Reklama

Rosja i Białoruś: gruba czerwona linia

Rosja i Białoruś: gruba czerwona linia

17.08.2020
Czyta się kilka minut
Po tygodniu protestów w białoruskich miastach i miasteczkach przeciw sfałszowaniu wyborów prezydenckich, Alaksandr Łukaszenka – najwyraźniej przestraszony skalą demonstracji – zadzwonił w minioną sobotę 15 sierpnia do Władimira Putina.
Z

Zadzwonił pokornie, odwołując się do obowiązku obrony wspólnego bezpieczeństwa Państwa Związkowego Rosji i Białorusi, zapisanego w dokumentach z 1999 r., konstytuujących sojusz obu państw. Ten gest odczytano powszechnie jako deklarację pełnej wasalizacji Białorusi wobec Kremla w zamian za gwarancję utrzymania władzy przez Łukaszenkę.

Czy Moskwa skorzysta z tej oferty? Już nazajutrz po białoruskich „wyborach” Władimir Putin pospieszył z gratulacjami (jako drugi, zaraz po przywódcy Chin). Oddzielne gratulacje złożył Łukaszence prawosławny patriarcha Moskwy i Całej Rusi Cyryl (Białoruś jest objęta jurysdykcją Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego). Kreml uznał zatem podrabianą grubymi fałszerstwami legitymację władzy uzurpatora. Teraz trwa ustalanie ceny za to braterskie poparcie. I zapewne będzie ona dla Łukaszenki bardzo wysoka (rosyjscy politycy i kremlowskie media przekonują, że sytuacja na Białorusi to efekt spisku Zachodu, zwłaszcza państw bałtyckich i Polski, który chce obalić legalnie wybranego prezydenta; to śpiewka stara jak świat).


PROTESTY NA BIAŁORUSI – ZOBACZ SERWIS SPECJALNY >>>


Rosja od pewnego czasu grała na osłabienie Łukaszenki, aby trzymać go w objęciach i przyciskać do szerokiej piersi coraz mocniej. Bez widoków na dalsze stosowanie przez niego dotychczasowych manewrów: raz w stronę Moskwy, raz w stronę Zachodu, a jeszcze innym razem w stronę Chin. Ten i tak wąski margines swobody manewru teraz zawęża się Łukaszence jeszcze bardziej – dotąd wierzgał na widelcu, obecnie został przez patrona przygwożdżony do ściany. Choć może jeszcze łudzi się, że jest w stanie rozgrywać. Tymczasem wcale nie jest powiedziane, że moskiewski patron będzie bronił jego władzy. Bo nie to jest celem Putina. Celem jest utrzymanie Białorusi w orbicie wyłącznych wpływów Rosji. Zatrzymanie Białorusi w uścisku może zostać odtrąbione przez Kreml jako sukces pożądanej realnej integracji (co podpompuje spadający ranking rosyjskiego prezydenta).

Scenariusz zamiany na prezydenckim stolcu w Mińsku zapewne też jest brany pod uwagę przez kremlowskich inżynierów dusz. Ale Putin będzie z tym zwlekał tak długo, jak długo się da. ©

Więcej na blogu autorki: labuszewska.blog.tygodnikpowszechny.pl >>>

 

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]