Spory przyrodników

Obrazy życia przyrody w telewizji polskiej, oparte głównie na programach brytyjskich i amerykańskich, mają jedną szczególną cechę: skoncentrowane są na zabijaniu, a komentator wymawia słowa zabójca, zabić z widoczną lubością, bo wygrać znaczy zabić, przegrać - być zabitym. A najwyższą pochwałą jest: morderca doskonały, to znaczy szybki i przebiegły. Nasuwa się podejrzenie, że twórcy tych programów świadomie albo nieświadomie reprezentują pewien program ideologiczny zgodny z duchem żarłocznego kapitalizmu. W każdym razie w tym kierunku kształtują świadomość młodych pokoleń.
Czyta się kilka minut

Te pokolenia nie pamiętają już wydarzeń z lat 30. w Związku Sowieckim, kiedy toczyła się walna rozprawa pomiędzy Łysenką, zwolennikiem staroświeckiej teorii ewolucji Lamarcka, i zwolennikami teorii bardziej nowoczesnej, pochodzącej od Darwina. Teoria Lamarcka, niedopracowana, pełna luk i znaków zapytania, kładła nacisk na adaptację gatunków, teoria Darwina - na dobór naturalny i eliminację osobników mniej przystosowanych.

Trofim Łysenko (1898-1976), agrobiolog, osiągnął wielkie zaszczyty, przekonując Stalina, że jego teoria odpowiada planom reformy rolnictwa. Pseudonaukowe koncepcje Łysenki, narzucane nauce sowieckiej, miały na długo zaciążyć na rozwoju nauki w Związku Sowieckim i państwach całego socjalistycznego bloku. Stalin rozstrzygnął spór zsyłając, za pomocą Łysenki, zwolenników teorii Darwina do łagrów, przez co zahamował rozwój całej gałęzi badań biologicznych. Nie znaczy to oczywiście, że oprócz siły miał też rację.

Jednak Darwin, człowiek o wykształceniu teologicznym, zdawał sobie sprawę, że jego teoria sprzyja, jak się wyrażał, teologii diabelskiej. I rzeczywiście, jej powodzenie wśród pseudonaukowców i dyletantów wskazuje na jej złowróżbne aspekty. Telewizyjny obraz przyrody nasuwa pytanie, czy rzeczywiście przyroda jest potworną machiną do zabijania, czy w jej naukowym ujęciu nie kryje się jakaś przesada. Ujęcie neodarwinistów jest już subtelniejsze i myślę, że rewindykuje niektóre przypuszczenia Lamarcka.

Noszę w pamięci dziwny, niezwykle trudny i niejednoznaczny w wyrazie wiersz Osipa Mandelsztama “Lamarck". Jest przyjazny Lamarckowi (“za czest’ prirody fechtowalszczik"), zarazem jednak Lamarck występuje jako przedstawiciel teorii ewolucji w ogóle, a ta skłania do refleksji nad koniecznym zapewne cofnięciem się kultury wysokiej w procesie ewolucji i schamieniu, w którym nie będzie miejsca na Mozarta. Tak że na próżno interpretowalibyśmy ten wiersz w terminach kontrowersji pomiędzy lamarkistami w Rosji, jak Łysenko, i jego przeciwnikami. Niemniej wart jest cytowania, bo obecny niewybredny darwinizm przypomina, że spór miał też aspekty wyboru wychowawczego.

“Płomienny Lamarck" bronił przyrody przed generalnym oskarżeniem, w którym na nic prócz “walki o byt" nie było miejsca. Nie ma powodu, żebyśmy do przyrody odnosili się uczuciowo, złudzeni jej zewnętrznym pięknem. Ale kiedy nam mówią, że reprezentuje ona niezmienny porządek świata, wolno nam podejrzewać, że ów niezmienny porządek jest teorią zrodzoną w miejscu i czasie.

Lamarck, w ujęciu Mandelsztama, ukazuje się jako obrońca nieco uczuciowych wyobrażeń o przyrodzie; ale czy możemy się ich wyrzec i wybrać wyobrażenia najzupełniej zimne, które powstały w czasie, kiedy potworność rewolucji przemysłowej w Anglii tak przygnębiała Karola Marksa?

Przede wszystkim jednak wiersz “Lamarck" jest dowodem skrajnego załamania się poety, marzeniem o cofnięciu się do poziomu istot najniższych na drabinie ewolucji i zdobyciu w ten sposób anonimatu jako sposobu przetrwania. Napisany w 1932 roku, jest to straszny wiersz, w którym niejako zawarł poeta proroctwo własnej śmierci w łagrze.

Cytując przekład Wiktora Woroszylskiego nie jestem pewien, czy przekład, choć ładny, oddaje myśl utworu. Ja w każdym razie wolę oryginał rosyjski zaczynający się od:

Był starik, zastiencziwyj kak malczik,

Nieukliużyj, robkij patriark....

Kto za czest’ prirody fechtowalszczik?

Nu, konieczno, płamiennyj Lamark.

Liczne wiersze Mandelsztama były przedmiotem wielu interpretacji, niekiedy sprzecznych. I do nich należy zaliczyć ten wiersz, który jest przykładem zmagania się poezji z treścią intelektualną i jako taki może być odtrutką przeciw poezji, która nie oznacza nic poza samą sobą. Więc cytuję:

Lamarck

Staruch był, wstydliwy niczym chłopię,

Nieporadny, śmieszny nasz patriarcha.

Któż o cześć przyrody kruszył kopie?

Któżby, naturalnie, prócz Lamarcka.

Skoro na istnienia zmiętych kartkach

Wszystko brudnopisem jest zaledwie,

Ja najniższym szczeblem chcę w Lamarcka

Być drabinie, gdzie się życie lęgnie.

Ku rozgwiazdom zejść, ku wąsonogom,

W dół, po stopniach giętkich, w mroczną czeluść,

Gdzie jaszczurczy odrzucając ogon

Zwinę się i zniknę jak Proteusz.

Płaszcz rogowy wdzieję, krwi wezbranej

Żar wygaszę, niepotrzebny odtąd,

Przyssawkami obrosnąwszy, w pianę

Oceanu wpiję się wilgotną.

Przeszliśmy owadów rząd, z pełnymi

Kieliszkami oczu, z blaskiem na dnie.

Rzekł: przyrody próby się spełniły,

To spojrzenie twoje - już ostatnie.

Dość już - rzekł - harmonii pełnodźwięcznej,

Zduś niewczesny do Mozarta zapał:

Czas głuchoty zbliża się pajęczej

I musimy wszyscy w nią się zapaść.

I przyroda lica odwróciła

Od nas, nie słuchając próśb ni pochlebstw,

I podłużny zbędny mózg wsadziła

Niczym szpadę w zardzewiałą pochwę.

Zaniedbała spuścić most zwodzony

I na zawsze zapomniała o tych,

Czyją dolą - ziemski grób zielony,

Migotliwy śmiech, gorący oddech...

7-9 maja 1932

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2004