Strefy chaosu

Najważniejszym chyba wydarzeniem 2017 r. była wojskowa klęska samozwańczego kalifatu, który w Syrii i Iraku przegrał w końcu wojnę z armiami zwykle skłóconych, ale wyjątkowo sprzymierzonych wobec wspólnego wroga światowych mocarstw.
Czyta się kilka minut
 /
/

Kalifat, który nie tylko zagrażał bezpieczeństwu świata, ale i obowiązującym w nim porządkom, został pokonany, a co najważniejsze – odebrane zostały mu ziemie, na które mógł przyzywać ochotników. Przegrana nie oznacza jednak końca międzynarodówki dżihadystów. Tak jak stara Al-Kaida przeistoczyła się w tzw. Państwo Islamskie, tak i ono objawi się w nowym wcieleniu – a miejsca, w których to się stanie, będą zapewne najbardziej niespokojnymi w roku 2018.

Kilkanaście tysięcy ochotników wracających z wojen bliskowschodnich może oznaczać zagrożenie dla Europy Zachodniej, Kaukazu i posowieckiej Azji Środkowej. Największe niebezpieczeństwo ze strony dżihadystów grozi jednak ogarniętemu wieczną wojną Afganistanowi, Libii, Somalii, a zwłaszcza afrykańskiemu Sahelowi, rozciągającemu się od wybrzeży czerwonomorskich Sudanu po atlantyckie Mauretanii i Senegalu.

Starcie z dżihadystami przyćmiło w tym roku wojny i rozruchy wyniszczające Kongo, Sudan Południowy i Republikę Środkowoafrykańską. Nic nie zapowiada, żeby w przyszłym roku czekały je lepsze czasy. Przeciwnie, wiele wskazuje, że zwłaszcza w Kongu może dojść do humanitarnej katastrofy, porównywalnej do tej z przełomu wieków, kiedy na wojnie, z głodu i chorób zginęło tam prawie 5 mln ludzi.

Tak jak w zeszłym roku, przemoc i chaos grozić będą Birmie i bankrutce Wenezueli, a nieprzewidywalna Korea Północna straszyć będzie świat wojną atomową. Na niespokojnym Bliskim Wschodzie przyczyną napięć będą zastępcze konflikty Iranu z Arabią Saudyjską (Irak, Syria, Jemen, Liban, Katar), a także rozjątrzony na nowo spór o Jerozolimę, którą Donald Trump w imieniu Stanów Zjednoczonych uznał pod koniec 2017 r. za stolicę Izraela.©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2018