Reklama

Punkt widzenia

Punkt widzenia

18.07.2016
Czyta się kilka minut
Serca naprawdę mamy dobre. To, nad czym jeszcze można by teraz popracować, to przełożenie odruchów na systematyczność.
Fot. Marek Szczepański dla „TP”
Szymon Hołownia / Fot. Marek Szczepański dla „TP”
W

W Południowej Afryce trwa właśnie zima. Tym większy szacunek należy się załodze hotelu Windmill Hotel w Bloemfontein w prowincji Wolne Państwo, która pod koniec miesiąca zaopatrzy się w zimowe ciuchy, jedzenie i ruszy na ulicę, by rozdać to wszystko bezdomnym, a przede wszystkim – by spędzić noc w warunkach, w jakich oni śpią na co dzień. Z podziwem czytałem w lokalnej prasie, z jaką pomysłowością i zapałem pracownicy hotelu starają się wciągnąć w swoje działania mieszkańców. Ruch „Sleep Out”, który wystartował w Australii w 2006 r. z pomysłem corocznej przeprowadzki na ulicę szefów wielkich firm i innych osób, którym życie obrodziło dobrami, w RPA przyjął się wspaniale. Kolejna edycja akcji „CEO Sleep Out” (CEO, chief executive officer, to po naszemu szef) odbędzie się 28 lipca w Johannesburgu.

Wiele razy pisałem o tym pomyśle z entuzjazmem. Tu nie chodzi nawet o to...

6519

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak sobie myślę, że z organizowaniem pomocowych akcji, czy też bardziej - projektów, działań nastawionych na długi czas, jest podobnie, jak z życiem zawodowo-biznesowym. Ktoś jest przedsiębiorczy i zakłada swoją firmę, do której ściąga pracowników. Ktoś nie jest przedsiębiorczy, nie jest jakimś wizjonerem, ale ma umiejętności i jest właśnie tym pracownikiem zatrudnianym. Tych pierwszych jest, z natury rzeczy znacznie mniej. Tak samo i z działaniami pomocowymi, nawet z trzymaniem dłoni osoby w hospicjum, wydaje mi się, że potrzeba "lidera" (instytucji, bądź osoby), który(a) będzie zachęcać, proponować, pokazywać i przecież uczyć. Uczyć jak kochać siebie i innych.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]