Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Sukcesu nie dowieźli

Sukcesu nie dowieźli

13.05.2019
Czyta się kilka minut
W Szydłowcu żartują, że program Rodzina 500 Plus wymyślono w Warszawie, ale dopiero tu, w mateczniku polskiego bezrobocia, doprowadzono go do perfekcji.
Krystyna Minda na stacji kolejowej w Szydłowcu, kwiecień 2019 r. / FOT. MAREK RABIJ
Krystyna Minda na stacji kolejowej w Szydłowcu, kwiecień 2019 r. / FOT. MAREK RABIJ
D

Daisy, wracaj! Do nogi, mówię! Co za uparty pies. Przepraszam. Ale krzywdy panu nie zrobi – zapewnia zza płotu pani Katarzyna.

Daisy, umaszczony na szaro kundelek, bez trudu przecisnęła się pomiędzy prętami pomalowanej na zielono bramy, nasikała obok jednego z kół samochodu i okrąża go teraz triumfalnie, warcząc na intruza, który zatrzymał się przy jej posesji. W oddali, jakiś kilometr od domu pani Katarzyny, prosta asfaltowa droga kończy się ścianą świerkowego młodnika. Aż do lasu we wsi nie widać żywego ducha. Dzieci, jak mówi gospodyni, są teraz w szkole. Dziadkowie w domach, ewentualnie na targu, bo akurat dzisiaj wypada.

– A rodzice? To zależy. W tej części Szydłówka będzie ze 150 numerów, ale ode mnie to się pan nie dowie, kto ma pracę, a kto bezrobotny – zastrzega Katarzyna. – U nas różnie z tym bywa. Jedni jej nie mają tylko w papierach do urzędu, inni nie mogą...

15714

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I straszno i śmieszno zarazem. Dobry materiał dla studentów nauk ekonomicznych, socjologicznych, psychologicznych, filozoficznych....

Dlaczego dla studentów? Myślę, że propagandziści i zarządzający z obu stron powinni ten tekst przeczytać, zanim wpadnie im do głowy usprawiedliwianie następnej rozdawniczej akcji.

i nad biurkiem red. Wosia powiesić jako memento i przestrogę przed zbytnim popuszczaniem wodzy komunizującej fantazji

(a przynajmniej od powstania styczniowego w 1863r.). To pewnie ze względu na trudno dostępny teren (Góry Świętokrzyskie), ale także i bliskość stołecznej Warszawy-politycznego centrum Polski(także w czasie jej politycznego niebytu). Góry zapewniały schronienie, gdy w mieście np. trwały "polowania" wg ulicznej przyśpiewki z czasów hitlerowskiej okupacji: "ta kultura nie zabrania robić w mieście polowania". A choć czas wojenny się skończył, to tak naprawdę nie skończyła się "ta kultura", co poluje na ludzi. To współczesny kapitalizm, co poluje na siłę roboczą-możliwie wykwalifikowaną i możliwie tanią(najlepiej darmową...). Kapitalizm potrzebuje dyspozycyjnej siły roboczej, wypreparowanej ze swego człowieczeństwa, którą można eksploatować od razu, bez koniecznej uprzedniej "hodowli", wyłapując to, co jest już odhodowane i do pracy gotowe. "Ta kultura"(wytwór kapitalizmu) stworzyła optymalny model wykorzystania siły roboczej w nazistowskich obozach pracy w czasie II wojny światowej: eksploatacja przy minimalnym wyżywieniu, nastawiona na 3-miesieczny okres "użycia"-do wyczerpania wszystkich zapasów energii życiowej. Co prawda III Rzesza upadła, ale obecne modele "liberalne" różnią się od tego nazistowskiego jedynie "co do ilości", bo w istocie to jest to samo...A ciemny chłop z Kieleckiego (pewnie jeszcze nie tak dawno) zanim wyjechał w pole robić koniem, to go wprzód dobrze odkarmiał-zupełnie wbrew zasadom kapitału, gdzie siłę roboczą można karmić jedynie z dywidendy-jeżeli ją sama wypracuje. Więc skoro wciąż dominuje "ta kultura", to może lepiej pozostać partyzantem-dopóki Góry Świętokrzyskie dają jeszcze taką możliwość...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]