Reklama

Black Friday 2022

Sto lat temu i teraz

Sto lat temu i teraz

05.10.2020
Czyta się kilka minut
J

Jesienią 1918 roku w Polsce mnóstwo ludzi było przekonanych, że do kraju powróciła czarna śmierć”. Czarna śmierć, czyli dżuma – bo objawy grypy zwanej hiszpanką w ostrym stadium istotnie ją przypominały. Zresztą, jak zaznacza autor, wybuch pandemii hiszpanki poprzedziła trzecia pandemia prawdziwej dżumy, tyle że przede wszystkim w Indiach i Chinach.

Książka młodego historyka z Instytutu Historii PAN, przygotowującego doktorat pod intrygującym tytułem „Smoki i wszy. Polska w czasie zarazy 1918–1922”, jest pasjonującym i naładowanym faktami esejem historycznym. Pisanym tu i teraz, z pełną świadomością, jak aktualny stał się temat pandemiczny. Mieszkowski stawia pytanie o powody nikłej obecności tamtej klęski w naszej pamięci społecznej. Hiszpanka to w Polsce trauma niezapisana – brak wiarygodnych danych statystycznych, a dramat jej ofiar przesłoniły wydarzenia związane z odzyskaniem niepodległości i budową nowego państwa. Tymczasem hiszpanka była u nas nie mniej okrutna niż gdzie indziej, a na obszarach wyniszczonych wojną, ogołoconych z mężczyzn i dotkniętych nędzą, jak Galicja czy wschodnie tereny Rzeczypospolitej, szerzyła się bez ograniczeń. Nawet w miastach z nowoczesną infrastrukturą sanitarną – Warszawie, Krakowie, Poznaniu czy Lwowie – bywało nie lepiej. Mieszkowski cytuje cudzoziemca, który pisał, że w stolicy „wyczuwa się smród przy mijaniu ludzi na ulicy”. Dodajmy kryzys uchodźczy, brak znajomości zasad higieny czy po prostu – brak mydła.

Wojna i pandemia – łączy je związek przyczynowo-skutkowy. „Największa” to panorama gigantycznej katastrofy, która ogarnęła niemal cały glob i która bez wojennego szaleństwa nie przybrałaby takich rozmiarów. Oddziaływanie było zresztą wzajemne – być może na niektórych decyzjach amerykańskiego prezydenta Wilsona zaważył stan jego umysłu po nawrocie choroby, która go ostatecznie zabiła…

A co z covidem? Autor pokazuje obie pandemie w ich związku z wielkimi kryzysami: wtedy wojną światową, dzisiaj kryzysem klimatycznym. Znajduje podobieństwa w reakcjach przywódców: „Sto lat temu część z nich hiszpankę ignorowała bądź bagatelizowała, dziś jest gorzej – politycy zmyślają i kłamią”. Oczywiście medycyna poczyniła olbrzymi postęp, a masowy strach przed koronawirusem może paradoksalnie napawać optymizmem. Czy jednak ludzkość wygra? ©℗

 

Łukasz Mieszkowski, NAJWIĘKSZA. PANDEMIA HISZPANKI U PROGU NIEPODLEGŁEJ POLSKI, Polityka, Warszawa 2020, ss. 256

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]