Reklama

Śmierć jest moim pasterzem

Śmierć jest moim pasterzem

02.04.2017
Czyta się kilka minut
A może wszyscy powinni być pochowani razem. Żeby ten tłum, co się zbiera, miał blisko. Żeby oni, umarli, mogli słyszeć modlitwy. Żeby modlitw nie rozpraszał wiatr ani odległość.
B

Bo przecież po to przychodzimy do umarłych, żeby się za nich modlić. Żeby je słyszeli. Samotni w zimnych grobach. Żeby wiedzieli, że ktoś o nich pamięta, że ktoś troszczy się o ich pośmiertny los. Że nie zostali zapomniani. Przychodzimy na grób, żeby czcić ich śmierć. Przychodzimy też z nadzieją, że jednak część życia i część duszy pozostała w kościach. Bo po cóż innego mielibyśmy się zjawiać? Żeby dotrzymać towarzystwa minerałom? Albo zanikającym powoli cząstkom organicznym?

Powinniśmy ich zebrać razem w jakimś pięknym spokojnym miejscu, gdzie jest cicho i rosną drzewa. Nie musielibyśmy krzyczeć przez megafon, gdy przychodzimy się modlić. Mogliby nas usłyszeć, jak szepczemy przez warstwę ziemi i butwiejącego z wolna drewna. My, naród, który ich nawołuje, tak żeby wszyscy żywi, wszyscy obcy i wszystkie narody słyszały. A przecież do umarłych przemawia się szeptem. Żeby nie...

3038

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

piękne...dziękuję!

Dziękuję. Tylko tyle i aż tyle....

Eeetam ... że niby śmierć nas zawoła a my w nią jak w dym ? Że niby ma tak łatwo i że jest najmocniejsza ? Tymczasem śmierć musi się nieźle namęczyć, żeby nas dopaść. Biedaczka musi się napracować, zanim ciało podda się wreszcie po tej agonii. Śmierć musi co i ruszy marzyć jednak o jakimś urlopie, albo przynajmniej kląć szpetnie, bo każdy przypadek jest inny i każdy przypadek jest trudny. No chyba że ktoś jej pomoże. To działa na nią kojąco. Kto nie lubi jak mu się wyjdzie na przeciw. W nagrodę można być dłużej martwym.

Poza tym ci którzy wychodzą jej naprzeciw nie myślą przecież o "narodzie", tylko z zgodnie z zasadą gdzie Niemiec Niemcowi policjantem tam Polak Polakowi Królewną Śnieżką o sobie. Dlaczego poczuwać się więc z nimi do wspólnoty ?

Przy czym "oni" to bynajmniej nie tylko PiS. Być może - co jest dopiero niepokojące - "oni" to my. Ok. wojskowi tak właściwie czekają na rozkaz. Dlatego dobrze jest jeśli poddani są cywilnej kontroli. W przypadku RP kontroli prezydenta. Temu zaś powinno było zaświtać, żeby nie wszyscy dowódcy rodzajów sił zbrojnych nie znaleźli się w jednym samolocie. Może i zaświtało zresztą, ale gorzej było z wykonaniem. Wcześniejszy premier bowiem nie kwapił się wcale do promowania odpowiedzialności, bo nie miał z kim robić reform jak sam oświadczył. A jak już było po wszystkim to tak samo nikt z jego otoczenia nie wpadł na to, że dobrze by urządzić regularne konferencja prasowe dot.śledztwa ...

Czyli rację miał Norwid ? Wspaniały naród, żadne społeczeństwo. W sumie też żadna wspólnota. Bo przecież wspólnota zakłada że robi się coś wspólnie tj. najpierw bierze poprawkę na innego z jego innym zdaniem i innymi preferencjami. Nie jest tak źle, bo szukamy wciąż tego czego nam brakuje. Wybierzemy choćby Myszkę Miki, jeśli będziemy wierzyć że jest cień szansy że nam to państwo poprawi. I nie ma tu żadnej metafizyki czy tęsknoty za śmiercią. Choć w sumie nikt taki nie nadejdzie. Sami musimy to zrobić. Tak więc wspólnotę jako Polak odczuwam z tym czy tą którzy mają odwagę cywilną i taki sam zmysł. Zresztą wcale niemało takich osób. Ponieważ jednak w RP wolność notorycznie mylona jest z korzyścią, to mają one ciut pod górkę. Niemniej raz udało się już zaśpiewać Te Deum po uchwaleniu Konstytucji i wziąć się za budowę świątyni opatrzności, która wybudziła nas z koszmaru jakim sami dla siebie potrafimy bywać. O !:)

Ten tekst w ramach resocjalizacji powinno się na okrągło w celach puszczać tym cynicznym i bezczelnym oszustom, którzy katastrofę pod Smoleńskiem i jej ofiary wykorzystują dla swych brudnych politykierskich celów.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]