Reklama

Sąsiedzi

Sąsiedzi

27.01.2010
Czyta się kilka minut
Jerzy Kichler: Wrocław jest miastem tak otwartym jak Bruksela czy Nowy Jork. Dlatego właśnie tutaj zrodził się fenomen Dzielnicy Czterech Wyznań.
W

W tej części Wrocławia mieszkają katolicy, Żydzi, protestanci i prawosławni. Być może nie pomyślałbym nawet, że sąsiedzi wyznający różne religie mogą tłumaczyć sobie nawzajem, w co wierzą, i mogą nauczyć się żyć razem w szacunku, gdyby nie doświadczenie, które dała mi działalność opozycyjna w czasie stanu wojennego oraz pobyt w Nowym Jorku. To w latach 80. zrozumiałem, że wolność nie dotyczy wyłącznie sfery politycznej - ona należy do sfery ducha. Pamiętam też krakowskie wykłady ks. prof. Józefa Tischnera, w których powracał wątek ekumeniczny. "Nie poznamy prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy oddaleni od siebie" - mówił ks. Tischner. Zamarzyło mi się, żeby we Wrocławiu stało się to codziennością.

Na początku lat 90., kiedy wielu polskich Żydów "wyszło z szafy", we wrocławskiej synagodze pojawili się młodzi ludzie. Pamiętam pewien szabat. Trwała modlitwa wieczorna, kiedy w okna nagle uderzyły kamyki - usłyszeliśmy antysemickie okrzyki i tupot czyichś nóg na schodach. Niektórzy uczestnicy nabożeństwa wybiegli na zewnątrz, a że byli wśród nich wysportowani mężczyźni, doszło do przepychanki z napastnikami. Pomyślałem: "Trudno, mimo szabasu [Żydzi nie używają wtedy telefonów - red.] trzeba zadzwonić na policję". Przyjechali bardzo szybko i obezwładnili najbardziej agresywnego napastnika. Z jego kieszeni wypadł nóż. Policjanci byli dość brutalni i nagle młodzi Żydzi stanęli w obronie... tamtego antysemity. Bałem się, że ten incydent sprawi, iż odsuną się od synagogi, tymczasem stało się coś wręcz przeciwnego: związali się z nią jeszcze bardziej.

Polska jest krajem, w którym nie rozwiązuje się jeszcze problemów sąsiedzkich przy pomocy państwa (co ma oczywiste uzasadnienie historyczne). Czym innym jest autorytet księdza, który tłumaczy coś z ambony i wysłuchuje spowiedzi. Przekonałem się o tym w okresie stanu wojennego, kiedy - mając tzw. wilczy bilet, który ograniczał moje możliwości zatrudnienia do "prywatnej inicjatywy" - pracowałem jako sprzedawca w sklepie zoologicznym. Sklep zamykany był na czas szabasu. I nagle pojawił się napis "Juden raus". Po sąsiedzku wybrałem się więc do proboszcza i poprosiłem, żeby powiedział na kazaniu, że my, Żydzi, świętujemy w soboty szabas, że poświęcamy ten czas Panu Bogu i dlatego sklep pozostaje zamknięty. Proboszcz to powiedział i poskutkowało.

Pamiętam też scenę, której byłem bezradnym świadkiem: jechałem właśnie samochodem, gdy ktoś sprawdzał celność oka, rzucając kamieniem w ikonę. W czym mu ta ikona przeszkadzała?

Protestantów poznałem, gdy znalazłem się w radzie Fundacji "Krzyżowa" dla Porozumienia Europejskiego - wraz z luterańskim biskupem Ryszardem Boguszem. Ważnym dla nas wszystkich miejscem w okresie "solidarnościowym" był Klub Inteligencji Katolickiej - forum otwartej, uczciwej debaty. Bardzo wzruszający był moment, kiedy wrocławianie zaczęli obchodzić rocznice Kristallnacht. Po wojnie długo nie pamiętano, że Wrocław do 1945 r. należał do Niemiec i miasto dotknęły tamte tragiczne wydarzenia.

Coraz częściej pomagaliśmy sobie nawzajem. I tak na przykład kardynał Henryk Gulbinowicz wspierał nas, gdy gmina starała się odzyskać synagogę Pod Białym Bocianem - jedyną zachowaną we Wrocławiu i jedną z nielicznych bóżnic klasycystycznych w Europie Środkowej. Po wojnie, przekazywana różnym instytucjom, ulegała dewastacji. Odzyskaliśmy ją w 1996 r. i teraz jest restaurowana.

Wkrótce miejsce, w którym żyjemy, zyskało nazwę Dzielnicy Czterech Wyznań. Aby móc starać się o dofinansowanie rozmaitych projektów, powstała też Fundacja "Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań". Jednak w naszych spotkaniach nie ma nic wymuszonego czy zaprojektowanego. Kiedy katolicy, Żydzi, protestanci i prawosławni uczą się nawzajem swoich pieśni, robią to dlatego, że tego chcą. Kiedy odwiedzają się nawzajem w swoich domach modlitwy, zaczynają więcej rozumieć. Proszę sobie wyobrazić, że w ten sposób po raz pierwszy zobaczyłem hostię - jako 60-latek! Nie prowadzimy w naszej dzielnicy ani uniwersyteckich debat teologicznych, ani wnikliwych studiów porównawczych - temu służyć powinny inne fora. Chodzi nam o to, by na poważnie zdać sobie sprawę, że wszyscy - choć na różne sposoby - wierzymy w Boga.

Jednocześnie każda wspólnota ma swoje własne, codzienne sprawy. My np. przywiązujemy dużą wagę do tego, by sprawnie funkcjonowała kuchnia koszerna. Ksiądz katolicki musi pamiętać, że ludzie mogą chcieć się wyspowiadać. Nie staniemy się więc rodzajem zakonu ekumenicznego, jakąś poszerzoną wersją Taizé. Ważne natomiast,

by to, co dzieje się w naszej dzielnicy, nie pozostawało w izolacji, by wpisywało się w panoramę Wrocławia - miasta tak otwartego jak Bruksela czy Nowy Jork. Dlatego np. zapraszamy imama, by opowiedział nam o islamie - w naszej dzielnicy nie ma wprawdzie meczetu, ale we Wrocławiu są przecież muzułmanie.

Jaka będzie przyszłość? Naszym celem jest to, by stało się oczywiste, że można być dobrym Polakiem-katolikiem i dobrym ­Polakiem-niekatolikiem. Tylko tyle i aż tyle.

Wysłuchała Agnieszka Sabor

Jerzy Kichler jest działaczem społeczności żydowskiej; w latach 1997-2002 był przewodniczącym Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, a od 1999 do 2003 r. przewodniczącym wrocławskiej Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. Obecnie jest członkiem zarządu Fundacji "Dzielnica Wzajemnego Szacunku Czterech Wyznań".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]