„Skąd dokąd”: nagradzany na całym świecie dokument Macieja Hameli wchodzi do kin

Ten film wytrąca ze zobojętnienia i rutyny patrzenia. Pułapek, w które łatwo wpaść nawet patrząc na grozę wojny.

22.11.2023

Czyta się kilka minut

Kadr z filmu „Skąd Dokąd" w reżyserii Macieja Hameli. / Fot. So FILMS / materiał prasowy
Kadr z filmu „Skąd dokąd” w reżyserii Macieja Hameli. / Fot. So FILMS / materiał prasowy

Wojny toczą się dzisiaj na naszych oczach i pewnie dlatego wydają się jeszcze bardziej nierealne. Dzięki bezpośredniej transmisji i powszechnej dostępności nowych technologii można śledzić wydarzenia w każdej niemal części świata i w czasie rzeczywistym, ale to zaledwie pozór uczestnictwa. Dużo bardziej jesteśmy „tam” i możemy lepiej owo „tam” zrozumieć za sprawą uczciwych i wnikliwych filmów dokumentalnych. O wojnie w Ukrainie powstały już dziesiątki podobnych tytułów – ten jest naprawdę wyjątkowy. 

Kiedy dopada nas informacyjne i pomocowe zmęczenie, a wydarzenia za naszą wschodnią granicą zostają przykryte przez inne wojny, „Skąd dokąd” wytrąca ze zobojętnienia i rutyny patrzenia. Nagradzany na całym świecie dokument Macieja Hameli z początku zdaje się rozmyślnie zawężać perspektywę, montując główną kamerę mniej więcej na wysokości samochodowego lusterka wstecznego. I kieruje ją na ludzi, z których każdy jest z nami zaledwie przez kilka minut. Twórca tego filmu był przez wiele miesięcy wolontariuszem kursującym między Polską a Ukrainą. We własnym vanie, kupionym na tę okazję, przewoził cywilów z zagrożonych i zdewastowanych terenów, a jego film jest przede wszystkim świadectwem wielkiej ewakuacji. Tyle że skupiając wzrok na pojedynczych ludziach w drodze, na ich historiach i obrazach przepuszczonych przez ich spojrzenie, nieoczekiwanie otwiera przed nami historię znacznie bardziej rozległą. Wychodząc od indywidualnych doświadczeń, opowiada o zuniwersalizowanym losie uciekiniera, który zmierzając ku miejscom lepszym i bezpieczniejszym, jednocześnie coraz bardziej oddala się od swego domu. 

Takich osób i historii mogłoby być kilka milionów, bo tak wielka jest dziś skala ukraińskiego wychodźstwa. Hamela od pierwszych tygodni wojny zdążył przewieźć setki takich ludzi i pewnie setki razy słyszał na posterunkach kontrolnych tytułowe „skąd?” i „dokąd?”. To drugie, choć znamy kierunek jazdy, za każdym razem stanowi wielką życiową niewiadomą. Pierwsze oznacza pozostawiony za sobą cały dotychczasowy świat. Na przykład ukochaną krowę nazywaną przez rodzinę „Piękniutką”, bowiem większość bohaterów Hameli to mieszkańcy ukraińskich wiosek czy małych miejscowości. Trudno dotrzeć tam z pomocą, gdy pojazd grzęźnie w błocie, drogi bywają zaminowane, a GPS traci orientację. W trakcie tej filmowej drogi zmienia się co chwila skład pasażerów, zmieniają się pory roku i pory dnia tudzież relacjonowana przez radio sytuacja na froncie – jednakże uważność, otwartość i gotowość do rozmowy ze strony twórców filmu pozostają niezmienione. Kamera rzadko opuszcza wnętrze vana i można tę metodę potraktować zarówno dosłownie, jak też symbolicznie. 

Mimo że reżyser musiał dokonać wyboru wątków i postaci, ma się wrażenie ciągłości i spójności tej historii. W jednym, ograniczonym miejscu, w warunkach zagrożenia życia, spotykają się na parę godzin ludzie, którzy normalnie mieliby znacznie mniejsze szanse się poznać. I nie tylko dlatego, że pochodzą z odległych od siebie zakątków kraju. Młoda kobieta w ciąży okazuje się surogatką, zarabiającą w ten sposób na remont domu i otwarcie własnej cukierni. Pojazd zamienia się w karetkę pogotowia, kiedy na pokładzie zjawia się ciężko ranna kongijska studentka, dobrze zadomowiona w Ukrainie. Jest też była żołnierka z Azowstalu, są ukochane koty w transporterach i zwykłych koszykach, są wzruszające pożegnania i powitania. Nigdy jednak nie ma w tym emocjonalnego nadużycia – współodczuwamy z bohaterami bezwarunkowo. Wystarczy, że łączy ich wszystkich bezdomność, zmęczenie, strach. W warunkach zagrożenia życia pomoc humanitarna nie zna koloru skóry, nie prześwietla życiorysów i nikogo nie ocenia, podobnie jak film Hameli. 

Tymczasem za oknami busa wyświetla się zupełnie inny film, bardziej katastroficzny niż wojenny. Albo z gatunku „postapo”: półmartwe miasta z wydrążonymi domami, pozrywane mosty, wraki pojazdów na poboczach, podziemne schrony, w których ukrywa się pięćdziesięcioro zapomnianych ludzi, tabuny bezpańskich psów... Chwilami przebłyskuje tam jakiś neutralny „film przyrodniczy”, mimo że nawet piękny zachód słońca może skojarzyć się komuś z płonącym domem. Ale kiedy jeden z pasażerów opowiada o torturach, jakim poddawali go Rosjanie, zachowuje się ze spokojem, zgoła na luzie. Mimo strasznych i ciągle świeżych wspomnień, bohaterowie polskiego dokumentu są lakoniczni i rzeczowi, a czasem po prostu nie mówią nic. I nie trzeba być kilkuletnią dziewczynką, która pod wpływem wojennej traumy zaniemówiła. Zresztą większość dzieciaków zachowuje się w podróży podejrzanie grzecznie, czasem zadają dziwne pytania („mamo, czy te czołgi są prawdziwe?”) i nawet ich pluszaki zdają się mieć poważne miny. Wobec takiej powściągliwości również sam reżyser stara się nie epatować koszmarem, nie uprawia filmowej turystyki wojennej. Na zewnątrz pokazuje zazwyczaj tyle, ile widzą w danym momencie jego pasażerowie. To wszystko tworzy na ekranie atmosferę bliskości, wręcz intymności, czemu sprzyja oszczędna muzyka Antoniego Komasy-Łazarkiewicza, która dopiero przy napisach końcowych przechodzi w podniosłą pieśń chóralną. 

Prócz wrzuconych na koniec informacji, „Skąd dokąd” pozbawione jest zewnętrznego komentarza. Hamela najwyraźniej hołduje zasadzie, iż mniej znaczy więcej. Wie, że ważniejsza w tego rodzaju dokumentach bywa naoczność, bycie tu i teraz, bez nadmiernej odautorskiej ingerencji. Pozwala to zbliżyć się nam do bohaterów prawie fizycznie – tak że nieomal czujemy ludzkie oddechy i zapachy, co poza ekranem, zwłaszcza w naszych aseptycznych, zapośredniczonych ekranami czasach, bywa problematyczne. Poza wszystkim ten film okazuje się rzadkim przypadkiem, kiedy sztuka i aktywizm, tym razem podejmowany z narażeniem własnego bezpieczeństwa, stają się jednym. Siedzący za kierownicą reżyser ma do wykonania konkretne zadanie, czyli przewieźć umówionych ludzi z punktu A do punktu B. Zachowuje się jak kierowca marszrutki, który wypełnia sobie czas podróży gawędząc ze swoimi pasażerami. Za chwilę zastąpią ich inni i wnętrze samochodu wypełnią też inne historie. Pozwala to spojrzeć na początki ukraińskiej wojny nie jak na zdarzenia już historyczne, lecz dziejące się ciągle tuż obok. W taki sposób pisze się historia w swoim najbardziej codziennym, ludzkim wymiarze. O nim, niestety, zapomina się najszybciej w natłoku kolejnych newsów.

 

SKĄD DOKĄD – reż. Maciej Hamela. Prod. Polska/Francja/Ukraina 2023. Dystryb. So FILMS. W kinach od 24 listopada.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do magazynów „EKRANy” i „Kino”, jest felietonistką magazynu psychologicznego „Charaktery”. Współautorka takich publikacji, jak „Panorama kina najnowszego”, „Szukając von Triera”, „Encyklopedia kina”, „… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Opowieści z wnętrza