Samozbawienie?

W drugiej połowie Okresu Wielkanocnego Liturgia czyni nas świadkami i towarzyszami misyjnych dróg św. Pawła. W ostatnim tygodniu byliśmy z nim w Koryncie i w Atenach, a wcześniej w Filippi.
Czyta się kilka minut

W Filippi Paweł został – wraz z Sylasem – wtrącony do więzienia (zob. Dz 16) – do „wewnętrznego lochu” – i zakuty w dyby. „O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. (...) Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia; natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany”. Strażnik więzienia – widząc, co się dzieje – chciał się zabić. Został jednak powstrzymany przez Pawła informacją (która zdumiała go pewnie jeszcze bardziej niż trzęsienie ziemi), iż żaden z więźniów nie skorzystał z okazji i nie uciekł. Nastąpiła rozmowa. W przekładzie, z którego korzysta Lekcjonarz, brzmi ona następująco: „Panowie, co mam czynić, aby się zbawić?” – pyta strażnik. „Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu [Paweł i Sylas] – a zbawisz siebie i swój dom”. I „opowiedzieli naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom”.

Polski przekład ekumeniczny Nowego Testamentu okazuje się tu wrażliwszy (i wierniejszy oryginałowi). W jego wersji pytanie strażnika brzmi: „Panowie, co mam czynić, abym został zbawiony?”. Zaś odpowiedź Apostołów: „Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony ty i twój dom” (Dz 16, 30 i 31). Właśnie tak. W obu miejscach w tekście greckim jest bierna forma czasownika sozo ina sotho i sothese (abym był/będziesz zbawiony).

Nikt przecież sam „się nie zbawia”. Człowiek nie może sam „zbawić siebie”. Zbawienie jest poza zasięgiem ludzkich możliwości. Przychodzi zawsze jako dar – z zewnątrz; ściślej: od Boga. Zbawienie nie jest delikatną korektą. Kosmetycznym zabiegiem wokół mojej urody. O nie! Oto jestem w więzieniu, którego nie potrafię sam otworzyć. Musi przyjść Ktoś, kto ma władzę to uczynić. Ma klucz. Pokonał tego, który mnie pojmał (por. Łk 11, 21n).

Albo – jeszcze trafniej – jestem umarły, leżę w grobie, przywalony wiekiem trumny i tonami narzuconej na nią ziemi. Nie mam żadnej szansy wyjść stamtąd o własnych siłach. Jeśli jednak Ktoś przyjdzie, i wykonawszy całą tę pracę, nie tylko otworzy moją trumnę, ale jeszcze mnie wskrzesi do życia – zapewne już nigdy nie przestanę Mu dziękować, a jego Twarzy nie zapomnę na wieki.

Nam jednak ciągle grozi pokusa autosoteriologii: chcemy się zbawiać sami. Chcemy mieć dobre samopoczucie co do tego, jacy jesteśmy i co potrafimy zdziałać. Sakramenty gotowi jesteśmy traktować jako rodzaj świadectwa z biało-czerwonym paskiem. W takiej perspektywie rozgrzeszenie nie jest otrzymaniem życia na nowo – jest co najwyżej Bożą pochwałą dla naszej systematycznej pracy nad sobą.

Bierzmowanie nie jest darmowym Darem Ducha Świętego – jest nagrodą za trzy lata trudów i zmagań (katechezy, nabożeństwa, na koniec jeszcze spowiedź – po tym wszystkim „należy mi się!”). Komunia święta codzienna nie jest już – jak mówił choćby Augustyn – codziennym lekarstwem („zażywam codziennie, gdyż codziennie jestem chory”); jest raczej regularnym potwierdzeniem własnej „sytej cnoty”.
Nawet jeśli ciągle używam słowa „łaska”, a słowo „miłosierdzie” odmieniam nieustannie przez wszystkie przypadki, i tak myślę wyłącznie: „zasługa, zasługa, zasługa!”. W odniesieniu do siebie. I konsekwentnie – moralizatorsko – do wszystkich innych. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2015