Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Samokrytyczny jak papież

Samokrytyczny jak papież

06.02.2018
Czyta się kilka minut
Każdej władzy trudno jest wycofać się z błędnych decyzji, dlatego zwykle ograniczana jest ona różnymi mechanizmami kontrolnymi. Tych mechanizmów z zasady nie ma władza absolutna.
ANDREAS SOLARO / AFP / EAST NEWS
C

Czy zatem władca absolutny, jakim jest np. papież, skazany jest na trwanie w błędach? To zależy od odwagi jego współpracowników i jego własnego samokrytycyzmu. Pokazał to przypadek bp. Juana Barrosa z Chile.

Ks. Barros zaczął robić karierę w chilijskim Kościele jako bliski współpracownik wpływowego kapłana ks. Fernanda Karadimy, którego w 2011 r. Watykan ukarał suspensą za molestowanie nieletnich. Barroso w 1995 r. został biskupem pomocniczym diecezji Valparaiso. W 2015 r. Franciszek mianował go ordynariuszem diecezji Osorno. Nominacja wywołała sprzeciw – ofiary Karadimy oskarżyły bp. Barrosa o tuszowanie sprawy swojego mentora.

Mimo to Franciszek bronił swojej decyzji. Przed niedawną pielgrzymką do Chile mówił, iż nie ma dowodów na winę bp. Barrosa. Że papież idzie błędną drogą, w bezprecedensowy sposób uświadomił mu jeden z jego najbliższych współpracowników, przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich kard. Seán Patrick O’Malley, publicznie przyznając, że domaganie się dowodu od ofiar seksualnego wykorzystywania ze strony duchowieństwa „jest źródłem ich wielkiego bólu”.

Franciszek nie tylko przyznał kardynałowi rację, ale wysłał do Chile abp. Charlesa Sciclunę z Malty (na zdjęciu u góry) – do niedawna jednego z najbardziej skutecznych watykańskich prokuratorów tropiących pedofilię w Kościele. Gdyby Scicluna pojawił się w Chile już w 2015 r., Watykan zapewne uniknąłby całego zamieszania. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ze na stu chlopa potrzeba co najmniej 99 bab, a ten jeden jedyny to oczywiscie Papiez.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]