Ręka Kosiniaka. Czy jest szansa na kompromis w wymiarze sprawiedliwości?

Uchwała o odwołaniu sędziów dublerów niewiele zmieni. Rząd nie może wejść do Trybunału Konstytucyjnego jak do budynku telewizji czy prokuratury.
Czyta się kilka minut
Władysław Kosiniak-Kamysz na posiedzeniu Sejmu. Warszawa, 9 lutego 2024 r. / Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter
Władysław Kosiniak-Kamysz na posiedzeniu Sejmu. Warszawa, 9 lutego 2024 r. / Fot. Andrzej Iwańczuk / Reporter

W konstytucji potrzebny jest rozdział na temat Trybunału – mówią politycy Trzeciej Drogi. Władysław Kosiniak-Kamysz uważa, że żyjemy dziś w „galimatiasie prawnym”, któremu można zaradzić jedynie określając nowe zasady działania instytucji stojących na straży praworządności – jeśli to możliwe, z udziałem prezydenta. Sama uchwała kończąca karierę sędziów dublerów w upolitycznionym TK jest zapewne słuszna, ale tylko zaogni konflikt i sprawi, że najważniejszy organ konstytucyjny stanie się martwy.

Wyciągnięcie ręki do Andrzeja Dudy (wspierane przez Krzysztofa Bosaka, proponującego „reset konstytucyjny”) jest albo przejawem różnicy zdań w koalicji, albo świadomym podziałem ról, by uzmysłowić prezydentowi dwie możliwe ścieżki: wojny totalnej lub próby dogadania się w ważnych sprawach. Czyli całkowitej odnowy składu TK i KRS, być może bez ruszania statusu niemal 3 tys. neosędziów, co zadowoli Dudę i zapobiegnie chaosowi. Inaczej najbliższe półtora roku będzie czasem sporów dewastujących polską wspólnotę, a kolejna zmiana władzy przyniesie rewolucję kadrową i zemstę. 

Jarosław Kaczyński już zapowiada delegalizowanie całych partii i wsadzanie przeciwników politycznych do więzień.

Na razie PiS jest jednak w sondażowym dołku; nikt tam nie ma również siły, by powstrzymać prezesa przed ciągłymi oskarżeniami pod adresem Donalda Tuska – to zaś uniemożliwia poważne rozmowy z opozycją. Zarazem jest też wygodne dla nowej władzy, gdyż społeczeństwo nie kupuje narracji prawicy, nawet jeśli nie bardzo wierzy w zaklęcia rządu, że przejęcie mediów i Prokuratury Krajowej odbyło się lege artis. Wyborcy, choć skołowani sprzecznymi interpretacjami prawa, i tak w większości sądzą, że nie dało się inaczej. Rozumieją działania Adama Bodnara, który nie chciał zaakceptować sytuacji, w której jako prokurator generalny miał (dzięki machinacjom ustawowym PiS) mniejsze kompetencje niż jego podwładny Dariusz Barski. To było chore.

Twórcy przepisów o TK, KRS, SN i procedurze wygaszania mandatów poselskich nie przewidzieli przed laty złej woli polityków, którzy wykorzystują każdy kruczek i lukę prawną dla swej korzyści, nawet jeśli mają pełne usta frazesów o ojczyźnie. Teraz trzeba będzie wszystko spisać w szczegółach, jak dzieciom.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 7/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Ręka Kosiniaka