Wydarzenie to zapowiadano z dumą jako „debatę w amerykańskiej formule town hall”, czyli z pytaniami od widowni. Rozporządzenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 6 lipca 2011 r. zabrania Telewizji Polskiej organizowania debat wyborczych „z udziałem publiczności w studiu”, ale dla medium, które od lat codziennie łamie ustawę o radiofonii i telewizji, nie mogło to być żadną przeszkodą. Ostatecznie jednak TVP podzieliła debatę na dwie części – z publicznością i bez – tłumacząc tę decyzję „wymaganiami sztabu Rafała Trzaskowskiego”. Obie wyglądały jak scena teleturnieju w „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Nawet prowadzący Michał Adamczyk, zasłużona twarz głównego wydania „Wiadomości”, z wyglądu i zachowania przypominał barejowskiego konferansjera.

„Prezydent Duda przyjął zaproszenie. Nie ma jednak z nami wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej i jednocześnie kandydata tej partii Rafała Trzaskowskiego, który niestety nie znalazł czasu, by odpowiedzieć na państwa pytania” – zaczął Michał Adamczyk. Sposób przedstawienia Trzaskowskiego nie był przypadkowy: odkąd w sztabie Andrzeja Dudy zorientowano się, że ogromny odsetek Polaków nie kojarzy Trzaskowskiego z PO, konsekwentnie mówi się o nim w TVP jako o wiceprzewodniczącym Platformy.

Wielokrotnie pokazywano zbliżenia na pustą mównicę z ustawioną idealnie pośrodku szklanką wody. Po dwuminutowej odpowiedzi Andrzeja Dudy na pierwsze pytanie, mównicę Trzaskowskiego prezentowano przez długich kilka sekund, jakby w oczekiwaniu, że szklanka przemówi. Wreszcie Adamczyk skonstatował: „Jak widzimy kandydat nie odpowie, bo nie ma go dzisiaj z nami”. Po czym dał Andrzejowi Dudzie 45 sekund na ripostę do wypowiedzi, której nie było. W późniejszych rundach Adamczyk zrezygnował z prób rozmów ze szklanką i po prostu przypominał, że „kandydat Platformy Obywatelskiej nie dotarł na debatę”.

Andrzej Duda zawsze idealnie mieścił się w wyliczonym czasie, nigdy nie zacinał, tylko czasem dziwnie się przejęzyczał („Obecne opła... Obecnie dopłaty”). W jednym z ujęć widać było tekst odbijający się w ekranach zawieszonych za plecami prezydenta. Ale podejrzenie, że czytał z promptera, TVP nazwała „fake newsem”.

Nasz spokojny kraj

Pytania dzieliły się na te od mieszkańców i te od internautów. Pierwsze były nagrane przed debatą; drugie odczytywał z kartki prowadzący. Okazało się, że „zwykłych Polaków” interesują wyłącznie tematy, które sztab Andrzeja Dudy kreował w ostatnich tygodniach. A więc: jakie prezydent ma pomysły na zatrzymanie w Polsce młodych? Jak zapewni wolność w internecie? Czy edukacja będzie „szanowała wartości, które wyznajemy w rodzinach”? Czy transfery socjalne „będą wypalane żelazem”? Czy prezydent będzie stymulował rozwój małych miejscowości? I czy „inwestycje za rogiem”, hasło z kampanii Trzaskowskiego, nie brzmi podejrzanie?

Najzgrabniejsze pytanie zadała „internautka Małgorzata z Włocławka”: „Mieszkam we Włocławku. Wisła jest tu tak zanieczyszczona, że nawet w upały nikt nie myśli o kąpieli. Rzeką spływają nieczystości, nie tylko ze stolicy. Chciałam z mężem podłączyć gaz, rezygnując z kotła na węgiel. Koszt to ponad 30 tysięcy złotych. Mieszkamy w domku jednorodzinnym. Nie uzyskałam żadnego wsparcia od urzędników miejskich, choćby w wypełnieniu wniosku, ani dofinansowania. Jaki mają panowie plan na walkę ze smogiem i zanieczyszczeniem rzek, i w jakich sposób wesprą panowie moją i inne rodziny, abyśmy mogli skorzystać ze środków pozostających w gestii samorządów?”. Jak wiadomo, z licznych materiałów TVP, to Rafał Trzaskowski osobiście odpowiada za wlewanie szlamu do Wisły, a Platforma Obywatelska rządzi nieprzyjaznym mieszkańcom Włocławkiem.

Ale wróćmy do pierwszego pytania. Pani Monika Augustyn zastanawiała się: „Jakie będzie konkretne źródło finansowania programów socjalnych, które są obecnie wypłacane?”. W odpowiedzi Andrzej Duda przypominał, że za jego kadencji obniżono wiek emerytalny, który podwyższyła Platforma, następnie wyliczył programy socjalne wprowadzone od 2015 r., którym Platforma była przeciwna, a wreszcie oznajmił, że pieniądze na to wszystko biorą się z uszczelnienia poboru VAT, który to VAT za czasów Platformy „gdzieś znikał”. Wreszcie zapewnił: „pieniędzy na realizację tych elementów nie brakuje i wierzę, że nie braknie”.

I tak przez 45 minut Andrzej Duda swobodnie recytował przewidywalny przekaz partyjny. A jednak zdarzyła się w tej części wypowiedź spoza żelaznego zestawu wiecowych sloganów. Pytanie od „internauty Tomasza Adamiaka” brzmiało: „LGBT? A dlaczego nie eutanazja? Mówicie o LGBT, a dlaczego nikt nie wspomina o eutanazji? W Belgii, Holandii już dziś odłącza się ludzi od respiratorów. Ludzie tatuują sobie: Nie zabijaj mnie! Czy pozwolicie na taki liberalizm w Polsce?”. Zapewniając, że nigdy na eutanazję w Polsce się nie zgodzi, Andrzej Duda podzielił się zastanawiającą wizją: „Ja nie wątpię w to, że możemy się spodziewać, już takie pierwsze sygnały są, że właśnie z tych państw zachodnich, gdzie eutanazja została wprowadzona, do nas, do Polski, do naszego spokojnego kraju, w którym opieramy się na wartościach i szanujemy taką wielką wartość, jaką jest życie, będą przyjeżdżali starsi ludzie, seniorzy, z krajów Europy Zachodniej, żeby móc w naszym kraju dożyć spokojnej i niezakłóconej niczym starości, sędziwego wieku”. Czy ci zdesperowani seniorzy, szukający w Polsce ratunku przed śmiercią z rąk własnego państwa, będą u nas mieli status uchodźców? Czy dostaną zasiłki? A może będzie im przysługiwać trzynasta i czternasta emerytura? Tego Andrzej Duda nie doprecyzował.

Bardzo proszę nie manipulować

W drugiej części programu do studia wpuszczono około dwudziestu osób, dziwnie sztywnych i jakby zmęczonych. W tym samym czasie rozemocjonowany tłum konecczan dobijał się do bramy przed halą służącą za studio. Pierwsze pytanie zadał anonimowy starszy mężczyzna. Odczytał z kartki: „Jak zamierza pan zabezpieczyć Polskę, żeby nie było u nas możliwości adoptowania dzieci przez pary homoseksualne?”. Andrzej Duda z powagą i przejęciem oznajmił: „Szanowny panie, odpowiedź na to pytanie została już dzisiaj udzielona. Nawet rozpocząłem jej udzielanie w ostatnią sobotę w Szczawnie-Zdroju, kiedy zapowiedziałem złożenie projektu zmiany konstytucji właśnie w tej kwestii”.

Inne pytanie zadała Katarzyna Serek, która przedstawiła się jako mieszkanka Końskich, nie dodając, że niedawno startowała w wyborach do rady powiatu z utworzonego przez PiS komitetu Prawi i Solidarni. Czas antenowy dostał też działacz Solidarnej Polski z Sokołowa, również występujący jako przypadkowy mieszkaniec Końskich. Andrzej Duda znowu miał 45 minut na powtarzanie głównych tez z kampanijnego przekazu: że potrafił być niezależnym i silnym prezydentem, że młodzi w Polsce będą zarabiać tyle co na Zachodzie, że nie pozwoli na wyprzedanie spółek skarbu państwa obcemu kapitałowi, i że Platforma ukradła pieniądze z OFE. A wreszcie wykrzyknął: „Prezydent także ma prawo do własnego zdania, także jest człowiekiem!”. I było w jego głosie słychać silne przejęcie.

Pod koniec debaty padło słynne już pytanie o COVID-19: „kiedy pandemia się skończy i kiedy będzie szczepionka?”. I tu prezydent powiedział coś, czego najwyraźniej nie przećwiczył z Adamem Bielanem: „Absolutnie nie jestem zwolennikiem żadnych szczepień obowiązkowych. Powiem państwu otwarcie: ja osobiście nigdy się nie zaszczepiłem na grypę, bo uważam, że nie. Miałem oczywiście różne szczepienia jako dziecko i jako dorastający chłopak, ale na grypę się nigdy nie szczepiłem i nie chcę się szczepić, i uważam, że szczepienia na koronawirusa absolutnie nie powinny być obowiązkowe”. Już kilkadziesiąt minut po debacie próbował się ze swoich słów wycofać, apelując na Twitterze: „STOP MNIPULACJI!” (pisownia oryginalna z pierwszej wersji tweeta). Twierdził, że chodziło mu wyłącznie o szczepienie na grypę i koronawirusa; „co do innych chorób (polio, gruźlica, szkarlatyna itp.), to zupełnie co innego. Inna rozmowa”. We wtorek zaś zrugał pytającego o sens jego słów dziennikarza: „Co do pozostałych szczepień się nie wypowiadałem […] Bardzo proszę nie manipulować i nie kłamać”.

I to chyba najważniejszy efekt debaty w Końskich: okazuje się, że Andrzej Duda nawet na wiecu-teleturnieju we własnej telewizji, bez udziału kontrkandydata, potrafi się w zasadniczej kwestii potknąć. Jeśli nie wywrócić.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Prezydent Duda próbując wycofać się z wcześniej wypowiedzianych słów, wynalazł chcący bądź nie nową szczepionkę, szczepionkę przeciwko szkarlatynie. No ale skoro premier może być specjalistą epidemiologiem zarządzającym odwrót epidemii, to dlaczego prezydent nie mógłby być specjalistą immunologiem.

Pięć lat temu Tygodnik Powszechny słowami Pawła Śpiewaka przekonywał jak wybitnym mężem stanu jest Bronisław Komorowski. A gdzie laurka dla Rafała Trzaskowskiego ? Czuję, że pani Kalina na fali moralnego wzmożenia mogła by taką laurkę dla naszego szlachetnego chrześcijańsko-demokratycznego polityka popełnić.

O laurce marzą zapewne wszyscy w TP – od najmłodszego do najstarszego. Tylko ten etos Tygodnika Powszechnego trzyma krótko cugle. A tak by się chciało cwałem za Rafałem;) No więc trzeba się skupić na subtelnych, lecz średnio efektownych krytykach postawy Dudy i rządu. Tu się liczy spryt i doświadczenie, jak pokazał ksiądz senior. Napisał, że obaj kandydaci są tacy sami. No już lepszej laurki poprzez zrównanie go z Dudą Rafał nie mógł otrzymać. Znaczy się, mógł otrzymać lepszą, ale ten cholerny etos nie pozwala…

Jakiż kontrast z Kurwizją, która od ponad czterech lat dzień w dzień wysyła propagandowe laurki dla swoich pisiorków, choć nikt jej o to nie prosi :)))

Nie narzekającego co prawda na tzw. krótką pamięć (bo to niekiedy prawdziwy dar natury) ale wymagającego serdecznej opieki i przypominania jak np. teraz. Iż o wiele potężniejsza siła propagandowa komercyjnych mediów centralnych, regionalnych i polskojęzycznych, niż media publiczne i małych satelitów Kaczystów - gwarantuje Zwolennikom słodkiego żeby było jak było, bezustanne dostawy ogromnych ilości lukru i lizanek. Także bez proszenia.

Jesteś jak mucha, która przegoniona z jednego sprzątniętego howna zaraz leci na inne. Media publiczne to nie jest feudalny folwark, który prawactwo ma prawo sobie przyznać na wyłączność na otarcie łez z powodu swojej chronicznej nieudolności w organizacji mediów komercyjnych. "Publiczna radiofonia i telewizja realizuje misję publiczną, oferując, na zasadach określonych w ustawie, całemu społeczeństwu i poszczególnym jego częściom, zróżnicowane programy i inne usługi w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu, cechujące się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością oraz innowacyjnością, wysoką jakością i integralnością przekazu" (art. 21, p.2, Ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji). Z realizacją tej misji było różnie - raz trochę lepiej, raz trochę gorzej. Ale dopiero z nadejściem PiS część informacyjno-publicystyczna (a nawet do pewnego stopnia kulturalna) zamieniła się w potok propagandowych szczyn wspierających jedną partię i jej bieżące interesy polityczne. Uniemożliwiliście realizację ustawowej misji, a i tak bierzecie na nią pieniądze, co jest pospolitą defraudacją środków publicznych. Na dodatek żerujecie na renomie, jaką przez 25 lat wyrobiły sobie media publiczne, także prawie nic już z niej nie zostało.

Nawet jeśli propagandowe rzygowiny TVP-PO (odpowiadam w waszym narzeczu), były 10 razy rzadsze, niż ze strony TVP-PIS, to nędzne i brudne podłoże do ew. satysfakcji bądź do dyskretnych sugestii o misjonarstwie którejkolwiek z nich. W czasach niedemokratycznej, miażdżącej przewagi propagandowej POstępaków nad nietotalnym i grzeczniutkim w porównaniu z dzisiejszą chuliganerią opozycyjną oraz niemal całkowicie bezbronnym medialnie PiSem - TVP-PO mogła sobie pozwolić na chwile wytchnienia od mordobocia i stwarzanie pozorów bezstronności, i pełnienia misji. Mając gigantyczne wsparcie komercyjnych przekaźników Platforma mogła również śmiało zlikwidować media publiczne lub zawiesić ich nikczemne straszenie zmorą PiS, albo przynajmniej nie pompować miliardów w swoich propagandowych funkcjonariuszy a przeznaczyć je bez najmniejszego uszczerbku dla zgniłego interesu np. na onkologię, o którą namiętnie upominała się niedawno. Zaś na demokratyczną okrasę mogła nawet podarować medialnemu słabeuszowi choćby trzeciorzędną stacyjkę radiową...Dzięki zwyczajowemu przejęciu TVP przez kolejną ekipę, tym razem przez PiS, doszło zaledwie do stanu zbliżonego do medialnej równowagi propagandowej. Dopuszczenie dzisiaj samopas , wiecznie nienasyconych propagandowo głodomorów z PO i ich wściekłej psiarni do studiów RTV-PiS natychmiast zburzyłoby występującą obecnie w przybliżeniu - demokrację medialną i antypisowska propaganda niegodziwców publicznych oraz komercyjnych z powrotem zdominowałaby przestrzeń publiczną , pozbawiając kilka milionów odbiorców silnego wyraziciela ich opinii i przekonań.

Kilka uwag do powyższych przeinaczeń. Po pierwsze, media liberalne to jest jednak lepsze lub gorsze, ale dziennikarstwo, a nie partyjna kloaka, jak TVPiS i Pisowskie Radio. Po drugie, gdyby nawet GW, TVN, Polsat, Onet, Polityka czy Newsweek postanowiły jednak sięgnąć dna obok TVPiS, to im wolno, a TVP i PR nie wolno, ponieważ ustawa medialna nakazuje tym ostatnim m.in. "pluralizm, bezstronność, wyważenie", podczas gdy żadna ustawa nie nakazuje (i nie ma prawa nakazać) tego samego mediom komercyjnym. Po trzecie, przed opanowaniem Telewizji Polskiej i Polskiego Radia przez PiS spełniały one te kluczowe ustawowe wymagania w zdecydowanie większym stopniu, niż ma to miejsce obecnie. Informacje były bardziej zróżnicowane i niekoniecznie korzystne dla bieżącej władzy. Przedstawiano różne punkty widzenia w sposób dążący do bezstronności i dalece odmienny od dzisiejszych jawnych manipulacyjnych chwytów pisowskich propagandzistów. Kręgi bliskie populistycznej prawicy miały także swoje programy i audycje. Po czwarte wreszcie, mamy w Polsce (jeszcze) wolność słowa i zakładania działalności gospodarczej. Nic nie stało i nie stoi na przeszkodzie temu, aby autorytarna prawica założyła i utrzymała własne stacje telewizyjne i radiowe oraz czasopisma. Ba! Wiele takich od dawna już działa. Nie jest naszą winą, że prezentując miałkość ideologiczną i nędzę organizacyjną, nie osiągają one takich wyników, jakie marzą się ich właścicielom. Jeśli prawacy chcą osiągnąć sukces i wpływ podobny mediom liberalnym, to niech ich wzorem porzucą odpychające Polaków elementy swojej ideologii, lepiej przemyślą biznes i wezmą się do roboty. Chęć zniwelowania przykrych skutków ich własnej nieudaczności, skandaliczności treści i gnuśności nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla przestępstwa szokującego upartyjnienia i schamienia mediów publicznych i nie będzie się liczyła w przyszłym procesie Kurskiego i spółki. *** Pamiętajmy o tym wszystkim, czytając relacje z ekscesów TVPiS, jak ostatnio w Końskich, i zakreślając krzyżyk na karcie do głosowania w najbliższą niedzielę.

Tylko problem gdy ci co rządzą kierują się interesem narodowym, poczuciem suwerenności państwowej i tradycji narodowej, a drudzy kierują się anarchią, sabotażem i zdradą. To w ramach pluralizmu mamy dopuścić destrukcję na antenę i przyznać jej tę samą ocenę? W 2011 Kaczyński przedstawił wizję państwowej telewizji rządowej i opozycyjnej za publiczne pieniądze. Dziś widać że w całości nie da się tej wizji urzeczywistnić, gdyż gdyby opozycja miałaby telewizję tworzyłaby za publiczne środki fake newsy i kłamstwa - więc to się mija z celem. Opozycja ma komercyjne media, które i tak swój byt i rozwój opierają na koncesjach i decyzjach państwowych. Jest dobrze, jak jest Gregg, pamiętaj i postaw krzyżyk na oczach Trzaskowskiego ;)

Zdrajcami naszego państwa, jego sabotażystami i anarchistami są ci, którzy od pięciu lat robią z Polski siermiężny partyjny folwark, niszcząc kolejne instytucje i łamiąc zapisane w Konstytucji prawa podstawowe. Interes narodowy, tradycja narodowa, suwerenność państwowa - to w ich ustach cyniczne, puste slogany, służące do mamienia maluczkich i okładania przeciwników, gdy w istocie chodzi cały czas o nieskrępowaną suwerenność zdeprawowanego prawicowego środowiska politycznego do robienia intratnych interesów i stawiania siebie na piedestale. Właśnie dlatego cały czas uderzają w UE - standardy i prawa europejskie są przeszkodą w ich szachrajstwach. Kto jest winny chaosowi? Coraz bardziej agresywna grupa przestępcza, czy też obywatele, którzy stawiają jej opór, nie chcąc dopuścić do ostatecznego przekształcenia kraju w zbójeckie władztwo monopartii? Nie trzeba dopuszczać fake'ów, kłamstw i destrukcji na antenę TVP - panoszą się dziś na niej z mocą niespotykaną od lat 80-tych. Wtedy też opozycyjne "warchoły, anarchiści i zdrajcy" przeszkadzali podobnemu reżimowi w kierowaniu narodu ku świetlanej przyszłości. Dziś trzeba zacząć proces oczyszczania mediów publicznych z tego ścieku. Rafał Trzaskowski jako prezydent będzie w stanie ograniczać chaos wywoływany przez PiS - także w "mediach publicznych" np. poprzez wpływ prezydenta na wybór członków KRRiT i uzależnienie finansowania od spełnienia prawnie wymaganych standardów.

Albo porównywanie rządów PiS do rządów komuny albo porównywanie Kaczyńskiego do Hitlera. To są dzisiejsze horyzonty i bieguny intelektualne totalnej opozycji. Widać, jak biedaki odbijają od tej ściany do ściany. To nawet zrozumiałe, bo o hitleryzmie i komunizmie każdy dziecko coś słyszało, więc dorosły Jan tyle tylko pamięta i wie z historii, co Jasiowi podano w największym skrócie. Wracając do możliwych analogii: warto przypomnieć w kontekście naszych czasów, że opór przed przyjęciem Konstytucji 3 Maja był duży, szły za tym wściekłość i bunt i rozglądanie się za obcą pomocą. A argumentów przeciw było wiele, sam zaś akt uznany został za zamach. Konstytucja została uchwalona autorytarnie, niedemokratycznie i fortelowo, nawet inaczej być nie mogło, bo wiadomo było, że siły wsteczne są zbyt potężne i nieprzejednane, by można było to przeprowadzić lege artis. Pamiętajcie o tym kochani, gdy będziecie oddawać głos za wolną Polskę, tj. taką jaką była, czyli na Rafała i pomyślcie, jak wasz wybór ocenią przyszłe pokolenia, historycy. Może będziecie musieli się już za 10-15 lat mocno wstydzić, tak jak dziś mogą wstydzić ci niektórzy, co dali się nakręcić przeciw pierwszemu wyłonionemu po prawdziwie wolnych wyborach – rządowi J. Olszewskiego. Też hejtu i argumentów było wiele, ale rząd obalono siłą zmowy z jednego, wulgarnego i zakłamanego powodu. Zresztą nawet nie kryto się z tym specjalnie, samowola i tupet były znacznie większe na skutek lepszych do tego warunków. Pamiętajcie, że waszego krzyżyka nie da się potem wymazać ani porządnie uciec przed pytaniem: na kogo głosowałeś w 2020 r.?

Nie pozwólmy na to, aby fałszywe analogie z historii przysłoniły nam obraz chaosu i coraz większych szkód fundowany Polsce przez PiS i jego czołowego notariusza. Wystarczająco dużo ludzi złapało się już na te kłamstwa. Unia Europejska to nie Rosja Romanowów. Żaden z tworzących ją krajów nie najechał nas w ostatnich 80 latach i nikt tam dziś nie czyha, żeby pozbawić nas ziemi, państwowości i polskiej tożsamości narodowej, tak jak zaborcy po 1772 r. Ambasadorzy unijni nie dyktowali polityki polskiej ani za premierostwa Millera, ani za Tuska, ani za Kopacz, tak jak dyktowali ją za panowania Poniatowskiego pod groźbą bagnetów. Wstąpiliśmy do Unii z własnej i nieprzymuszonej woli i tak samo w każdej chwili możemy ją opuścić, jeśli tego będziemy chcieli. Wstępując, otrzymaliśmy rozległe prawa i korzyści, ale także przyjęliśmy na siebie obowiązki - w tym obowiązek poszanowania dla obowiązującego prawa, demokracji, wartości liberalnych. Przynależność do wspólnoty przyniosła nam prawdziwy skok cywilizacyjny, nie do osiągnięcia w pojedynkę, a nie nędzę i ubóstwo, jak biwakujące wojska zaborców. Mamy swoich europosłów w parlamencie europejskim, komisarza, innych urzędników, wciąż jeszcze się liczymy, mimo usilnych pisowskich starań, aby było inaczej. Unia Europejska to my. Dlatego mamy pełne prawo zwracać się o jej wsparcie w walce z wewnętrznym rokoszem autorytarnej prawicy i nie jest to żadna zdrada Polski. To PiS i jego prezydent zdradzili państwo, które powołało ich na stanowiska, i zdradzają je każdego kolejnego dnia. Polska 2015 roku pomyślnie się rozwijała, pomimo wielu oczywistych słabości i bolączek, z których żadna nie została przez PiS rozwiązana, a wiele doprowadzonych do skrajności. Kraj nie znajdował się w śmiertelnym zagrożeniu egzystencjalnym. O kierunku jego rozwoju nie decydowało 4% społeczeństwa w kieszeni u magnatów, jak w XVIII wieku, ale my wszyscy w demokratycznych wyborach (choć, jak się okazało, czasami wypaczonych nieproporcjonalnością). Zgodziliśmy się na taki, a nie inny, ustrój państwa, który można zmienić zgodnie z prawem, jeśli chętni do tego zyskają poparcie kwalifikowanej większości społeczeństwa. Nic zatem nie usprawiedliwia dziś ordynarnego zamachu prawicy na państwo polskie, tak jak usprawiedliwione koniecznością chwili było skonfederowanie Sejmu Wielkiego w 1791 r. Polskę po 2015 r. dało się reformować w poszanowaniu prawa i godności obywateli. Ale z PiS-em u władzy to było niemożliwe. To nie są oświeceni reformatorzy Trzeciomajowi. Z nimi można tylko budować fakcyjne imperium ich sekciarskiej Kasty. Nakręca ich potężny resentyment i chęć zemsty za urojone krzywdy - ich mity założycielskie. Jednym z nich jest upadek rządu Olszewskiego. Przypomnijmy, że rząd ten nigdy nie miał poparcia większości Sejmu pierwszej kadencji - pierwszego Sejmu wybranego w demokratycznych wyborach. I to właśnie ten Sejm większością głosów odwołał rząd Olszewskiego, kiedy największy nikczemnik spośród jego ministrów posądził wielu ludzi o współpracę z SB bez dania na to wiarygodnych dowodów. Kogo to dzisiaj obchodzi? Kto czuje się z tym dziś źle? Normalna rzecz w demokracji - ale nie dla PiS. Zdaniem autorytarnej prawicy jeszcze dzisiaj powinniśmy podejmować decyzje wyborcze mając na uwadze tę straszną krzywdę, która stała się pra-PiS-owi prawie 30 lat temu. PiS i jego akolici nie ustaną, dopóki wszyscy nie będziemy się czuć winni za słabości rządu Olszewskiego, za kolejne pisowskie porażki wyborcze, za śmierć 96 ludzi w lekkomyślnym akcie kampanii wyborczej prezydenta. *** W niedzielę możemy razem, wspólnymi siłami rozpocząć powolne zwijanie tego makabrycznego cyrku. Na kogo zagłosujesz w 2020 r.?

napisz coś od siebie, coś pozytywnego o Rafale, o PO. O tej nadziei, budowie, wielkich szansach, itp. Nie wystarczy negować tego co napisze przeciwna strona - to przypomina jaką nienawistną desperację. Bądź wreszcie kreatywny, przenicowywanie jest bardzo łatwe, za łątwe...

nie jesteś na bieżąco. O nadziei i szansach pisałem wielokrotnie i będę pisał dalej. Ale łgarstwom i manipulacjom drugiej strony też trzeba czasami dać odpór, żeby nie pozostawić wrażenia, że nie potrafimy zadać im kłam.

tym odporem - łgarstwa da się obronić tylko łgarstwami...

Chociaż polityczna i emocjonalna nadpobudliwość Gregga może sparaliżować zacnego człowieka a takiego jak ja energetycznie naładować, to spróbuję tym razem odpowiedzieć z mniejszą ekspresją ------------------------------------------------------- 1) """"'''" media liberalne to jednak lepsze lub gorsze, ale dziennikarstwo, a nie partyjna kloaka, jak TVPiS i Pisowskie Radio """"""" Przyznaję, iż TVP-PO była wykwintniejszą toaletą, pachnącą paryskimi perfumami i dysponującą delikatniejszym papierem z Berlina . Tym niemniej oba przybytki służyły bądź służą nadal do załatwiana fizjologicznych dla każdej partii potrzeb i spraw - politycznych oraz propagandowych. Profesjonalni medioznawcy np. z wydziału Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej tak o tym oględnie mówią : " We współczesnej Polsce media publiczne stały się przedmiotem gry politycznej, są zawłaszczane przez kolejne ekipy polityczne sprawujące władzę." ----------------------------------------------------------------- 2) '''''''''''""""" Gdyby nawet GW, TVN, Polsat, Onet, Polityka czy Newsweek postanowiły jednak sięgnąć dna obok TVPiS, to im wolno, a TVP i PR nie wolno, ponieważ ustawa medialna nakazuje tym ostatnim m.in. "pluralizm, bezstronność, wyważenie", podczas gdy żadna ustawa nie nakazuje (i nie ma prawa nakazać) tego samego mediom komercyjnym """"""""""""""" Jest trochę inaczej. Media prywatne nabywając od państwa koncesję, która stanowi rodzaj dobra społecznego są także zobowiązane do przestrzegania wymogów ustalanych przez Krajową Radę Radia i Telewizji, która poucza i upomina lub nakłada wysokie kary finansowe na nadawców. Szkoda że Greggowi obce są lub nieznane opinie zbliżone do takiego np. zdania " Niezależnie od tego, czy kanały telewizyjne pozostają pod zarządem publicznym, czy prywatnym, są zawsze instytucjami użyteczności publicznej, służącymi wspólnemu dobru ( ...) istnieją po to, by służyć dobru społeczeństwa jako całości." --------------------------------------------- 3) """""""""" Przed opanowaniem Telewizji Polskiej i Polskiego Radia przez PiS spełniały one te kluczowe ustawowe wymagania w zdecydowanie większym stopniu, niż ma to miejsce obecnie . Informacje były bardziej zróżnicowane i niekoniecznie korzystne dla bieżącej władzy. Przedstawiano różne punkty widzenia w sposób dążący do bezstronności i dalece odmienny od dzisiejszych jawnych manipulacyjnych chwytów pisowskich propagandzistów. Kręgi bliskie populistycznej prawicy miały także swoje programy i audycje """"""""""""" Z ogólnym stwierdzeniem, że TVP-PO spełniała i starała się bardziej a TVP - PiS mniej, nietrudno się zgodzić. Wyjaśniałem wcześniej dlaczego Platforma bez żadnego niebezpieczeństwa ze strony PiS mogła sobie pozwolić nie tylko na chwile oddechu od uprawiania antypisowskiej propagandy strachu, ale nawet na likwidację kanałów TVP . I dlaczego PiS nie może odstąpić od twardej propagandy w publicznej tv. Mimo to w różnych programach obecni są równie twardzi krytycy rządzących, niekiedy zanadto rozdokazywani jak w publicystycznym programie na żywo M. Ogórek. Z programów i audycji jakie wg Gregga miały mieć w TVP-PO kręgi "bliskie populistycznej prawicy" -zapamiętałem przesuwany na coraz późniejsze wieczorne godziny program Pospieszalskiego. Nie przypominam sobie innych pozycji redagowanych przez pop-prawicę w roku 2015. Pamiętam za to, że Platforma wyczyściła TVP z pisowskiego popu, zostawiając na demokratyczną ozdobę wspomnianego "Pośpiecha". Brak już miejsca na wspomnienia nieustających występów w ówczesnej TVP - Palikota czy Niesiołowskiego bądź programu T.Lisa (nieraz czterech polemistów na jednego pisowca) ze znakomitym na tydzień przed wyborami prezydenckimi w 2015 r. pomysłem Lisa na córkę Dudy. Więcej przykładów z tej serii można znaleźć np. pod linkiem -- http://www.grzechy-platformy.org/media/ ----------------------------------------------- 4) """"""""""" mamy w Polsce (jeszcze) wolność słowa i zakładania działalności gospodarczej. Nic nie stało i nie stoi na przeszkodzie temu, aby autorytarna prawica założyła i utrzymała własne stacje telewizyjne i radiowe oraz czasopisma. Ba! Wiele takich od dawna już działa """""""""""" . Nie zaprzeczam, iż są możliwości i " nic nie stoi na przeszkodzie" jak zapewnia Gregg, aby do woli zakładać stacje, gazety, rozgłośnie ( i niebawem szykować się do ich pochówku). A jednak zdolniejsze oraz możniejsze elity i środowiska wspierające inteligencką Platformę i jej wcześniejsze koalicyjne wcielenia, nie stworzyły wraz z nią lub bez niej w 38 milionowym kraju ani jednego dużego tygodnika kulturalnego lub satyrycznego czy literackiego . Były też nieliczne próby wydawania gazety codziennej zakończone szybkim upadkiem. Pojawiło się również kilka nowych nieprawackich stacji telewizyjnych ale ich oglądalność jest minimalna. Ponoć znakomity Tomasz Lis, niezatrudniony w żadnej ze starych i nowych stacji - nadaje dziś w niszowej tv internetowej. Powody trudnej sytuacji tradycyjnych przekaźników i niebezpieczeństw grożących śmiałkom, próbującym zdobywać gęsto zasiedlone terytoria medialne - są jednak znacznie bardziej skomplikowane, niż to się wydaje Greggowi. Można do nich zaliczyć m.in. wystarczające już nasycenie ("zabetonowanie") medialnego rynku, zdominowanie na niebywałą w krajach UE skalę niektórych jego segmentów przez inwestorów zagranicznych, ekspansję internetowych środków wyrazu itd.itp.

Nawet Emek potrafi czasami przemówić ludzkim głosem, niczym karp przed wiadomym... Nie jestem takim znawcą toalet, jak Emek, ale nawet ja potrafiłbym bez problemu docenić różnicę między jako taką toaletą w trzygwiazdkowym hotelu w Jaśle a "pachnącym" wychodkiem na stacji pod Jekaterynburgiem. Jak widać dla prawicowców nie ma to jednak znaczenia - może być wychodek, byleby ich. Nigdy nie twierdziłem, że media komercyjne nie mają obowiązku posiadać państwowej licencji na nadawanie programów, a o możliwości całkowitego zrównania się tychże mediów z dnem prezentowanym dziś przez TVPiS pisałem retorycznie. Faktem jednak pozostaje, że zgodnie z prawem media państwowe obowiązują o wiele bardziej wyśrubowane normy, niż media komercyjne, którym przysługuje duża wolność słowa. Te drugie mogą przyjąć swoistą wiodącą linię ideologiczną - co nie znaczy, że nie przynoszą w ten sposób korzyści społeczeństwu; tym pierwszym prawo tego zabrania - mają być pluralistyczne, bezstronne, wyważone. Tymczasem za sprawą przestępstw PiS wszystko zostało w Polsce wywrócone: z zasady bardziej subiektywne media prywatne stały się - nie ruszając się z miejsca - o cały rząd wielkości bardziej zobiektywizowane od "mediów publicznych". Nie potrzeba wielkiej wyobraźni, żeby przewidzieć, iż codzienne ekscesy propagandzistów medialnych z nadania PiS zostaną zapamiętane dużo lepiej i na dużo dłużej niż najgorsze popisy Lisa. Sposób, w jaki Emek usprawiedliwia skrajne propagandowe upartyjnienie mediów publicznych, może tylko wzbudzać politowanie. Donald Tusk mógłby sobie pozostawić względną autonomię TVP choćby tylko dlatego, że "dziadek z Wehrmachtu" kazał mu tak we śnie, a i tak nie stanowiłoby to żadnej podstawy dla późniejszych wyczynów PiS. Podobnie kuriozalne są Emkowe wyjaśnienia, dlaczego to autorytarna prawica nie może się dorobić skutecznych mediów komercyjnych (i dlaczego oczywiście musiała rozładować swoją buzującą energię w gwałcie na mediach publicznych). Po pierwsze, w czasach ogólnego kryzysu czytelnictwa powoływanie się w głównej mierze na przykład braku sukcesów czasopism liberalnych jest chybione. Po drugie, podobno (tzn. w propagandzie PiS) środowiska liberalne opanowały już prawie cały rynek medialny, więc o co więcej miałyby się niby starać tworząc nowe czasopisma? Po trzecie, co to znaczy "zabetonowanie" rynku medialnego? Podobno (tzn. w propagandzie PiS) polskie społeczeństwo łaknie prawackiej prawdy jak kania dżdżu, więc czemu miałoby się nie udać "odbetonowanie" tego układu? Po czwarte, czyżby żadni inwestorzy zagraniczni nie chcieli inwestować w prawicowe media w Polsce? Na pewno jest wielu takich, których guzik obchodzą przekazywane treści, a za to bardzo obchodzi oglądalność reklam, więc skoro polskie społeczeństwo łaknie..., itd. Po piąte, chyba nie jest tak, że Internet szkodzi z zasady bardziej prawicy niż liberałom?

1 ) Skoro pisałem "Przyznaję, iż TVP-PO była wykwintniejszą toaletą" , to doceniałem jej walory a ty próbujesz robić z tego kombinację norweską bez nart . A jakby was z PO przycisła potrzeba to byście na gwiazdki zerkali, ha ? ---------------------------- 2) Znów coś wymyślasz : "Nigdy nie twierdziłem, że media komercyjne nie mają obowiązku posiadać państwowej licencji na nadawanie programów" ------a kto ci i gdzie zarzucał że tak twierdziłeś ? Niewiele wiesz o funkcjonowaniu mediów, to nie gulgocz co jedne z nich muszą a drugie nie, tym bardziej że komercyjne, choć w mniejszym stopniu to również korzystają z finansowego wsparcia władzy, być może z naszych podatków. ----------------------------------- 3 ) " W czasach ogólnego kryzysu czytelnictwa powoływanie się w głównej mierze na przykład braku sukcesów czasopism liberalnych jest chybione " ------ ręce opadają.... gdzieś to znowu zdybał ? ------------------------------ 4) " Podobno (tzn. w propagandzie PiS) polskie społeczeństwo łaknie prawackiej prawdy jak kania dżdżu " ------ podaj link do takiego przekonania wyrażonego przez propagandę PiS . ---------------------------------- 5) "czyżby żadni inwestorzy zagraniczni nie chcieli inwestować w prawicowe media w Polsce " ------- jak zwykle czegoś nie wiesz z krótkiej historii mediów (jeszcze ci jedno niedołęstwo wypomnę kiedy indziej ) . Chcieli - ale ich wasi handlarze w owym interesie nie widzieli i swojakowi, pisu nie cierpiącego, odstąpić woleli. ----------- 6 ) Podaj tytuły gazet i tygodników oraz stacji tv które zostały po 1989 r. założone i sfinansowane przez środowiska Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Platformy Obywatelskiej. ----------------------------------------------- P.S. - Jakbyście dali radę odpowiedzieć, to najlepiej punkt po punkcie, to zapobiegnie zapychaniu tekstu trocinami i oszczędzi czas.

---

Debaty w zbyt ściśle określonych ramach powodują przysłowiowe „wylewanie dziecka z kąpielą”. Dążąc do obiektywizmu zabijamy dyskusję. Oczywiście dzisiaj czasy się zradykalizowały, już nie liczy się żadna rozmowa tylko przyłapanie przeciwnika. Czepianie się pojedynczych słówek. Przykre. Gdzie pamiętne debaty Wałęsy z Kwaśniewskim, Tuska z Kaczyńskim? A te pamiętamy do dzisiaj.

Refleksja tuż przed wyborami. Z grubsza chodzi o to „żeby wszystko było w łapkach jednej partii” (cytat). A za 3 lata (wybory parlamentarne) możemy wybrać inaczej. Pozwólmy obecnie rządzącym kontynuować reformy państwa, w tym tak oczekiwaną sądownictwa. Tylko obecny prezydent gwarantuje, że ten proces będzie postępował. Wojna polsko-polska ustabilizuje się, a nie roznieci – może spali kraj? – gdyby wygrał przeciwnik.

Reformy państwa w wydaniu PiS, w tym "tak oczekiwana" reforma sądownictwa, to brutalne i bezczelne łamanie prawa oraz nieudolność, których prawdziwym celem jest upasienie waszej nomenklatury na synekurach i zaszczytnych funkcjach oraz jak najdłuższe utrzymanie tego stanu rzeczy. Nie tylko nie poprawiliście, lecz znacznie pogorszyliście, a niekiedy wręcz doprowadziliście na skraj katastrofy, kluczowe obszary życia społecznego i funkcjonowania państwa: sądownictwo, prokuraturę, policję, służby specjalne, wojsko, przemysł zbrojeniowy, spółki skarbu państwa, politykę zagraniczną, media publiczne, służbę cywilną, trójpodział władzy, standardy parlamentarne, szkolnictwo, służbę zdrowia. Wasze rzeczywiste sukcesy można policzyć na palcach jednej ręki i w najmniejszym stopniu nie równoważą one szkód, które wyrządzacie. Prezydent RP Rafał Trzaskowski nie naprawi tego wszystkiego, ale przynajmniej przyhamuje dalsze niszczenie kraju i rozpocznie proces naprawy. Jest niepodobieństwem, żebyśmy mieli wesprzeć czołowego członka przestępczego układu PiS, jakim jest Duda, w imię stabilizacji tego patologicznego stanu. Nie chcecie dalszej wojny? To oddajcie się już dziś po dobroci w ręce wymiaru sprawiedliwości, zamiast obłudnie namawiać nas do kapitulacji.

Baczcie na tego plugawcę zaiwaniającego wyszyńszcyzną , coby Was nie zaraził wścieklizną, bo wtenczas nie ma już dla Was ratunku.

Przypominamy pisowskim agentom: wybory mogą zostać uznane za ważne tylko wówczas, gdy poważne przestępstwa PiS-u popełnione dla nieuczciwego wsparcia jego kandydata okażą się nieskuteczne i wygra mimo wszystko przeciwnik.

Moja krakowska babcia mawiała: czego wymagać od wołu? Miesa i rosołu...

Dzisiejsze komunikaty RCB, wysłane na wszystkie telefony prywatne w Polsce, to nie jest dozwolona prawem agitacja profrekwencyjna. Wiadomości informujące o pierwszeństwie w kolejkach zostały skierowane tylko do trzech wybranych grup, z których zdecydowanie najliczniejszą są wyborcy po 60-tym roku życia, gdzie wyraźną przewagę poparcia ma Duda. Jest to jednoznaczne zachęcanie do głosowania na kandydata rządowego! Inną bulwersującą kwestią jest to, że rządowy system służący do ostrzegania przed niebezpieczeństwem został wykorzystany do celów politycznych. Co więcej, minister zdrowia nie ma ustawowych uprawnień do regulowania pierwszeństwa w kolejkach wyborczych. Jego działania w tym kierunku są zwyczajną uzurpacją władzy.

przypominając swoje hasło i wzbudzając aplauz elit i ulicy : "" Szanowni Państwo, ***** *** i się nie bać! Do zobaczenia jutro! "" .
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]