Pytanie na osobności

Gdy spotykam człowieka, który szybko i gładko wyznaje swoją wiarę, rodzi się we mnie nieufność. Zastanawiam się, czy na pewno wie, o czym mówi. Zainfekowałem się takim sceptycyzmem, gdy kilkanaście lat temu we wspólnotach o zabarwieniu charyzmatycznym modne było zadawanie pytania: Kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus, na które należało zgodnie ze zwyczajem środowiska odpowiedzieć: Panem i Zbawicielem.
Czyta się kilka minut

---ramka 332007|prawo|1---Dziwiła mnie łatwość wypowiadania tego zdania i jego identyczna za każdym razem forma, bardziej przypominająca wyuczoną formułkę niż wyznanie wiary, poprzedzone samotnym zmaganiem na drodze do Boga. Zapewne wiele osób było świadomych treści, które niosą te słowa, być może w ich sercach nabierały one osobistych odcieni, jednak na zewnątrz nie było to widoczne. W dodatku takie wyznanie niewiele kosztowało, bo pytający i odpowiadający należeli do tego samego ruchu.

W zupełnie innej atmosferze toczył się dialog między uczniami a Jezusem, który podczas modlitwy na osobności zadał pytanie, za kogo uważają Go tłumy. Gdy apostołowie zrelacjonowali głosy ówczesnej opinii publicznej, Chrystus zawęził pytanie do obecnej przy Nim wspólnoty. Słowa o konieczności zaparcia się siebie oraz o traceniu życia, które w tym kontekście umieszcza ewangelista, pozwalają przypuszczać, że wyznanie wiary w Chrystusa jako Mesjasza nie było łatwe ani dla Piotra, ani dla adresatów Łukaszowej Ewangelii.

Ta trudność ma dwa korzenie.

Pierwszym jest wewnętrzna świadomość konsekwencji wypowiadanego słowa. Gdy Piotr stwierdził, że Jezus jest Mesjaszem, dokonywał rewolucji religijnej. By powiedzieć takie słowa, musiał przebyć długą pielgrzymkę wiary od wizji potężnego Mesjasza, króla i kapłana, który wyswobodzi Izrael, do dostrzeżenia Go w ubogim cieśli z Nazaretu. Pierwszy z apostołów wydobywał z siebie odpowiedź, do której nie dorosły najwyższe autorytety teologiczne owego czasu. Miał już za sobą doświadczenie przekraczania własnego sceptycyzmu i niegodności, a teraz musiał odsunąć na bok obawę, że wypowiada bluźnierstwo, że zaprzecza wierze ojców, że się ośmiesza.

Druga przyczyna trudności jest natury zewnętrznej i dotyczy odpowiedzialności przed ludźmi. Wyznanie wiary w Chrystusa może pociągnąć za sobą spore nieprzyjemności. W pierwszym wieku - dla Piotra, Łukasza i wielu chrześcijan - równało się męczeństwu. I dziś niełatwo jest przyznawać się do Jezusa i konsekwentnie żyć Jego Ewangelią, skoro taka postawa irytuje ludzi w katolickim kraju. Powiedzieć, że Jezus jest Mesjaszem, to zgodzić się, że Jego słowa ważą więcej niż moje pomysły na życie, to chodzić drogami, które On wyznaczył, nawet wtedy, gdy są to wąskie i strome ścieżyny.

Chrystus nie przestaje pytać: za kogo wy Mnie uważacie. Zadaje to pytanie na osobności, ale odpowiedzi będziesz udzielał przed ludźmi. Nie uciekaj przed nią, ale też nie spiesz się za bardzo. Zanim odpowiesz Jezusowi, pomyśl o cenie, którą zgadzasz się zapłacić. Wyznanie staje się pustym frazesem, jeśli nie ma pokrycia w czynach.

---ramka 332006|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2004