Radość Szabatu

Przyjęli nazwę Oneg Szabat, czyli Radość Szabatu, bo w sobotę zwykle się spotykali.
Czyta się kilka minut

Grupa utworzona przez historyka Emanuela Ringelbluma w warszawskim getcie postanowiła udokumentować los Żydów nie tylko z tej największej „dzielnicy zamkniętej”, ale też innych wspólnot. „Kolekcja archiwalna – pisze Jacek Leociak – tworzona według ścisłych zasad metodologicznych i realizowana jako projekt badawczy przez zespół fachowców dokumentalistów oraz ludzi nauki, literatury, kultury i społeczników, nie ma sobie równych w Europie... w żadnym skupisku żydowskim egzystującym pod niemieckim terrorem”. Archiwum, zawierające około 3040 dokumentów, przetrwało w dziesięciu metalowych skrzynkach i dwóch bańkach na mleko, a dokonana w Żydowskim Instytucie Historycznym jego pełna edycja liczy 37 tomów. Ringelblum zginął w marcu 1944 r., już po likwidacji getta, gdy schron przy Grójeckiej, w którym się ukrywał, został zadenuncjowany. Z członków ścisłego kręgu grupy Oneg Szabat wojnę przeżyło troje: sekretarz archiwum Hersz Wasser, jego żona Bluma i dziennikarka Rachela Auerbach.

Wydana teraz antologia zawiera zaledwie około 3 procent całości i, jak tłumaczy prof. Leociak, kładzie nacisk na ukazanie „różnych sposobów zapisu doświadczenia Zagłady, rozmaitych form ekspresji tego doświadczenia i różnorodności gatunków”. Są więc dzienniki, relacje naocznych świadków, w tym dzieci, opracowania socjologiczne, reportaże, listy, teksty literackie i rozważania religijne. Wiersze Icchaka Kacenelsona, Władysława Szlengla i Rachelki Ofenberg, lat 11. Samopomoc społeczna i „kuchnie ludowe” – a obok wszechobecna śmierć, jak w relacji Szlamy Ber Winera z obozu w Chełmnie, o mordowaniu Żydów i Cyganów w samochodach-komorach gazowych. „Żydzi stoją pośrodku krwawego diabelskiego tańca” – notuje podczas akcji wysiedleńczej w Lublinie ktoś, po kim zostały tylko strzępy listu w jidysz.

Antologia zapiera dech i odbiera sen, ale powinna być lekturą obowiązkową. To, że ukazała się w ramach Biblioteki Narodowej, ma wagę symbolu. Jak napisał w „Dwutygodniku” Piotr Paziński: „Oto podziemne archiwum ginącej żydowskiej Warszawy, dawno uznane za dziedzictwo ludzkości, przyjęto w poczet najważniejszych tekstów kultury polskiej. (...) Dziwny moment, ale radosny”. ©℗

ARCHIWUM RINGELBLUMA. ANTOLOGIA, wstęp Jacek Leociak, opracowanie Marta Janczewska i Jacek Leociak. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2019, ss. 936. Biblioteka Narodowa, seria I, nr 334

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 8/2020