Reklama

Sąd nad porywaczem. Wyrok: winny

Sąd nad porywaczem. Wyrok: winny

25.04.2022
Czyta się kilka minut
N

Na ten moment czekały rodziny ofiar – kilka dni temu w amerykańskim stanie Wirginia zakończył się proces El Shafee Elsheikha, najbardziej prominentnego członka Państwa Islamskiego (IS) sądzonego na terytorium USA. Ława przysięgłych uznała go winnym śmierci czwórki amerykańskich zakładników w Syrii. Za udział w spisku mającym na celu porwanie, torturowanie i zabicie dwóch dziennikarzy oraz dwóch pracowników pomocy humanitarnej ­Elsheikhowi grozi kara dożywocia; o wymiarze kary zadecyduje sąd w połowie sierpnia.

Dżihadysta był członkiem „Beatlesów”, grupy terrorystów, którzy z ramienia IS w latach 2012-15 pojmali 26 obcokrajowców. Według relacji zakładników, którym udało się przeżyć, porywacze, o wyraźnym brytyjskim akcencie, byli wyjątkowo okrutni – swoje ofiary bili, podtapiali i zmuszali do śpiewania piosenki „Hotel Osama” (to prześmiewcza przeróbka utworu „Hotel California”). Gdy zabijali porwanych, wszystko filmowali; nagraniami chwalili się w sieci.

Trwający 11 dni proces Elsheikha poprzedziły długie przepychanki prawne między Waszyngtonem a Londynem. Ostatecznie Brytyjczycy zgodzili się na ekstradycję mężczyzny do USA pod warunkiem, że uniknie on kary śmierci. Ta sama umowa dotyczyła innego członka „Beatlesów” Alexandy Koteya, który przyznał się do winy przed sądem w Wirginii. Przywódca grupy Mohammed Emwazi zginął w ataku drona w Syrii, czwarty jej członek zaś, Aine Davis, odsiaduje wyrok w Turcji.

Rodziny ofiar mają teraz nadzieję, że skazanie Elsheikha zadziała odstraszająco na wszystkich terrorystów-porywaczy. Tym bardziej że władze w Waszyngtonie są w tej kwestii konsekwentne – w przypadku pojmania obywatela USA odmawiają negocjacji z porywaczami i nie chcą płacić okupu. Prawie trzy czwarte amerykańskich zakładników nigdy nie wraca do swoich domów. Czwórka pojmana przez „Beatlesów” nie miała szans. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka specjalizująca się w tematyce amerykańskiej, stała współpracowniczka „Tygodnika Powszechnego”. W latach 2018-2020 była korespondentką w USA, skąd m.in. relacjonowała wybory...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]