Reklama

Szorstka rzeczywistość – III dzień Festiwalu Conrada

Szorstka rzeczywistość – III dzień Festiwalu Conrada

24.10.2019
Czyta się kilka minut
„Im częściej wychodziłam protestować na ulice, tym jaśniejsze było dla mnie, że muszę pokazać także życie intymne mojej bohaterki. Tych sfer nie można rozdzielać”, mówiła Inga Iwasiów, autorka powieści „Kroniki oporu i miłości”.
fot. Edyta Dufaj
W

W epoce cyfrowej kaligrafia może wydawać się ekscentrycznym hobby. Jednak, jak udowadniały Barbara Bodziony i Ewa Landowska, uczestniczki debaty „Piękne litery”, nic bardziej mylnego. Kaligrafia bowiem nie tylko zaspokaja pierwotną potrzebę piękna, ale też sprawia, że nasze obcowanie z tekstem nabiera zupełnie innych, nieosiągalnych cyfrowo kontekstów. Powojenny upadek sztuki kaligrafii sprawił, że każde kolejne pokolenie pisze coraz gorzej, a to prowadzi do obniżania umiejętności czytania ze zrozumieniem, w konsekwencji zaś nawet do wtórnego analfabetyzmu. „Kaligrafia to sztuka dla każdego, wystarczy tylko trochę czasu i cierpliwości”, przekonywały nauczycielki tej odradzającej się na naszych oczach dyscypliny.

Książka to nie tylko tekst. Stwierdzenie pozornie banalne, ale w praktyce twórcy oprawy wizualnej w publikacjach papierowych są niezwykle rzadko doceniani, a ich nazwisko pojawia się wyłącznie w stopce redakcyjnej, do tego małym drukiem. Dodatkowo sam potencjał ilustracji często pozostaje niewykorzystany. „W Polsce w książkach dla dorosłych prawie nie pojawiają się ilustracje, które byłyby wartością dodaną do treści, a nie jedynie ozdobą. Polska ilustracja książkowa ogranicza się niestety do książek dla dzieci”, mówił Kuba Woynarowski, artysta i grafik. Czasem ilustracja uchodzi za coś mało poważnego, ujmującego dostojeństwa publikacji, a przecież można – i to z korzyścią dla wszystkich, jak pokazują zachodnie przykłady – ilustrować nawet teksty filozoficzne. Zamiast dyskryminować jedno medium względem innego, lepiej dążyć do wyzyskania synergii z ich połączenia.

Miasto i powieść – o ich wzajemnych, skomplikowanych relacjach napisano opasłe tomy. Jednak wciąż pojawiają się nowe warianty i rozwiązania, a każdy pisarz wymyśla własną strategię na opisanie miejskiej przestrzeni. Jak różne potrafią one być, pokazało dobrze zestawienie książek Żanny Słoniowskiej i Anny Cieplak. Z jednej strony budowanie i pogłębianie mitu, z drugiej dbałość o detal i konkret. Różne są też cele – przywracanie i utrwalanie pamięci o miejscach, które coraz bardziej osuwają się ku nieistnieniu (Lwów u Słoniowskiej), albo stworzenie konkretnej i wiarygodnej dla czytelnika panoramy społecznej (Śląsk u Cieplak). Jedno u obu autorek jest jednak wspólne – przestrzeń miejska to unikalna scena wymiany opowieści.

Kolejne festiwalowe spotkanie przeniosło nas w zupełnie inne miejsce – na księżyc. Andrew Smith, autor książki „Księżycowy pył”, opowiadał o największym być może marzeniu w dziejach ludzkości – o podboju kosmosu. W natłoku innych problemów i wyzwań zapomnieliśmy już, że przez krótki moment na przełomie lat 60. i 70. ludzkość latała na Księżyc. „Pod koniec lat 90. zorientowałem się, że to koniec, że tylko tych 12 mężczyzn stanęło na srebrnym globie, więcej ich już nie będzie. Poczułem wtedy ogromny smutek, a moja książka jest próbą jego przepracowania”, mówił brytyjski dziennikarz. Z kolei Veronika Janatková, czeska dokumentalistka, opowiadała o bohaterach swojego filmu „Bilet na Księżyc” – ludziach, którzy masowo kupowali bilety na pierwsze kosmiczne loty pasażerskie. Ich wiara w rozwój technologii była niezachwiana – szkoda, że tak niewiele z niej dziś zostało.

POLECAMY: Brodząc w księżycowym pyle

Bohaterką wieczoru była Inga Iwasiów, której powieść „Kroniki oporu i miłości” właśnie się ukazała. Czasy polityczne bez wątpienia sprzyjają politycznej literaturze – Iwasiów właśnie to wzmożenie postanowiła wykorzystać. „Zależało mi jednak na pokazaniu kobiety zwykłej, bez wielkiej charyzmy, która po czasie staje się liderką protestu. Zależało mi na realizmie, detalu, na drobnych, codziennych sytuacjach stawiania oporu”, mówiła autorka. O prozie Iwasiów mówi się czasem – bardzo celnie – że jest szorstka w dotyku, bo skupia się właśnie na fakturze rzeczywistości, pomijanej często w wielkich literackich wizjach. Iwasiów mówiła też o niebezpieczeństwie zamykania się w niszach intymności oraz oddawaniu się bez reszty życiu politycznemu. „Im częściej wychodziłam na ulice, tym jaśniejsze było dla mnie, że muszę pokazać także życie intymne mojej bohaterki. Tych sfer nie można rozdzielać”, mówiła autorka powieści dobrej nie tylko na czasy protestu.

Dzień zakończyło spotkanie z czeskim prozaikiem Jáchymem Topolem. Czytaj relację ze spotkania.


Poza pasmem głównym Festiwalu działo się również wiele niezwykłych rzeczy – o niektórych z nich pisze Aleksandra Mroczek:

„W filmie chciałam pokazać obraz księdza, ale też obraz ludzi, którzy przychodzą do niego ze swoimi potrzebami”, mówiła Aleksandra Potoczek, reżyserka dokumentu o księdzu Adamie Bonieckim. Pomysł narodził się w jej głowie ponad trzy lata temu, kiedy wybrała się na spotkanie z księdzem organizowane przez warszawskie Muzeum Polin. „To było niedługo po tym, jak księdzu odebrano głos. Przysłuchiwałam się rozmowom ludzi, próbowałam dowiedzieć się, czego od niego potrzebują”. Później dodała: „Podczas tworzenia materiału zobaczyłam, że często potrzebują odpowiedzi na fundamentalne pytania, potrzebują autorytetu. Dla nich ksiądz jest autorytetem”. Adam Palenta, autor zdjęć do filmu, przyznał, że praca z postacią tak szczególną dla polskiej kultury początkowo stanowiła wyzwanie. „Ksiądz był dla mnie ikoną, musiałem zmienić to podejście, żeby nawiązać relację z bohaterem”. Z czasem relacje w ekipie filmowej stały się przyjacielskie. Jak wyznał ksiądz Adam: „Polubiliśmy się. Czułem się dobrze z tymi ludźmi. Dobrze i bezpiecznie. Byli tak dyskretni, że człowiek zapominał o tym odgrywaniu, kreowaniu siebie”. Na pytanie, jak czuł się przed kamerą, odpowiedział: „Są tu dwa etapy. Pierwszy to taki strumyczek przyjemności – mówię coś i wydaje mi się, że to może być strasznie mądre. I tak przyjemnie było aż do tego roku, gdy zobaczyłem film. Nie mogłem uwierzyć, że wyglądam jak wyglądam!”. Ukończenie pracy nad dokumentem planowane jest na wiosnę przyszłego roku, a ksiądz Adam wróży mu liczne nagrody filmowe.

„Przyszłość maluje się ciemno, co ostatecznie, jak uważam, jest perspektywą na tę przyszłość najlepszą”. Te słowa Virginii Woolf, zacytowane w wydanej niedawno „Nadziei w mroku” Rebeki Solnit, otworzyły dyskusję o sytuacji współczesnego rynku książki w Polsce. Sonia Draga, Magdalena Dębowska oraz Krzysztof Cieślik są zgodni: „W Top100 w księgarniach sieciowych trudno doszukać się ambitnej literacko książki”. Wskaźniki sprzedaży i prężny marketing kreują bowiem trendy wydawnicze w Polsce, dlatego ambitna literatura nie znajduje dziś wielu odbiorców. „Nie dotyczą one literatury wysokiej, bo jej nie da się powtórzyć, a trendy to jednak naśladownictwo”, mówili paneliści. Księgarnie i wydawnictwa niszowe chcące zajmować się literaturą wysoką borykają się w Polsce z problemami ekonomicznymi, jednak Sonia Draga nie traci poczucia, że bierze udział w przedsięwzięciu ważnym: „Jesteśmy tu z powodu pasji i zaangażowania w realizowanie misji. Ta misja jest tym ważniejsza, że populizm i komercja zdominowały główny rynek”. Magdalena Dębowska dodała: „Napędza nas poczucie, że dzielimy się z naszymi czytelnikami ważnymi treściami”. Przekaz esejów Solnit okazuje się promykiem nadziei, także dla niszowych przedsięwzięć wydawniczych: „Ta książka jest wielkim wołaniem o to, żeby pozostać optymistą – ona pokazuje, że w mrokach na granicy głównego nurtu dzieją się rzeczy niesamowite”, podsumowała Magdalena Dębowska.


CZYTAJ WSZYSTKIE RELACJE Z WYDARZEŃ CONRAD FESTIVAL 2019 >>>

Galeria zdjęć

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]