Reklama

Sztuka oburzenia

Sztuka oburzenia

12.10.2015
Czyta się kilka minut
W dzień rozpoczęcia festiwalu Unsound, przeczytałam w sieci nagłówek: „Koncerty Unsound odwołane z uwagi na oskarżenia o satanizm". Pomyślałam, że to marketingowa plotka.
Kalina Błażejowska
Kalina Błażejowska / Fot. Grażyna Makara
P

Promocja tej odsłony krakowskiego festiwalu jest przecież wyjątkowa: sprzedaż karnetów ruszyła, zanim podano listę gości, niektóre nazwiska w programie do dziś zasłonięte są białymi paskami, a pierwszy plenerowy występ odbył się zupełnie bez zapowiedzi.

Niestety nagłówek był prawdziwy. Zaczęło się od blogera portalu Salon24, który – zaalarmowany logotypem zespołu Current 93, przedstawiającym krucyfiks z heksagramem – napisał: „pragnę stwierdzić bez cienia wątpliwości, że w tym wypadku mamy do czynienia z autentycznym, celowym i bardzo przemyślanym satanizmem. W tym wypadku należy stwierdzić, że do Krakowa zawitało czyste zło i wiele wskazuje na to, że nikt się tym szczególnie nie przejął”. Przejęła się kuria, do której napłynął donos; proboszczowie parafii św. Katarzyny oraz śś. Piotra i Pawła cofnęli zgodę na koncerty w kościołach. Organizatorzy wydali oświadczenie, w którym od satanizmu się odżegnują, i pogrozili autorowi wpisu procesem o zniesławienie, autor zaś wyraźnie się ucieszył: „Spotkamy się w sądzie, ja Was tam popryskam wodą święconą i to dopiero będzie spektakl, kiedy zaczniecie wszyscy skwierczeć”. Wiadomość odnotowały zagraniczne portale muzyczne – Unsound, prezentujący najciekawsze zjawiska nowej muzyki, jest jedynym polskim festiwalem, który ma światową markę, a nawet zagraniczne filie: w Nowym Jorku, Londynie, Adelaide i Toronto.

Kilka dni wcześniej grupę krakowian oburzyło inne wydarzenie artystyczne: wystawiony na Rynku Głównym w ramach Nocy Poezji spektakl „Neomonachomachia”, inspirowanydziełem Ignacego Krasickiego (reżyseria Jerzy Zoń, scenariusz Bronisław Maj). Już podczas widowiska kilkadziesiąt osób gwizdało i skandowało; wkrótce przeciw sztuce wystąpił radny PiS Ryszard Kapuściński, który przenikliwie odczytał intencje twórców: „za główny cel postawili sobie zhańbienie i sprofanowanie wszystkiego, co dla Polaka jest święte, w tym pieśni religijnych i patriotycznych”. I zapowiedział, że doniesie na spektakl do prokuratury.

Oburzonym na współczesną kulturę krakowianom można zalecić jedynie wizytę w muzeum. A konkretnie: Muzeum Historii Medycyny przy ul. Radziwiłłowskiej. W szklanej gablocie spoczywa tam najdłuższy zachowany kołtun. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ciekawe, że na cień plotki o rzekomym satanizmie muzyka kuria reaguje z prędkością błyskawicy i gwałtownie, a publikacje o charakterze mniej lub bardziej otwarcie antysemickim latami spokojnie sprzedawane były w księgarniach przykościelnych.

życzyłbym sobie by podobnie gorliwie reagowali na podejrzenia pedofilii w własnych szeregach.

W roku pańskim 2011 w berlińskim muzeum Martin-Gropius-Bau otwarto z udziałem prezydentów Polski i Niemiec wystawę pt. "Obok. Polska - Niemcy. 1000 lat historii w sztuce". Jednym z eksponatów był film Artura Żmijewskiego "Berek", powstały w 1999 r. i nawiązujący do Zagłady i traumy II wojny światowej. Żmijewski sfilmował grającą w berka grupę nagich ludzi w dwóch pomieszczeniach: neutralnej przestrzeni piwnicy oraz w komorze gazowej byłego obozu koncentracyjnego. Film został po paru dniach usunięty z wystawy, jakoby w wyniku protestu społeczności żydowskiej, jednak rzeczniczka gminy Maya Zehden twierdziła co innego: "Nic nam nie wiadomo o tej sprawie. Jest jednak możliwe, że interweniował jeden z członków gminy, nie informując nas o tym". Ani kurator, ani też artysta i warszawska galeria Zachęta, do której praca należy, nie zostały powiadomione o zamiarze usunięcia filmu z ekspozycji. Postanowiono jednak – jak powiedziała szefowa galerii Anda Rottenberg - nie protestować przeciwko decyzji muzeum. Przypomnijmy: wydanej na jedną grzeczną prośbę jednego pana, reprezentującego samego siebie. A Tygodnik coś wtedy o tym napisał? Czy kołtuństwo to jest tylko wtedy, kiedy Kalemu ktoś?

Droga Pani Kalino, Naprawdę pisze Pani artykuły bez zbadania tematu? Bo nie chcę wierzyć, że poparłaby Pani pomysł prezentowania w kościele "sztuki" "artystów" (Current 93), którzy do wspólnych projektów zapraszają gwiazdy porno jako śpiewaczki (Sasha Grey), wykorzystują prześmiewczo na swych produktach rysy Matki Boskiej Czestochowskiej, czy też przedstawiają wizerunek pajaca na krzyżu. Wiem jak bardzo zajęci są dziennikarze, nie będę Pani zasypywał dalszymi przykładami. Proszę oto linki: http://pitchfork.com/news/35406-sasha-grey-andrew-wk-james-blackshaw-guest-on-current-93-album/ http://www.davidtibet.com/collections/new-shop/products/c93-were-all-dust-this-aint-the-summer-of-love-tote-bag http://www.brainwashed.com/c93/images/other/vod75_insert2.jpg

http://www.unsound.pl/news/statement-from-unsound-festival-and-david-tibet-current-93-regarding-ridiculous-accusations-of-satanism

od kiedy dziennikarstwo sprowadza się do bezkrytycznego cytowania oświadczeń prasowych? przecież nie tego Pani uczyli na UJ (mam nadzieję). Jedną z piosenek o "the Aleph", który ma być Jezusem dla "artysty" śpiewa na jego płycie gwiazda porno, promująca swój zawód jako świetny sposób na życie. Proszę krytycznie analizować materiały źródłowe. To zadanie dla studenta pierwszego roku dziennikarstwa. Inaczej staje się Pani rzecznikem prasowym Current 93. Nie na tym polega dziennikarstwo.

Trzeba nam pamiętać że diabeł jest kłamcą i ojcem kłamstwa.

- ot tak, ku przemyśleniu.

na kłopoty organizacyjne tudzież na tych, co z powodu swojej małości lub ignorancji nie zrozumieli chrześcijańskiego (aczkolwiek, broń Boże, nie religijnego) przesłania jego przedsięwzięcia. Nie sądzę, żeby pańskie obiekcje łatwo było zrozumieć młodej dziennikarce pisma, którego Redaktor Senior wypowiadał się o artyście Nergalu per "miły, spokojny, mądry człowiek". Mentalność "groupie" może przejdzie z wiekiem (oby bez dorobku bardziej wstydliwego niż głupie teksty), ale co powiedzieć na rozpaczliwą potrzebę bycia fajnym w przypadku sędziwego księdza? Jest jeszcze czas (no i czy wypada) tłumaczyć, jak dziecku się tłumaczy, że ma prawo mówić "nie" i wyznaczać dorosłym i rówieśnikom nieprzekraczalną granicę poufałości? A może jest to zjawisko hipertrofii altruizmu, niebezpiecznej dewiacji behawioralnej, która bywa mylona ze świętością - zwłaszcza przez odrzucających metafizyczny wymiar świętości? Przytoczony przeze mnie wcześniej przykład z Berlina dowodzi, że warto za każdym razem domagać się szacunku dla siebie i nie dać się zastraszyć ani ogłupić, ponieważ z czasem ten szacunek zaczyna jawić się jako coś naturalnego - nawet niepokornym artystom, ich menedżerom i wielbicielom.

Bloger wskazujący na satanizm Current 93 i osoby protestujące przeciw "Neomonachomachii” mają jakieś poglądy. Oburzają się nie na całą współczesną kulturę, lecz na jej konkretne przejawy. Jeśli nie mają racji, należy to wykazać. A pani Kamila Błażejowska rzuciła obelgą. Nie należy tak robić. Nie uchodzi.

Zarzut satanizmu jest największą obelgą jaką może rzucić chrześcijanin (jakieś wątpliwości?), zatem to może wpierw to tą własnie rzuconą obelgę należałoby jakoś poważniej uzasadnić? (nawet ewentualna kpina z pewnych elementów doktryny nie jest jeszcze satanizmem, zatem zarzut jest nieuprawniony) a ponadto nie zauważyłem żadnej obelgi w wypowiedzi pani Kaliny, ot użyła podobnej ekspresji do "obrońców wiary", ale zapomniałbym, klauzula sumienia działa w tym kraju jednostronnie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]