Reklama

Szczęśliwi nieszczęśliwi

Szczęśliwi nieszczęśliwi

07.02.2022
Czyta się kilka minut
T

Tak mówi Pan – czytamy w Księdze Jeremiasza – Przeklęty człowiek, który nadzieję pokłada w człowieku i który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce. Jest on jak jałowiec na stepie, nie zauważa, gdy przychodzi szczęście. Wybiera miejsca spalone na pustyni, ziemię słoną i bezludną. Szczęśliwy człowiek, który zaufał Panu i Pan jest jego nadzieją”. Jak to? Przecież wiadomo, że nikt z nas nie stanie się tym, kim być powinien, bez przyjaźni i miłości, bez relacji z innymi ludźmi. Jeśli już, to prawdziwiej byłoby powiedzieć, że przeklęty człowiek, który całą nadzieję pokłada w Bogu. Znamy przecież chrześcijan, którzy tak mocno wierzą w Boga, ale ludźmi gardzą, nienawidzą ich. Wystarczy jednak jakieś niepowodzenie, a odwracają się od Boga, zarzucając Mu, że ich rozczarował. Nie mając odwagi powiedzenia Bogu prosto w twarz, że się z Nim nie zgadzają, starają się mu przymilać, mnożąc najróżniejsze nabożne praktyki. Udają też skruszonych, licząc, że Bóg ulituje się nad nimi i wyjdą na swoje. Skoro jednak Bóg nie ustępuje i nie zmienia istniejącego świata na taki, który sobie wymarzyli i o który się tak gorąco modlą, to zmieniają Boga. Wychodzą bowiem z założenia, że nie można żyć po ludzku w nieludzkim świecie. Nie można być szczęśliwym w nieszczęściu.

Tymczasem Chrystus mówi, że naprawdę szczęśliwymi są ci, którzy uchodzą za nieszczęśliwych. To znaczy ubodzy, głodni, płaczący, znienawidzeni, wykluczeni, ośmieszani, skompromitowani, oskarżani, skazywani i mordowani, słowem wszyscy, którzy żyją w warunkach, jak się to lekko mówi, nie do pozazdroszczenia. Nie wynika jednak z tego, że samo życie w tak podłych warunkach, samo cierpienie z tym związane, jest oczywistym przejawem Bożego błogosławieństwa.

Ci szczęśliwi nieszczęśnicy są tacy, ponieważ „zaufali Bogu”. To znaczy uwierzyli, że nie przez przypadek przyszło im żyć w takim a nie innym świecie. Uwierzyli Bogu na sposób proroków, to znaczy byli przekonani, że nie przez przypadek znaleźli się w tak okropnym położeniu, ale zostali tutaj przez Boga przysłani. Nie za jakąś karę, ale dlatego że Bóg im zaufał i posłał, by patrzyli na rzeczywistość w perspektywie nieskończenie szerszej od tej, która kończy się na linii horyzontu „ciała”, czyli widzialności, i by stawali po stronie ubogich, czyli pokrzywdzonych. Wiara we wszechobecność Boga sprawiała, że wszędzie, w najokropniejszych okolicznościach, czuli się bezpiecznie. To tam odnajdywali szczęście, czyli sens życia i śmierci: Maksymilian Kolbe, Dietrich Bonhoeffer, Emilian Kowcz, Grzegorz Peradze, Wilhelm Hosenfeld i Bóg Jeden wie ilu innych im podobnych. Myśląc o nich, nie sposób nie myśleć o niebie, czyli dalszym ciągu życia. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]