Ratowałem książki

Abp Alfons Nossol: Nawet jeśli w książkach jest odczłowieczające myślenie, to nie będziemy mogli się z nim zapoznać, jeśli książkę spalimy. Palenie to oznaka końca kultury.

Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Ratowałem książki

Ratowałem książki

08.04.2019
Czyta się kilka minut
Abp Alfons Nossol: Nawet jeśli w książkach jest odczłowieczające myślenie, to nie będziemy mogli się z nim zapoznać, jeśli książkę spalimy. Palenie to oznaka końca kultury.
GRAŻYNA MAKARA
A

ARTUR SPORNIAK: Czy widział Ksiądz Arcybiskup palenie książek w gdańskiej parafii?

ABP ALFONS NOSSOL: Jakich książek?

Pokażę zdjęcia. Z Koszalina do Gdańska przyjechał ksiądz ewangelizator, by głosić rekolekcje, i namówił ludzi, aby przynieśli przedmioty mające związek z magią. Potem przed kościołem to wszystko spalili, m.in. figurki kota i słonia, dziecięcą parasolkę Hello Kitty, a także książki o Harrym Potterze, z serii „Zmierzch” i inne.

Jak można książki palić! Wiemy, jaką historię ma palenie książek. Jaką kontekstualność. To tragedia, że się o tym zapomina. Kiedy to się działo?

W wielkopostną niedzielę laetare. Na tym zdjęciu książki pomagają zbierać ministranci. Księża idą palić w strojach liturgicznych...

Do czego dochodzi!?

Proboszcz usprawiedliwiał się, że to były książki traktujące o magii.

Niestety...

16494

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"To oznaka końca kultury. Nawet jeśli w książkach jest odczłowieczające myślenie, to nie będziemy mogli się z nim zapoznać, jeśli książkę spalimy." Pamietam, ze w latach 80. ubiegłego wieku pozbywano się z bibliotek dzieł Marksa i Lenina. Pod moim podwórkowym smietnikiem urósł także stosik książek, który podzielilismy miedzy siebie z sasiadami. Do dzis mam na półce "Imperializm a empiriokrytycyzm":))) Niemniej jest faktem, ze dostępna praktycznie dla badaczy baza źródłowa w tym temacie znacznie sie skurczyła. Ja interesuję się dziejami myśli narodowej w Polsce i też mam trudnosci z dotarciem do publikacji, jako ze jacyś durnie w PRL-u pozbyli się z bibliotek prasy endeckiej.

A ja widziałem już tylko miejsce po spalonych książkach z biblioteki Sapiehów w Krasiczynie. W głowie mi się nie mieści, że dzisiaj, jakiś dureń i to w sutannie [wykształcony?] zrobi powtórkę z tego procederu...

te słowa wypowiedział Heinrich Heine "na zakończenie zjazdu studenckiego w Wartburgu w 1817 w związku ze spaleniem na stosie książek uznanych za niezgodne z duchem niemieckim." [https://pl.wikiquote.org/wiki/Heinrich_Heine] +++ przypadki takie jak faszysta Międlar czy inkwizytor Jarosiewicz z Gdańska to wierzchołek góry lodowej raczej niż wyjątki - takich księży się od lat formuje w seminariach, takim oddajemy w szkołach pod opiekę i nauczanie nasze dzieci - a wszystko to dziedzictwo JP II i przez niego wybranych i konsekrowanych polskich biskupów - wstyd i hańba na was i na dzieci wasze, pyszni i durni

Których lista jakby wydłuża się i konserwuje [nie konsekruje], od królewskiej katedry na Wawelu poczynając... :(

No dobrze, ale co poza dawaniem sobie upustu na niniejszym forum możemy zrobić? Jakoś nie słyszę o spektakularnych manifestacjach po kolejnych głupotach wygadywanych przez Jędraszewskiego, Dziwisza, Głódzia i im podobnych. Oni nadal żyją sobie w przekonaniu, że Lud Boży patrzy w nich jak w bóstwa nam dane, czci wymagające. A ci niżej postawieni wzorują się na nich. Przekonania mają takie same. Samopoczucie tak samo dobre.

może otrzeźwić tę ekipę

Za dobrze się już ulokowali w finansach z naszej kieszeni. Kasa do nich płynie spora, niekoniecznie na tacę. Proszę przypomnieć sobie niedawny list Pani żony katechety. Kto obsadza najlepsze godziny w szkołach, ile kasuj ą za rekolekcje , opłacane zusy i inne podatki z naszej kasy. To nie tylko kasa z tacy. To nie wyda. Myślę, że brak uwielbiających i wpatrzonych w nich byłby jakimś , dla nich, sygnałem.

Wypowiedz swietna - wyjąwszy początek.Informacja , ze biskup nie miał pojęcia o tym co sie stało. I fragmenty o niemożności uwierzenia w pedofilię. W sytuacji kiedy szerzy sie wiara w zabobony i wychodzą na jaw kolejne przestepstwa nie można sobie pozwolić na nieświadomość.

już wiele lat temu stwierdzono, że niektórzy z nas mają problemy z czytaniem ze zrozumieniem.

... też zapewne powinny trafić na stos księdza egzorcysty. Z tego co pamiętam, jest tam wiele odniesień do wielkiego ducha Indian - Manitou...

... też zapewne powinny trafić na stos księdza egzorcysty. Z tego co pamiętam, jest tam wiele odniesień do wielkiego ducha Indian - Manitou...

... też zapewne powinny trafić na stos księdza egzorcysty. Z tego co pamiętam, jest tam wiele odniesień do wielkiego ducha Indian - Manitou...

... też zapewne powinny trafić na stos księdza egzorcysty. Z tego co pamiętam, jest tam wiele odniesień do wielkiego ducha Indian - Manitou...

Jakże zabawne jest to kreowanie się na niczego nieświadome niewiniątko. Gdy byłem dzieckiem, na szafie w domu babci, znalazłem opasłą, oprawioną w skórę księgę, po niemiecku niestety. Było w niej mnóstwo rycin, nawet kolorowych. Nie wiem o czym to było, miałem wtedy jakieś 10 lat, a niemiecki był językiem zakazanym, choć moi rodzice i babcia całkiem sprawnie się nim posługiwali. Motywem dominującym rycin w księdze, były tortury wszelakiej maści, a asystował w nich zawsze duchowny, w tle zawsze widniał krzyż. W swej naiwności poprosiłem babcię o informacje na temat tego znaleziska. Skończyło się opieprzem za grzebanie nie tam gdzie trzeba i kilkoma smagnięciami brudną szmatą kuchenną. Księga znikła i już nigdy jej nie zobaczyłem. Ksiądz taki oburzony na palenie książek, pewnie w seminarium chodził często na wagary, bo braki widać z czasów inkwizycji, indeksowania ksiąg i nawet palenia ludzi za posiadanie tych niewłaściwych. No i to bicie się w piersi, przepraszanie z a roztrwonieni tego czy tamtego. Przepraszam ale chyba nie było czego roztrwaniać, wiec po co przepraszać. Te wszystkie brzydkie rzeczy, łącznie z pedofilią, nie są jakimś wybrykiem ostatnich dziesięcioleci, towarzyszą Kościołowi od zarania, że nie wspomnę kastrowania chłopców dla pięknego głosu, który radował uszy dostojników kościelnych. Ktoś w komentarzu napisał, że nie rozumie jak kapłan, wykształcony człowiek, mógł palić książki. Wykształcony nie znaczy inteligentny, to jedno, ludziom prymitywnym bez kultury, książki nie przeszkadzają, nie czytają ich, więc nie maja pojęcia co w nich stoi. Palenie książek organizują zawsze ludzie „wykształceni” cokolwiek pod tym słowem się kryje. Prymitywów używa się co najwyżej do pilnowania ognia.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]