Saduceusze i księżniczka Maria

Parę tygodni temu polska prasa żyła aferą polityczno-gastronomiczną dotyczącą widelca.
Czyta się kilka minut

Poszło o to, kto kogo nauczył jeść widelcem: my Francuzów czy Francuzi nas. Nie o savoir-vivre chodziło, lecz o politykę. Przy okazji jednak z pańskiego stołu wielkich tego świata skapnęło coś i dla nas, szarych chrześcijan. W tekście na portalu naTemat.pl dziennikarka Katarzyna Zuchowicz przypominała, że pierwszy widelec pojawił się w Wenecji w XI w. Przywędrował z Bizancjum wraz z księżniczką Marią Argyropouliną. Zobaczywszy ten wynalazek, Wenecjanie „wielce się na to oburzyli, bo jeść palcami przywykli, i takie novum ekscentryczne im się zdało. Zamiast jak ludzie porządni palcami jeść, używać machiny dziwacznej, szpikulcami dwoma zakończonej, toż szaleństwo niesłychane, a i obyczajów zdziczenie, mówili. Byli nawet ludzie, którzy przedwczesny zgon Marii z powodu zarazy w roku 1006 temuż obyczajowi przypisywali, bo zwyczaj ten Boga samego obrażał. Przecież gdyby Bóg chciał, aby ludzie widelcem jadali, toby go zamiast palców człowiekowi stworzył. A tak Maria Boga zwyczajem swym wstrętnym wielce obrażając tak też i przez niego pokarana została”.

Przytaczam ten cytat, ponieważ świetnie opisuje pewien typ pobożności, zwykle nazywany faryzeizmem (czasami z krzywdą faryzeuszy, jako że faryzeusz faryzeuszowi nierówny).

Ewangelista Marek opisuje jeszcze inną ówczesną grupę wyznaniową – saduceuszy o duchowości przeciwnej faryzejskiej. Ci, chcąc skompromitować Jezusa, którego mieli za wroga, postawili mu, w ich mniemaniu, casus nie do rozwiązania. Otóż zdarzyło się, że pewna kobieta aż siedem razy wychodziła za mąż, gdyż jej mężowie jeden po drugim umierali, ale żaden z nich nie zostawił po sobie potomka. Co zgodnie z prawem lewiratu uniemożliwiało stwierdzenie, czyją żoną ma być po zmartwychwstaniu – skoro wszyscy bracia mają do niej równe prawa... Popadamy więc, według saduceuszy, w niedorzeczność. Z tego – ich zdaniem – wynika, że zmartwychwstanie to absurd, niegodny światłych umysłów.

W tej całej historii saduceusze nie zauważyli jednak tego, że ich teologiczne koncepcje nie są aż tak oczywiste i jedynie uprawnione. Na ten casus można spojrzeć od innej strony. „Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą – mówi Jezus. – Lecz ci, którzy zostają uznani za godnych osiągnięcia wieczności i powstania z martwych, ani się nie żenią, ani za mąż nie wychodzą. Gdyż już nie mogą umrzeć (...) są synami Bożymi”. Dla poparcia swego stanowiska Jezus stwierdza: „Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych. Wszyscy bowiem dla Niego żyją”. A to znaczy, że śmierć nie jest wszechmogąca, gdyż takim jest tylko Bóg.

Wracając do sporu o widelec: warto przypatrzeć się naszej katolickiej pobożności i duchowości. Czy przypadkiem, zwłaszcza w wymaganiach moralnych, nie zagnieździł się w niej faryzeizm pospołu z saduceizmem? Wykłócamy się o różne teologiczne niuanse, zapominając o przestrodze: „wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia – mówi Jezus – a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2016