Reklama

Cyrk historii

Cyrk historii

24.10.2019
Czyta się kilka minut
Doświadczenie roku 1968 było dla mnie upokarzające. Być może wszystkie moje groteskowe powieści są próbą przepracowania tamtego wstydu”, tłumaczył czeski prozaik Jáchym Topol.
Rzeczywistość jako strefa cyrkowa - spotkanie z Jáchymem Topolem, Kraków, 23 października 2019 r, fot. Robert i Borys Słuszniak Spheresis Foto.
R

Rzeczywistość zamieniona w cyrk – to wdzięczna metafora, po którą często sięga Jáchym Topol w swoich powieściach. „Dziś cyrk źle się kojarzy, ale gdy byłem małym chłopcem, każda wizyta tam była niezwykłym doświadczeniem – magicznym, ale też trochę mrocznym”, mówił czeski pisarz. Przełomowym momentem w jego życiu, jak zresztą dla większości Czechów, był rok 1968 i jego dramatyczne wydarzenia. „To doświadczenie było przede wszystkim upokarzające. Być może wszystkie moje groteskowe powieści są próbą przepracowania tamtego wstydu”, tłumaczył Topol. Dodał też, że zazdrości Polakom dumy i niezachwianego poczucia godności w momentach upadku.

Dalszą część rozmowy zdominowała historia – wątek obowiązkowy w literaturze środkowoeuropejskiej. Przeszłość i trudna, nieprzepracowana pamięć o niej to w ogóle znak rozpoznawczy kultury z naszej części kontynentu. Obsesyjne powracanie wciąż tych samych wątków sprawia, że scena, na której rozgrywa się dramat historii, zamienia się właśnie w cyrk. „Jestem już tym zmęczony, dlatego uciekam w przestrzeń cyrku – to moja odpowiedź na to, gdy historii jest za dużo; ale sprawdza się ona również, gdy kolejni profeci obwieszczają jej koniec”, mówił prozaik.  

Na koniec pojawił się jeszcze jeden ciekawy wątek – zapomniana tradycja prozy socrealistycznej. „Automatycznie uważamy, że to wyłącznie bezwartościowe grafomaństwo, ale to nieprawda. Jednym ruchem skazujemy na zapomnienie wiele dzieł ulepionych ze wspaniałej wyobraźni”, argumentował pisarz, któremu szczególnie bliska jest estetyka, jak ją nazwał, „bolszewickiej mistyki”. Chodziłoby w niej o przekraczanie sztywnych, odgórnie narzucanych granic tego, co rzeczywiste. A jedynym narzędziem, którym można próbować tę przestrzeń ogarnąć, jest właśnie groteska.


CZYTAJ WSZYSTKIE RELACJE Z WYDARZEŃ CONRAD FESTIVAL 2019 >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]