Reklama

Przyszłość teatru

Przyszłość teatru

22.02.2021
Czyta się kilka minut
Żyjemy w ostatnich czasach, i to wyjątkowo ostatnich, zwłaszcza ostatnio. Sądny dzień nadchodzi dla wszystkich branż z wyjątkiem wymiaru sprawiedliwości oraz kurierów z pizzą.
A

A ponieważ w aż tak ostatnich czasach informacje dochodzą z opóźnieniem, umknęła mi wieść z Berlina – a szkoda. Szkoda na szczęście nie niepowetowana, mogę się z Państwem nieco już przechodzoną nowością podzielić, albowiem w moim mniemaniu zwiastuje ona przyszłość teatru, który leży na narodowym sercu, w kraju Poloniuszów.

W Berlinie znajdował się kiedyś mur, w murze były przejścia, trzy bodajże: Alpha, Bravo i Charlie. Checkpoint Charlie na Friedrichstrasse oblegany jest przez tłumy turystów, którzy chcą przeżyć dreszczyk zimnej wojny, no i właśnie w ramach owego dreszczyku objawiali się żołnierze amerykańscy, w pełnym kostiumie mundurowym. Za pieczątkę oraz focię na wieczną pamiątkę US wiarusy domagały się skromnej opłaty w wysokości cztery ojro. Performatywny proceder trwał lat 17, zapewniając godziwe życie kilkunastoosobowej aktorskiej trupie. Czytelnikom ujawniam, że...

2064

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Szef tej trupy zarzeka się, że zarabiali najwyżej 700 euro dziennie i jeszcze musieli zapłacić podatek, ale nie o sumy tu chodzi, a o pewne zasady. Widać, ze autor nie sympatyzuje z filistrem, któremu ma za złe, że ten dreszczyku pożąda i go dostaje, a płacić nie chce. Ale nie ma racji. Filister, jeśli chce teatru, to do teatru idzie i płaci za bilet. Ba! nawet czasem lubi, jak go tam zwymyślają, że przypomnę "Publikumsbeschimpfung" zeszłorocznego noblisty. Ale agresywnego (dosłownie) marketingu ma prawo nie tolerować. Nie w Berlinie w każdym razie. "Duldung" się skończył. Nie sądzę, by artyści wiele wskórali, bo formalnego pozwolenia nikt im nigdy nie udzielał, zatem nie musiał go też formalnie cofać. W Polsce państwo prawa jest mniej skuteczne, wobec pewnych grup nawet jakby onieśmielone (ja się państwu nie dziwię), różnie się jednak ten performance może skończyć. Kiedy się ociepli, może lepiej pomyśleć o truskawkach lub szparagach.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]