Również ateiści mają podstawy, by wierzyć w racjonalność marzeń o nieśmiertelności

Bóg odpowiada na ludzkie prośby po swojemu. Jego odpowiedź pomaga człowiekowi przekraczać wszelkie niemożliwości w nadziei, że świat nie jest bezsensowną gmatwaniną wszystkiego i niczego.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Przestrzegają nasi uczeni w Piśmie, żeby nie mylić wskrzeszenia ze zmartwychwstaniem i nie traktować pustego grobu Jezusa jako niepodważalnego dowodu na Jego zmartwychwstanie. Część uczonych w Piśmie, nawiązując do opowiadania o przemienieniu Jezusa, twierdzi, że w chwili śmierci Jezus nie przestał istnieć, ale przybrał inny sposób bytowania, umożliwiający Mu bycie zawsze, wszędzie, we wszystkim i ponad wszystkim. To dlatego nikt nie widział Jezusa owiniętego prześcieradłem z czerwoną chorągwią w ręku wychodzącego z grobu. 

Nie lekceważmy jednak tych plastycznych przedstawień, gdyż podobnie jak biblijne opisy ukazywania się Jezusa po śmierci, usiłują one unaocznić to, czego ludzkie oko nie potrafi dostrzec, ludzki rozum pomieścić, a serce ogarnąć. Ta ludzka niemoc nie musi jednak zatruwać nam życia. Wręcz przeciwnie, dodaje odwagi do jeszcze gorliwszego poszukiwania sensu tej konkretnej rzeczywistości, w której się żyje. Na czym więc opierano przekonanie, że Jezus przeszedł przez śmierć i w zmienionej postaci nadal istnieje ten sam, ale nie taki sam?

Piotr „w otoczeniu Jedenastu” mówi: „Bóg wskrzesił (Jezusa) i uwolnił od więzów śmierci. Nie było bowiem możliwe, aby ona nad Nim panowała”. Ten argument oczywiście trafiał do tych, którzy już wierzyli w jakiegoś boga, czy to Żydzi, czy poganie, a jeśli mieli z czymś kłopot, to z wyborem, który bóg będzie ich Bogiem. My natomiast mamy kłopot z jednym i drugim, i stąd trudność przyjęcia za prawdę, że w śmierci życie się „nie kończy, ale przemienia”. Czyli że śmierć jest jednym z etapów życia, a nie jego unicestwieniem. Pierwsi chrześcijanie doszli do takich przekonań, rozszyfrowując życie i śmierć Jezusa. Najpierw jednak były zagubienie, strach, zwątpienie, zgorszenie, rozczarowanie, rezygnacja.

Autor Listu do Hebrajczyków mówi wprost, że Jezus „podczas swego ziemskiego życia, z wielkim wołaniem i łzami zanosił błagania i prośby do Tego, który mógł Go ocalić od śmierci. I został wysłuchany dzięki swej uległości!”. Jak to wysłuchany? Przecież umarł! Owszem, ale Bóg odpowiada na ludzkie prośby po swojemu. Dzięki temu Jego odpowiedź pomaga człowiekowi przekraczać wszelkie niemożliwości w nadziei, że świat nie jest bezsensowną gmatwaniną wszystkiego i niczego. Przeciwnie, kryje w sobie nieprzebyte możliwości istnienia na wszelkie sposoby. A to sprawia, także dzięki nauce, że również ateiści mają podstawy, by wierzyć w racjonalność marzeń o nieśmiertelności.

Jezus mówi: „Szczęśliwi, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Ale w co? W piękno ludzkiej dobroci, a więc także kultury – to w nich odbija się dobroć Boga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 15/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Przeszedł przez śmierć