Świadkowie nie milczą. Komisje sejmowe mają sens

Zarówno opowieść Edgara Kobosa przed komisją ds. afery wizowej, jak i zeznania dwóch prokuratorek przed tą ds. wyborów kopertowych posunęły wiedzę opinii publicznej o obu aferach.
Czyta się kilka minut
 Posiedzenie komisji śledczej ds. afery wizowej. Przesłuchanie Edgara Kobosa (drugi z lewej ) / Fot. Wojciech Olkuśnik / East News
Posiedzenie komisji śledczej ds. afery wizowej. Przesłuchanie Edgara Kobosa (drugi z lewej ) / Fot. Wojciech Olkuśnik / East News

Sceptycznie oceniałem szanse na powodzenie trzech powołanych w Sejmie komisji śledczych – ds. wyborów kopertowych, afery wizowej oraz wykorzystywania programu Pegasus. Podejrzewałem, że staną się przede wszystkim erupcją politycznych spektakli, z których niewiele wyniknie poza autopromocją członków komisji w mediach, a kolejne posiedzenia będą polegać głównie na tym, że to posłowie będą mówić, a świadkowie milczeć.

Ubiegły tydzień tych obaw nie potwierdził. Zarówno opowieść Edgara Kobosa przed komisją ds. afery wizowej, jak i zeznania dwóch prokuratorek przed komisją ds. wyborów kopertowych posunęły wiedzę opinii publicznej o obu aferach. Przesłuchania te odsłoniły kolejne mechanizmy zorganizowanego psucia państwa przez PiS, a posłowie partii Jarosława Kaczyńskiego nie byli w stanie podważyć ich wiarygodności. Jeśli kolejne zeznania przyniosą podobną wiedzę, komisje okażą się sukcesem. Najmniej dowiemy się zapewne o tej ds. Pegasusa, z uwagi na specyfikę afery, która zmusza do tego, by duża część zgromadzonych faktów pozostała ukryta.

Nie jest tak, że nie można się przyczepić do żadnego aspektu prac komisji. Nieco groteskowa sytuacja miała miejsce podczas przesłuchania prokurator Ewy Wrzosek i prokurator Edyty Dudzińskiej (to ona już po trzech godzinach od wszczęcia umorzyła śledztwo w sprawie wyborów) przed komisją kopertową, gdy na wniosek pierwszej wykluczony został czasowo z prac poseł Michał Wójcik z PiS, a na wniosek drugiej – przewodniczący Dariusz Joński z KO.

Posłowie popełniają błąd, iż wobec świadków nie stanowią monolitu, który na sali zapomina o politycznej przynależności.

Tak robiła np. komisja ds. Rywina, skutecznie broniąc się przed wykluczaniem kolejnych członków na życzenie świadków i z czasem zniechęcając ich do składania podobnych wniosków.

Dziś oczywiście mamy inny polityczny klimat niż 20 lat temu; znacznie głębsze są polityczne podziały. Gdyby jednak członkowie wszystkich komisji śledczych przynajmniej w tej jednej sprawie – braku zgody na manipulowanie składem przez świadków – potrafili się porozumieć, byłoby to z korzyścią dla jakości i wiarygodności prac.


Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Nie milczą