Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Świat oczami kota

Nie tylko ludzie mają bogate życie wewnętrzne. Wśród zwierząt, których umysł intensywnie próbujemy poznać, są także koty.

Reklama

Świat oczami kota

Świat oczami kota

26.06.2018
Czyta się kilka minut
Nie tylko ludzie mają bogate życie wewnętrzne. Wśród zwierząt, których umysł intensywnie próbujemy poznać, są także koty.
Stasys Eidrigevicius „Oczy kota”, pastel, 2011 r. STASYS EIDRIGEVICIUS
P

Przeglądając pionierską literaturę neurobiologiczną z przełomu XIX i XX w., można dojść do smutnego wniosku, że koty same w sobie nieszczególnie interesowały naukowców. Raczej odgrywały rolę „królików doświadczalnych” w badaniu nad funkcjonowaniem układu nerwowego w ogóle. Wiązało się to zwykle z krojeniem lub podrażnianiem prądem kocich mózgów.

Amerykański fizjolog i neurolog Walter Cannon przypuszczał wówczas, że emocje powiązane z podstawową reakcją organizmu: „uciekaj albo walcz” nie zależą od pracy kory mózgowej, ale od głębiej osadzonych struktur mózgu, takich jak podwzgórze.

Aby zweryfikować tę hipotezę, jego student Philip Bard przeprowadził serię badań na kotach, którym najpierw oddzielał chirurgicznie podwzgórze od kory, a następnie prowokował zwierzęta. Pomimo uszkodzenia kory mózgowej koty wciąż wykazywały gniewne zachowania, takie jak gwałtowne ruchy...

12930

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jako osoba, której koty towarzyszą przez całe dorosłe zycie, mogę jeszcze dodać, że każdy kot - podobnie jak człowiek - jest inny. Towarzyszyły mi koty, które zajmowały się tylko sobą i miską, ale były i takie, które wręcz podejrzewałam o posiadanie "duszy", były tak skomplikowane wewnętrznie i tak emocjonalne, a do tego "rozmawiały" ze mną:))) Ostatnia kotka, która ze mna została, ma dziś 18 lat. Jest oczywiście po kociemu bardzo egoistyczna, ale tez niezwykle ze mna zwiazana. Rozmawia ze mną (zwykle mnie łaje), ale też jest niezwykle uczulona na moje nastroje, zwłaszcza moje zmartwienia. Natychmiast przybiega, łasi się, pomrukuje, drapie łapką...i te oczy...pełne wielkiego niepokoju, co tez mi się stało. Miałam kiedys kotkę, która uratowałam od niechybnej śmierci, kiedy była jeszcze slepa. Wykarmiłam mlekiem dla niemowląt i troszczyłam się przez całe jej późniejsze zycie. Cóż z tego, skoro z jakiegoś powodu mnie nie lubiła, natomiast uwielbiała moja mamę, która nie znosiła zwierzat i przeganiała ja z odrazą. Po śmierci mamy kotka uznała, ze najwyraźniej to moja wina. Rzucała się na mnie z zebami, chodziła po mieszkaniu, glosno płakała, wreszcie przestała jeść. I tak popełniła samobójstwo po śmierci ukochanej osoby. Nie mogłam się nadziwić na spotkaniu z tak madrym hierarchą, jakim był ks. bp. Życiński, który wówczas twierdził, ze przywiązanie zwierzęcia do człowieka ma wyłącznie charakter "interesowny", czyli bierze się z oczekiwania, ze człowiek postawi michę. I nie ma tam zadnych wyższych emocji.

to jest wszystko bardzo pięknie - nie zmienia jednak ani o jotę faktu, że dla swych egoistycznych zachcianek i przyjemności człowiek rozmnaża bez opamiętania te Bogu ducha winne stworzenia, skazując je bardzo często na okrutna i beznadziejna egzystencję- TAK dla tych, co potrafią jeździć do schronisk, opiekować się i leczyć bezdomne i porzucone zwierzęta - NIE dla tych, co trzymają je w domu w roli żywych pluszaków

Zgodziłabym się z Panem, gdyby nie fakt, ze ratując koty, zwykle małe, przed poniewierka i nieuchronna smiercią na podwórku, gdzie grasują psy i barbarzyńscy ludzie, nie czynimy im chyba krzywdy. W każdym razie one nie sprawiają wrazenia nieszczęśliwych, choć zapewne nie wiedzą, ze wolność w ogrodzie, wsród pól i lasów jest boska:))) Trudno niektórym ludziom przejść obojętnie wobec chorego, kalekiego kota, czy kociaka, i nie wziąć go do domu. Zgadzam się natomiast, ze należy ograniczać bezładne mnozenie się zwierząt w mieście i to się robi, choć może nie widać rewelacyjnych rezultatów.

tyle, że nasza chęć ratowania i przygarniania to też element motywujący innych do dalszego mnożenia - dla zysku, ale i z głupoty - tych nieszczęsnych stworzeń, tu zresztą się najwyraźniej zgadzamy +++ p.s. ja sam, przeciwnik zdecydowany trzymania w domu jakichkolwiek zwierząt, przedostatniej jesieni przygarnąłem ledwie żywego kociego malucha-przybłędę, ten niemal cudem przeżył, odkramiłem, ucywilizowałem [najdalej w przedpokoju i to tylko jak mróz chwytał!] - ale na wiosnę puściłem w świat przez lokalny portal z ogłoszeniami - a oddałem go głównie dlatego, że mam kilka co roku gniazd na domku, w nich kopciuszki, mazurki itepe - a koty całe nieraz lęgi potrafią wydusić, same nażarte i w doskonałej kondycji, ten mój [nb. milaczek nieprzeciętny, żona płakała, a i ja byłem od jego kocich sztuczek milaczkowatych uzależniony...] już wczesną wiosną myszy polne zaczął mi na próg znosić, to przypieczętowało jego los - trafił zresztą do takiego domu, że chyba nawet za swymi wybawicielami nie tęskni...㋡]

Moja corka jest milosciczka kotow i ma je dwa.Zunia cudowna spokojna i niezwykle przywiazana ale Leon to ksiazkowy przyklad ,ze istnieje cos wiecej niz kocia natura.Niezwykle przywiazany do corki ,reaguje na wszystkie jej klopoty i choroby .Przytula ,lasi ale tez nie pozwala sie przyjaznic z nikim innym .Zadrosny do granic mozliwosci o corke nie mam prawa zblizyc sie do niej albo przytulic.Robi wszystko z corka pise na kompie oglada televizje lezy w jej nogach zawsze .Siada na oparciu krzesla i obsewuje jak corka pichci w kuchni . Wierze ,ze istnieje jakas niesamowita wiez miedzy czlowiekiem a zwierzakami.

Burka pozdrawia Leona i Zunię:)))

mozna upasc na cztery lapy aby zrownywac intelligo kota z Czlowiekiem .., chyba ze chodzi Sz autorom wylacznie tylko o kota Pana Jarka.

Nie zgodzę się z Panem. Człowiek wraz z całą przyroda stanowi jedność i można go porównywać z kazdą dowolna z jej składowych, nawet z Pantofelkiem:))) Obserwujac zresztą niektórych bliźnich mam nieodparte wrazenie, ze więcej maja z Pantofelka niż z Kota:)))

podobno zdarzają się też wyjątkowo wredne i złośliwe kociska

Oj tam, oj tam...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]