Putin ogłosił zamiar prowadzenia wiecznej „wojny narodowowyzwoleńczej” z NATO

Rosja poszukuje nowej formuły dla uzasadnienia wojny. Buduje narrację o nieskażonej kolonializmem ojczyźnie żyjących w zgodzie przedstawicieli różnych narodowości, wyznań i kultur.
z cyklu ROSYJSKA RULETKA

30.11.2023

Czyta się kilka minut

Przemówienie Władymira Putina z rezydencji w Soczi  na Światowym Kongresie Narodu Rosyjskiego. Moskwa,  28 listopada 2023 r. / Fot. kremlin.ru /materiał prasowy
Przemówienie Władymira Putina z rezydencji w Soczi na Światowym Kongresie Narodu Rosyjskiego. Moskwa, 28 listopada 2023 r. / Fot. kremlin.ru /materiał prasowy

Moskwa, 28 listopada 2023 r., Wielki Pałac Kremlowski. Kiedyś odbywały się tu zjazdy Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego, podczas których tysiące delegatów słuchały przemówień sekretarzy generalnych, wytyczających wydłużającą się nieustannie drogę do komunizmu. Tym razem sześć tysięcy delegatów na XXV Światowy Kongres Narodu Rosyjskiego (Всемирный русский народный собор) zajęło miejsca w wyściełanych atłasem fotelach, by wysłuchać słów patriarchy Moskwy i całej Rusi Cyryla.

Nowy ikonostas putinizmu

Światowy Kongres Narodu Rosyjskiego został powołany w 1993 r. pod auspicjami odradzającej się z postsowieckich popiołów Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Jego deklarowaną misją jest „zjednoczenie wszystkich ludzi ruskich/Rosjan (русских людей – trudna do przetłumaczenia na język polski zbitka pojęciowa, określenie osób mających związek z rosyjskością), niezależnie od miejsca zamieszkania i poglądów politycznych”. Obecnie do ciał prezydialnych kongresu należą zarówno wysocy urzędnicy, ludzie kultury, przedstawiciele służb mundurowych, jak duchowni i świeccy związani z Cerkwią – pełen sojusz tronu i ołtarza.

Gdyby któryś z delegatów na partyjne zjazdy zasnął w latach późnego Breżniewa i obudził się pod koniec listopada 2023 r. w tej samej sali, nie zorientowałby się, że minęło pół wieku. Stylistyka patetycznej imprezy tylko nieco się zmieniła. Materialistyczny quasi-humanizm Związku Sowieckiego został płynnie zastąpiony quasi-duchowością projektu „Russkij mir”. 

Patriarcha w wystąpieniu znów nawiązał do swojej ulubionej koncepcji, zakładającej jedność całego obszaru kanonicznego, łączącego Rosję, Białoruś i Ukrainę w jeden organizm, sformułował tezę, że nie ma Rosji bez prawosławia. W uniesieniu zapewnił, że będzie wznosić modły o pomyślność prezydenta Putina, który stoi na straży najważniejszych wartości „w ten niełatwy czas”. I wezwał prezydenta, by nadal stał. 

Przemówienie patriarchy było jedynie cichym echem słów najważniejszego mówcy: Władimira Putina. Prezydent przemówił z daleka – zza biurka w rezydencji w Soczi. Jego wystąpienie online wyświetlane było na wielkim ekranie. Twarz przemawiającego Putina świeciła. „Powstało wrażenie, że Putin zawieszony ponad sceną Pałacu Zjazdów przemawia z niebios” – skwitowało Radio Swoboda dziwny format obecności prezydenta na odległość. Ten obrazek: oblicze Putina nad sceną pomiędzy dwoma monitorami, na których pojawiała się twarz Zbawiciela Acheiropoietosa, a u ich stóp siedzący samotnie za przyziemnym stołem prezydialnym patriarcha, zapisze się w annałach putinizmu. Patriarcha zainicjował modły, zebrani na sali stanęli twarzą do sceny, nad którą „wisiał” Putin. Wyglądało to tak, jak gdyby wszyscy modlili się do prezydenta.

W górę podnieśmy sztandar putinizmu

Spodziewano się, że Putin na kongresie ogłosi zamiar startu w spektaklu zwanym „wyborami prezydenckimi” w marcu 2024 r. Ale deklaracja nie padła. Pląsający wokół sceny politycznej natchnieni ideolodzy, jak Aleksandr Dugin, zapowiadali, że to, co powie na kongresie Putin, to będzie trzęsienie ziemi i światowy potop w jednym, mózgi się ludziom od tych rewelacji zagotują. Tymczasem tym przemówieniem Putin dostosował się do sennej atmosfery partyjnych zjazdów z epoki swej młodości. Za najciekawszą tezę wystąpienia można uznać to, że Putin nazwał rosyjską agresję na Ukrainę „wojną narodowowyzwoleńczą”. Jak u Orwella: wojna to pokój, kłamstwo to prawda. A napaść to obrona. 

A zatem obrona – obrona ojczyzny przed ogarniętym rusofobią Zachodem, który planuje rozmontowanie Rosji i zrabowanie jej bogactw. O rabowaniu narodowych bogactw przez putinowską elitę prezydent się nie zająknął. Widocznie według niego to coś zupełnie innego. 

Putin poszukuje nowej formuły dla uzasadnienia wojny, służącej mu do utrzymania się u władzy. Poprzednio formułowane cele „specjalnej operacji wojskowej”, eksploatowane na początku inwazji, jak np. demilitaryzacja czy denazyfikacja Ukrainy, zostały odstawione na boczny tor. Teraz Kreml buduje narrację o Rosji – nieskażonej kolonializmem ojczyźnie żyjących w zgodzie przedstawicieli różnych narodowości, wyznań, kultur. 

Wspólnym mianownikiem jest tradycyjna rodzina – fundament państwa. I żeby w każdej rodzinie było kilkoro dzieci (to w obliczu kryzysu demograficznego najważniejsza zalecana ostatnio przez rosyjskie władze metoda przeciwdziałania depopulacji; związku pomiędzy depopulacją a wysyłaniem mężczyzn na front, gdzie giną, władze nie widzą).

„O tak, Rosja jest wyjątkowa. Może istnieć tylko dzięki grabieży, zabijaniu i połykaniu sąsiadów, to daje jej możliwość pasożytowania na ich zasobach i pokazywania, jaka jest wielka. To jej historyczna misja, żadnej innej Rosja nie ma i mieć nie chce. Wszystkie małe narody, po których ziemie sięgnęła, zostały rozdeptane i zniewolone. Dla tej niegodziwości potrzebne jest piękne opakowanie. Pasożytnictwo, ludobójstwo, hołodomor, okupacje, deportacje narodów, masowe mordy – to wszystko trzeba stale uzasadniać realizacją wzniosłych celów” – mówi znany z ciętego języka dziennikarz Aleksandr Niewzorow („agent zagraniczny”, ścigany przez putinowski wymiar niesprawiedliwości, obecnie na emigracji).

Na rynek wewnętrzny

Putin pochyla się nad studnią życzeń, chciałby pozyskać dla swoich celów choćby taką część społeczeństwa, która wzięłaby udział w „wyborach” i dała mu powód do ogłoszenia, że jest popierany przez większość, że ma mocną legitymację władzy. Czy proponowana archaizacja życia społecznego i politycznego to wystarczający kapitał? Zdaniem opozycyjnego polityka z Pskowa, Lwa Szlosberga, „reinkarnacja ideologii państwowej XIX-wiecznego Imperium Rosyjskiego na początku XXI wieku ma służyć temu samemu celowi, co dwieście lat temu: formowaniu pokornego ludu i utrzymaniu władzy przez władcę. Dzięki tej teorii można konstruować polityczne mity i manipulować obywatelami, eksploatować kompleksy społeczeństwa, przeprowadzać „wybory” i represjonować tych, którzy się na to nie zgadzają”.

Artykuł 13 rosyjskiej konstytucji gwarantuje, że w Rosji nie ma ideologii państwowej, której powinni podporządkować się wszyscy – jest mowa o dopuszczalności wielu różnych poglądów. Tymczasem w środowiskach stanowiących zaplecze Kremla, gdzie powstają pomysły polityczne, coraz częściej rozlegają się wezwania do stworzenia jednego obowiązującego systemu idei. Putinizm miałby stać się drogowskazem ku tradycyjnym wartościom, a ponadto lekiem na całe zło świata, sztandarem walki z niesłuszną hegemonią Ameryki i wrogiego bloku NATO. 

Czy operacja „ideologizacja” się uda, nawet jeśli w ruch pójdą żarna represji wobec niezadowolonych? To pytanie pozostaje otwarte. Ale jeżeli rytuały tej planowanej ideologii będą miały tak silny efekt komiczny jak ostatni Światowy Kongres Narodu Rosyjskiego, to można założyć, że Rosję czeka nie tyle świetlana, ile wyśmiana przyszłość.

Na rynek zewnętrzny

„Swoje słowa rosyjski dyktator traktuje bardzo poważnie, gdyż uważa się za postać historyczną z najwyższej półki. Dla niego wojna z Zachodem to nie metafora, tylko realna wojna – pisze w komentarzu emigracyjny politolog Konstantin Eggert. – Wyniki ostatnich wyborów w krajach UE (Słowacja, Holandia), w których wygrali zwolennicy zwinięcia pomocy dla Ukrainy, wzrost izolacjonizmu w USA, wojna Izraela z Hamasem – to wszystko umacnia Putina w przekonaniu, że idzie słuszną drogą, że wystarczy jeszcze trochę poczekać, a Waszyngton i Berlin oddadzą mu Ukrainę, prezydent Trump zaś w pierwszym roku swojej nowej kadencji podejmie decyzję o wycofaniu Stanów Zjednoczonych z Sojuszu Północnoatlantyckiego. 

A wtedy Rosja będzie już mogła bez przeszkód ruszyć z pomocą cierpiącym zwolennikom „Russkiego mira” w Narwie, a potem nie tylko zemścić się na Polakach za jeńców w wojnie 1920 roku, ale jeszcze ponownie finlandyzować Finlandię. Putin jest dumny z tego, że otwarcie mówi o tym, co myśli i zamierza. To, co Zachodowi wydaje się nielogiczne i nieprawdopodobne, dla niego to plany na przyszłość, z których może się wycofać tylko w obliczu siły”.

W pierwszych latach swojej pierwszej kadencji Putin realizował hasło stabilizacji. Na progu kolejnych kadencji – nielegalnych z punktu widzenia reguł demokracji – hasłem naczelnym jest wiecznie podsycana agresja. A wtedy: wszystkie chwyty są dozwolone.

Co dziś dzieje się w Rosji? Czy ten kraj da się zrozumieć? Jaka przyszłość go czeka? Co czwartek zapraszamy do autorskiego serwisu Anny Łabuszewskiej, ekspertki ds. rosyjskich.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”. Od początku napaści Rosji na Ukrainę na… więcej