Tamtego dnia w Aleppo

Tutaj, na ulicach starego miasta, kamienie kryją setki lat wspomnień. Być może, gdy położysz na nich dłoń, przeniosą cię wstecz i opowiedzą swoje historie. Także te najnowsze.

22.06.2020

Czyta się kilka minut

Zanim spadły pociski: dzielnica żydowska w Aleppo w 2013 r. / OMAR AL-HALABI
Zanim spadły pociski: dzielnica żydowska w Aleppo w 2013 r. / OMAR AL-HALABI

Nie pamiętam dobrze, co tego dnia działo się w pracy. Ale dobrze pamiętam widok bawiących się dzieci, kobiet wymieniających się półmiskami tradycyjnych potraw i wezwania do modlitwy, rozchodzące się z meczetów. Widzę na horyzoncie wysoki krzyż obejmujący niebo i żelazną bramę na środku ulicy. Widzę gwiazdę Dawida, która kusi, by się zbliżyć i poczuć jej historię.

Jest rok 2013. Aleppo, Syria. Idę. Zapach jaśminu wypełnia otoczenie. Słyszę śmiechy i ten niezrozumiały gwizd, a po chwili moim oczom ukazuje się obraz, którego sam mistrz Picasso nie byłby w stanie oddać. Może to podmuch powietrza, może dźwięk samolotu, a może… Sekundę później widzę blade twarze. Słyszę śmiech, który zamarł na ustach. Cisza, jakby armia duchów opanowała nagle całą przestrzeń. Dźwięk staje się na tyle wyraźny, że zagłusza nawet wezwanie do modłów. Kolejna sekunda – i cała teoria względności Alberta Einsteina, mówiąca o sile grawitacji wynikającej z lokalnej geometrii czasoprzestrzeni, przestaje obowiązywać, a nowe dziury mają kolor czerwony i nie pojawiają się na Drodze Mlecznej.

Wszyscy zamierają ze strachu. Widzę kobiety padające na ziemię, płaczące dzieci, a na drugim końcu ulicy krzyczących mężczyzn. Widzę ludzi biegających chaotycznie. Nikt nie wie, co się dzieje. W ciągu jednej sekundy niebo zamienia się w piekło. Aby przeżyć, biegnę wraz z tłumem, zupełnie nie wiedząc dokąd.

Zbliżające się gwizdy i eksplozje były pociskami wystrzeliwanymi przez armię Baszara Al-Asada. Nikt nie znał powodu, dla którego zaatakowano to miejsce, które przecież nie było winne całej tej wojnie. Miejsce, które świat powinien chronić. Gdyby te pociski wiedziały, że najmniejsze kamienie tutaj liczą sobie więcej lat niż historia Stanów Zjednoczonych, wstydziłyby się. Nie upadłyby i nie wybuchły.

▪▪▪

Znam dobrze tę okolicę. To stara dzielnica żydowska, której centralnym punktem jest synagoga. Historia Żydów w Aleppo jest bardzo długa. Kiedyś w Syrii było prawie ćwierć miliona Żydów. Zamieszkiwali Damaszek, Aleppo, Dajr az-Zaur oraz obszary przy granicy z Turcją i Irakiem.

Kiedyś wszyscy żyli tu ze sobą w harmonii i pokoju. Do roku 1964. To wtedy agresywna polityka zaczęła szerzyć truciznę wśród społeczności muzułmańsko-żydowsko-chrześcijańskiej. Było to zaledwie dwa lata po powstaniu Arabskiej Socjalistycznej Partii Baas, z której wywodził się pierwszy dyktator syryjski: Hafez Al-Asad. Przejął władzę w wyniku przewrotu wojskowego, a jego rodzina do dziś włada krajem. Jego rządy doprowadziły do konfliktów między religiami, co w konsekwencji zmusiło Żydów do ucieczki w kierunku Izraela, Palestyny, Ameryki czy Egiptu. Dziś zostało ich w kraju zaledwie około 3 tysięcy.

Po przeciwnej stronie tej samej dzielnicy stał kościół chrześcijański, którego wyznawcy stanowią ponad 10 proc. populacji Syrii. To właśnie oni za panowania Imperium Rzymskiego i Cesarstwa Bizantyjskiego w Syrii (islam pojawił się na tych ziemiach dopiero w 637 r.) pisali historię tego niezwykłego kraju. Syria stanowiła wtedy jedną z najważniejszych prowincji Imperium. Tam też Rzym zmobilizował swoje trzy legiony, które przyczyniły się do zwycięstwa nad Partami. W Rzymie ogromne znaczenie miało objęcie władzy przez dynastię pochodzenia syryjskiego – Sewerów [dynastia panująca w latach 193-235 n.e. – red.]. Dzięki niej mamy przepiękne zabytki, na które można się natknąć, idąc wzdłuż ulic starego miasta w Aleppo.

Blisko synagogi i kościoła, w dzielnicy tej stanął także meczet – jakby zaprzeczający oskarżeniom, posądzającym wyznawców islamu o terroryzm, i odrzucający retorykę nawołującą do nienawiści. Jego ściany są świadectwem braterstwa, miłości i wzajemnego szacunku, które w Syrii były obecne przez setki lat.

▪▪▪

Czytelniku, przedstawiłem krótką historię tego miejsca, abyś wiedział, jak ogromny jest ból, gdy spada pocisk i niszczy tutaj choćby ułomek kamienia.

Tamtego dnia nieustające wybuchy ostatecznie wybudziły mnie z marzeń. Stwierdziłem, że stoję na dziedzińcu, tuż przy namalowanym na ścianie obrazie Jezusa oraz tuż obok gwiazdy Dawida zdobiącej drzwi. Gdzieś obok kobiecy głos recytował wersy Koranu, nieopodal mężczyzna wykonywał znak krzyża, trochę dalej Żyd kiwał głową. Wszyscy wzywali swojego Pana, aby trzymał pociski z dala od nich.

Po kilku chwilach dźwięk eksplozji ucichł. Ludzie uspokoili oddechy. Słychać było westchnienia ulgi. Kobiety zaczęły coś mówić, dzieci wróciły do zabawy. Mężczyźni zebrali się i próbowali zrozumieć, dlaczego reżim Baszara Al-Asada bombarduje bezbronnych cywilów.

Tej sceny nie da się zapomnieć.

Stworzyłem obraz namalowany świętymi olejkami, przedstawiający równość wszystkich boskich religii, bez dyskryminacji, gdzie wszyscy szukają schronienia pod jednym dachem przed nadlatującym pociskiem.

Chwilę potem kolejny spadł na dach. Znowu wybuchły krzyki, znowu ludzie próbowali nawzajem się ratować…

▪▪▪

Bomby nie rozróżnią chrześcijanina, Żyda czy muzułmanina. Al-Asad jest gotów zniszczyć całą Syrię wraz ze wszystkimi jej religiami, byle nie oddać władzy. Jak dotąd, udaje mu się to z pomocą Władimira Putina. W Syrii zniszczono 73 proc. domów, zabito ponad milion ludzi, kolejnych kilkanaście milionów wygnano.

Chciałbym, abyście uświadomili sobie, że na całym świecie trwają gry polityczne, które celowo próbują przedstawić religie jako źródło zła. Nie chcą, by społeczeństwo traktowało ich wyznawców jak ludzi, którzy cieszą się wszelkimi prawami, obowiązkami i wolnością. Musimy dobrze przemyśleć, zanim kogoś ocenimy na podstawie jego religii, koloru skóry czy rasy. Musimy zadać sobie pytanie o powody takiego myślenia. Tylko od nas zależy, czy damy przyzwolenie, by media i politycy kreowali nam zniekształcony obraz człowieka. To twoja decyzja. Musisz zacząć od siebie. Zanim użyjesz języka, kieruj się rozumem. ©

Z arabskiego przełożyła NINA JASEK

Obraz

OMAR AL-HALABI, 34-letni syryjski dziennikarz, od dziewięciu lat dokumentuje wojnę w ojczyźnie. Omar (imię to pseudonim, nazwisko jest prawdziwe – nosi je wielu mieszkańców Aleppo, oznacza „pochodzący z Aleppo”) przed wojną pracował w centrum szkoleniowym dla dziennikarzy Freedom Institute, w kanale telewizyjnym Shada Satellite TV i dla agencji Syrian Press, dla której pracowała także jego żona Assma.

W 2017 r. małżeństwo straciło 7-letnią córkę Souad podczas bombardowania szkoły w Aleppo. Chwilę później bomby sięgnęły ich domu. Wraz synem Ahmedem (młodszym o rok od Souad) uciekli wtedy do Atarib, oddalonego od ich rodzinnego miasta o 25 km. Już w Atarib, dokładnie rok temu w czerwcu, urodził się ich drugi syn Abdel Qadir.

W bombardowaniu domu zniszczone zostały nie tylko ich paszporty, ale też drogi sprzęt fotograficzny, którym Omar dokumentował to, co się w Syrii działo. Twarde dyski jednak przetrwały, jego archiwum jest więc bardzo bogate.

Omar był więziony za relacjonowanie protestów przeciwko prezydentowi Baszarowi Al-Asadowi. Został także ranny podczas bombardowania.

Na bazie jego historii i jego nagrań filmowych w telewizji TVN24 powstał reportaż Piotra Czabana, w programie „Czarno na białym”, emitowany w 2018 r.

Pod koniec 2018 r. Omar napisał komentarz na YouTubie pod teledyskiem do piosenki „Aleppo umiera” zespołu Roki, w którym Czaban jest basistą. Podziękował za pamięć o tragedii Syryjczyków. Od tamtego czasu Piotr Czaban oraz autorka tego tekstu prowadzą akcję #UwolnićOmara, która ma na celu sprowadzenie małżeństwa syryjskich dziennikarzy wraz z ich dziećmi do Polski. ©

KAROLINA BACA-POGORZELSKA

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2020