Sztuka oburzenia

W dzień rozpoczęcia festiwalu Unsound, przeczytałam w sieci nagłówek: „Koncerty Unsound odwołane z uwagi na oskarżenia o satanizm". Pomyślałam, że to marketingowa plotka.
Czyta się kilka minut
Kalina Błażejowska / / Fot. Grażyna Makara
Kalina Błażejowska / / Fot. Grażyna Makara

Promocja tej odsłony krakowskiego festiwalu jest przecież wyjątkowa: sprzedaż karnetów ruszyła, zanim podano listę gości, niektóre nazwiska w programie do dziś zasłonięte są białymi paskami, a pierwszy plenerowy występ odbył się zupełnie bez zapowiedzi.

Niestety nagłówek był prawdziwy. Zaczęło się od blogera portalu Salon24, który – zaalarmowany logotypem zespołu Current 93, przedstawiającym krucyfiks z heksagramem – napisał: „pragnę stwierdzić bez cienia wątpliwości, że w tym wypadku mamy do czynienia z autentycznym, celowym i bardzo przemyślanym satanizmem. W tym wypadku należy stwierdzić, że do Krakowa zawitało czyste zło i wiele wskazuje na to, że nikt się tym szczególnie nie przejął”. Przejęła się kuria, do której napłynął donos; proboszczowie parafii św. Katarzyny oraz śś. Piotra i Pawła cofnęli zgodę na koncerty w kościołach. Organizatorzy wydali oświadczenie, w którym od satanizmu się odżegnują, i pogrozili autorowi wpisu procesem o zniesławienie, autor zaś wyraźnie się ucieszył: „Spotkamy się w sądzie, ja Was tam popryskam wodą święconą i to dopiero będzie spektakl, kiedy zaczniecie wszyscy skwierczeć”. Wiadomość odnotowały zagraniczne portale muzyczne – Unsound, prezentujący najciekawsze zjawiska nowej muzyki, jest jedynym polskim festiwalem, który ma światową markę, a nawet zagraniczne filie: w Nowym Jorku, Londynie, Adelaide i Toronto.

Kilka dni wcześniej grupę krakowian oburzyło inne wydarzenie artystyczne: wystawiony na Rynku Głównym w ramach Nocy Poezji spektakl „Neomonachomachia”, inspirowanydziełem Ignacego Krasickiego (reżyseria Jerzy Zoń, scenariusz Bronisław Maj). Już podczas widowiska kilkadziesiąt osób gwizdało i skandowało; wkrótce przeciw sztuce wystąpił radny PiS Ryszard Kapuściński, który przenikliwie odczytał intencje twórców: „za główny cel postawili sobie zhańbienie i sprofanowanie wszystkiego, co dla Polaka jest święte, w tym pieśni religijnych i patriotycznych”. I zapowiedział, że doniesie na spektakl do prokuratury.

Oburzonym na współczesną kulturę krakowianom można zalecić jedynie wizytę w muzeum. A konkretnie: Muzeum Historii Medycyny przy ul. Radziwiłłowskiej. W szklanej gablocie spoczywa tam najdłuższy zachowany kołtun. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2015