„To rakietowy terror”. Od kilkunastu dni Rosja prowadzi nową kampanię uderzeń z powietrza

O ile rok temu celem była infrastruktura energetyczna, dziś rakiety spadają – jak się zdaje – na wszystko to, co podtrzymuje front: zakłady produkujące dla wojska, magazyny. W ten sposób Rosjanie chcą zapewne wzmocnić kryzys zaopatrzenia ukraińskiej obrony – ten spodziewany w związku z malejącymi dostawami z Zachodu.
Czyta się kilka minut
Ratownicy pomagają mężczyźnie po ataku rakietowym na osiedle mieszkalne w pobliżu Krzywego Rogu. Ukraina, 8 stycznia 2024 r. / Ukrainian Emergency Service / AP / East News
Ratownicy pomagają mężczyźnie po ataku rakietowym na osiedle mieszkalne w pobliżu Krzywego Rogu. Ukraina, 8 stycznia 2024 r. / Ukrainian Emergency Service / AP / East News

Krzywy Róg, Charków, Dniepr, Chmielnicki, Zaporoże: w poniedziałkowy poranek 8 stycznia z tych ukraińskich miast docierały informacje o licznych i, jak czytamy, „potężnych” eksplozjach. Wróg atakował rakietami balistycznymi i manewrującymi. Wcześniej, w nocy, rakiety spadały znów na Charków, a drony na Odessę. Łącznie w Ukrainę uderzyć miało, wedle oficjalnych komunikatów, co najmniej 59 rakiet i dronów dalekiego zasięgu.

Z pierwszych doniesień można było wnosić, że tym razem ukraińska obrona przeciwlotnicza poradziła sobie gorzej niż podczas ataków, jakie miały miejsce w ciągu kilkunastu wcześniejszych dni (gdy i tak liczbę zestrzelonych rosyjskich rakiet i dronów najprawdopodobniej zawyżano – ku pokrzepieniu morale społeczeństwa).

Nowa powietrzna kampania

Naloty z 8 stycznia to kolejna fala uderzeń z powietrza w ostatnich dniach na cele na terenie całej Ukrainy. Zaczęło się 29 grudnia, gdy Rosjanie odpalili ok. 150 rakiet różnych typów i kilkadziesiąt dronów dalekiego zasięgu typu szahed (produkcji irańskiej), które spadły w całym kraju, od Zaporoża po Drohobycz. Był to największy jednorazowy atak z powietrza od początku inwazji. Potem, 31 grudnia, w ciągu jednej doby uderzyło prawie 100 szahedów (najwięcej użytych naraz) i kilkanaście rakiet. 1 stycznia fala kilkudziesięciu szahedów spadła od Odessy i Dniepru aż po Lwów. 2 stycznia poleciało co najmniej 99 rakiet oraz 35 szahedów. W kolejnych dniach intensywność ataków spadła, by rankiem 8 stycznia znów wzrosnąć.

Można już mówić o nowej rosyjskiej kampanii, która intensywnością przewyższa tę sprzed roku. Wtedy celem była głównie infrastruktura energetyczna. Dziś jest to prawdopodobnie – tak twierdzi wielu analityków – szeroko rozumiane zaplecze, które podtrzymuje funkcjonowanie ukraińskiego frontu, w tym zakłady produkujące dla wojska (także zbrojeniowe), magazyny, logistyka itd.

Po atakach z 29 grudnia generał Walery Załużny napisał w swoim kanale w komunikatorze Telegram, że trafienia odnotowano w „obiektach infrastruktury krytycznej, obiektach przemysłowych i wojskowych”, nie podając szczegółów. Było to i tak dość szczere – strona ukraińska zasadniczo utajnia wszelkie dane na temat szkód i ofiar ze sfery militarnej (to, o czym się dowiadujemy w komunikatach, to tylko ofiary cywilne).

A że rosyjskie rakiety nie grzeszą celnością, giną więc też licznie cywile. Są przy tym miejsca – jak Charków – które codziennie są dręczone nalotami wymierzonymi intencjonalnie w osiedla mieszkalne. „To, co robi Rosja, to czysty rakietowy terror” – napisał w tych dniach pewien charkowski dziennikarz.

Kryzys na horyzoncie

Wygląda to tak, jakby Rosjanie chcieli pogłębić kryzys zaopatrzenia ukraińskiej obrony – ten rysujący się na horyzoncie w związku z malejącymi dostawami z Zachodu. Można sądzić, że intensywne naloty wyczerpują zwłaszcza zasoby obrony przeciwlotniczej, która w coraz większym stopniu korzysta dziś z zachodnich systemów i zachodniej amunicji do nich (rakiety przeciwlotnicze, amunicja do dział przeciwlotniczych).

Tymczasem Biały Dom ogłosił w tych dniach, że wydał już wszystkie środki przeznaczone na pomoc militarną dla Ukrainy. Kolejne są blokowane w parlamencie USA za sprawą sporu między Republikanami a Demokratami. Jeśli nawet obie strony dojdą tu do kompromisu i pieniądze zostaną odblokowane (jest szansa, że stanie się to w najbliższych tygodniach), militarna pomoc USA – to również Biały Dom zapowiada bardzo otwarcie – w roku 2024 będzie mniejsza niż wcześniej.

Pytanie teraz, czy da się przekonać największe kraje Europy Zachodniej, że wymierne zwiększenie wsparcia dla Ukrainy jest w ich interesie – nawet gdyby miało to oznaczać znaczące uszczuplenie zasobów ich własnych armii. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 2/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czysty terror