Rosja straszy

Kreml wciąż zwiększa napięcia w relacjach z Ukrainą i Zachodem, ale zarazem negocjuje, dążąc do osiągnięcia swoich celów bez wojny.

Reklama

Rosja straszy

Rosja straszy

24.01.2022
Czyta się kilka minut
Kreml wciąż zwiększa napięcia w relacjach z Ukrainą i Zachodem, ale zarazem negocjuje, dążąc do osiągnięcia swoich celów bez wojny.
Żołnierz ukraiński na linii frontu w pobliżu miasta Awdijiwka, południowo-wschodnia Ukraina, 8 stycznia 2022 r.  / FOT. ANATOLII STEPANOV / AFP / EAST NEWS
J

Już do około 130 tys. wzrosła w ostatnich tygodniach liczba rosyjskich żołnierzy przy granicach z Ukrainą. Sieci społecznościowe pełne są filmów pokazujących eszelony z czołgami i sprzętem wojskowym zmierzające w kierunku zachodnim. Oficjalnie celem są nadzwyczajne manewry zaplanowane na luty z udziałem oddziałów białoruskich.

Towarzyszą temu orwellowskie oskarżenia Moskwy pod adresem Kijowa o rzekome przygotowania do operacji przeciwko mieszkańcom Donbasu, z których ponad 600 tys. posiada rosyjskie paszporty. Zarazem okręty rosyjskiej marynarki przygotowują manewry w wyłącznej strefie ekonomicznej Irlandii, co wzbudza obawy, że celem jest przećwiczenie przecinania transatlantyckich podwodnych światłowodów.

Rosyjskie działania, które Zachód odczytuje jako możliwe przygotowania do wojny, pozostają kluczowym tematem polityków i mediów. Percepcję dobrze oddają słowa sekretarza stanu Antony’ego Blinkena, który ostrzegł przed konsekwencjami złamania przez Rosję fundamentalnych zasad międzynarodowych. Jednocześnie stwierdził, że „kryzys ma skutki globalne i wymaga globalnej uwagi i działań”. Większości państw nie trzeba tego tłumaczyć, czego przejawem jest postawienie ich sił zbrojnych w stan podwyższonej gotowości. Niektórzy członkowie NATO, w szczególności Wielka Brytania i USA, w szybkim tempie zaczęli dostarczać Ukrainie uzbrojenie, a na Morzu Śródziemnym doszło do koncentracji okrętów kilku państw Sojuszu.

Podobnych napięć między Moskwą a Zachodem nie było od zakończenia zimnej wojny. Polityczne intencje Rosji są czytelne – próbuje zmusić państwa zachodnie do zrewidowania współpracy wojskowej z Ukrainą, implementacji przez Kijów niekorzystnych dla niego porozumień mińskich z 2015 r. oraz wycofania przez NATO infrastruktury wojskowej z flanki wschodniej – od państw bałtyckich przez Polskę po Rumunię. Poprzez wojenną retorykę i ruchy wojsk na dużą skalę Moskwa chce uwiarygodnić swoje groźby. Nie bawiąc się w dyplomatyczne konwenanse, wysyła sygnał: przyjmijcie nasze ultimatum albo wywołamy wojnę o trudnych do przewidzenia skutkach.

Kreml straszy, ale zarazem negocjuje. 21 sty-
cznia w Genewie doszło do kolejnych rozmów między Blinkenem a Siergiejem Ławrowem, szefem rosyjskiej dyplomacji. Należy to odczytywać jako odstępstwo Moskwy od wcześniejszych zapowiedzi, że nie będzie nowych spotkań, dopóki Zachód na piśmie nie odniesie się do rosyjskich żądań. Choć spotkanie nie przyniosło przełomu, to już zapowiedziano kontynuację w lutym. Wydaje się, że Kreml zaskoczyła dotychczasowa nieustępliwa postawa Zachodu, w której nie widać większych pęknięć. Niepokoją jednak zachowawcze reakcje Niemiec, obawiających się konfrontacji z Rosją. Berlin zablokował dostawy broni z Estonii na Ukrainę (jest produkcji niemieckiej, a więc wymaga to zgody wytwórcy), dwuznaczne zaś wypowiedzi polityków podważają zaufanie do tego najsilniejszego państwa UE.

Zachód dopuszcza wiele scenariuszy. O ile jest możliwe, że w najbliższych tygodniach Rosja zechce wesprzeć swoje żądania działaniami wojskowymi wobec Ukrainy, to ­prawdopodobnie odbędzie się to na ograniczoną skalę. Działania zbrojne są wprawdzie w rosyjskim instrumentarium rozwiązywania konfliktów, ale w ideale Moskwa chciałaby przeprowadzić operację tak, aby zmusić przeciwnika do ustępstw bez jednego wystrzału. Skoro na razie nie udało się skutecznie zastraszyć Zachodu, to należy oczekiwać, że Kreml będzie chciał przycisnąć mocniej poprzez eskalowanie napięcia, prowokacje, ataki cybernetyczne i inne działania hybrydowe.

Sposobem na zniweczenie rosyjskich planów jest zdecydowana postawa państw zachodnich i wyraźne pokazanie Rosji wysokiej ceny, jaką zapłaci za wywołanie konfliktu. Ewentualne ustępstwa Moskwa odczyta jako zachętę do dalszych działań. ©

Tekst ukończono 23 stycznia.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia w Warszawie. Specjalizuje się głównie w problematyce politycznej i gospodarczej państw Europy Wschodniej oraz ich politykach...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]