Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Przeciw była tylko Polska

Przeciw była tylko Polska

10.03.2017
Czyta się kilka minut
Korespondencja z Brukseli: Tuż przed szczytem mało kto w Brukseli miał wątpliwości, czy Donald Tusk zostanie szefem Rady Europejskiej na kolejną kadencję. Wszystkich zastawiało raczej to, jak zachowa się premier polskiego rządu.
Donald Tusk Fot: AFP PHOTO / THIERRY CHARLIER
G

Głosowanie odbyło się kilka minut po szesnastej w nowym budynku „Europa” przy ruchliwej Rue de la Loi. Za przedłużeniem mandatu Donalda Tuska opowiedziało się dwadzieścia siedem państw członkowskich. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Przeciw głosowała tylko Polska. Decyzja o wyborze przewodniczącego zapadła kwalifikowaną większością głosów, zgodnie z obowiązującym traktatem Unii Europejskiej.

Dwadzieścia minut tyle trwał wybór nowego przewodniczącego Rady Europejskiej

Obrady szefów państw i rządów podczas pierwszego dnia szczytu rozpoczęły się planowo od spotkania z przewodniczącym Parlamentu Europejskiego Antonio Tajanim. Tuż po rozpoczęciu obrad Polska bezskutecznie wnioskowała o przełożenie głosowania w sprawie wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej, które było kolejnym punktem czwartkowych obrad. Zgodnie z obowiązującymi zasadami, około godziny 16.30 Donald Tusk opuścił salę obrad, a jego rzecznik Preben Aamann zapowiedział oficjalnie, że właśnie teraz przywódcy zajmą się wyborem szefa RE. Tej część obrad przewodniczył Joseph Muscat, premier Malty, która sprawuje obecnie rotacyjną prezydencję w Radzie UE. Część szczytu, dotycząca wyboru nowego przewodniczącego Rady Europejskiej, trwała niewiele ponad dwadzieścia minut.

Wielu europejskich dyplomatów na briefingach poprzedzających szczyt przewidywało, że ta część nie powinna zająć więcej niż godzinę. Jej przebieg i czas trwania zależały w znacznym stopniu od przewodniczącego jej premiera Malty, gdyż procedury wyboru szefa Rady Europejskiej nie są precyzyjnie ustalone w żadnych dokumentach. Unijne źródła donosiły, że na sali obrad nie obyła się żadna szeroka dyskusji w sprawie wyboru przewodniczącego. Beata Szydło powtórzyła tylko argumenty z listu, który skierowała do szefów państw UE. Potem nastąpiło głosowanie. Jak podawały europejskie źródła, polska premier na sali obrad była obecna jeszcze kilkanaście minut po ogłoszeniu reelekcji Donalda Tuska.

Twitter pierwsze źródło informacji z Brukseli

Informację o wyborze szefa RE jako pierwszy podał na swoim profilu premier Luksemburga Xavier Bettel „Habemus Presidentum. Powodzenia” – napisał na Twitterze.

Z kolei Donald Tusk na swoim prywatnym profilu zatweetował kilka minut później: „Dziękuję za trzymanie kciuków i serdeczne wsparcie. Pomogło!”. Oficjalnie informację o jego reelekcji potwierdził na konferencji prasowej, zorganizowanej kilka minut po siedemnastej, szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani. „Wybór na przewodniczącego RE to wybór demokratyczny. Mamy większość i mamy mniejszość. Przewodniczący Tusk został wybrany ponownie, jego pozycja na tym stanowisku została zatwierdzona. To, że państwo, z którego pochodzi, było przeciwne, to wewnętrzna sprawa Polski, a także sprawa do dyskusji na forum Rady” – oświadczył Tajani.

Pierwsza, dwu i pół letnia kadencja Tuska wygasa z końcem maja, dlatego trwający obecnie szczyt był w zasadzie ostatnią okazją, by UE podjęła decyzję w tej sprawie. Na kilka godzin przed swoją reelekcją Donald Tusk uczestniczył w szczycie EPP, Europejskiej Partii Ludowej. Kiedy pojawił się na miejscu, nie chciał odpowiadać na chóralnie wykrzykiwane przez dziennikarzy pytania o jego ponowny wybór. Komentując swoją reelekcję jeszcze w czasie trwania szczytu, odwołał się do solidarności, która – jak mówił – zawsze była dla niego ważna, w życiu prywatnym i politycznym. „Wiem też, że z powodu kontekstu może to brzmieć paradoksalnie, niemniej wasza decyzja jest wyrażeniem naszej jedności” (za wyborcza.pl). Zapewniał także, że będzie pracował ze wszystkimi, bez jakichkolwiek wyjątków.

Po wyborze przewodniczącego Rady Europejskiej, Tusk powrócił na salę obrad. Przywódcy UE zgodnie z agendą szczytu rozmawiali m. in. o gospodarce, bezpieczeństwie, migracji. Kilka minut po dwudziestej, rzecznik szefa Rady Europejskiej poinformował, że skończyła się pierwsza sesja obrad. Konferencje prasowe, zarówno przewodniczącego RE jak i poszczególnych krajów, w stosunku do planu obrad, opóźnione były o prawie dwie godziny. Wielu zastanawia się, co było tego powodem, o czym w tym dodatkowym czasie dyskutowano.

Ostatnim punktem czwartkowych obraz była tzw. working dinner, podczas której przywódcy UE poruszyli temat Bałkanów Zachodnich. Z kolei w piątek na nieformalnym już spotkaniu dwudziestu siedmiu przywódców odbędą się przygotowania do obchodów 60. rocznicy traktatów rzymskich, która przypada na 25 marca.

Donald Tusk: Będę robić wszystko, żeby bronić polskiego rządu przed polityczną izolacją w UE

Donald Tusk podczas konferencji prasowej swojej oraz przewodniczącego Komisji Europejskiej Jean-Clauda Junckera został zapytany o to, co doradziłby polskiemu rządowi, aby ten nie popadł w izolację. Odpowiedział: – Przygotowałem sobie mój ukochany cytat, stare powiedzenie. „Strzeż się mostów, które palisz, bo gdy ich nie będzie, nigdy nie będziesz mógł wrócić”. Chciałbym zadedykować to wszystkim państwom członkowskim, natomiast dziś szczególnie odnoszę to do rządu Polski.

Mówił także o tym, że współczuje premier Beacie Szydło „niewdzięcznej roli, jaka została jej zadana przez lidera jej partii”. Tusk zaznaczył także, że według niego decyzja o jego wyborze na kolejną kadencję w Radzie Europejskiej „jest oczywiście dobra dla Polski, choć nie budzi entuzjazmu polskiego rządu”.

Beata Szydło: Nie będę przyjmować konkluzji z tego szczytu

W Unii Europejskiej panuje poważny kryzys zasad – podkreślała wielokrotnie Polska premier podczas swojej konferencji prasowej.

– Nie ma takiego kompromisu, za który sprzedalibyśmy interes polskiego państwa i polskich obywateli – mówiła. Ja nie przyjmuję prymatu siły nad zasadami, powiedziałam to bardzo jasno również dzisiaj na sali, kiedy rozmawialiśmy o wyborze przewodniczącego.

Wracała do tego także w dalszej części konferencji: – Dla Polski zasady są sprawą świętą, są sprawą fundamentalną, my zasadami nie handlujemy i będziemy ich bronić nawet wtedy, kiedy będziemy sami.

Szydło podkreślała bardzo stanowczo, że „źle się stało, że wybór został przeprowadzony wbrew państwu, z którego pochodził kandydat”. – To jest bardzo niebezpieczny precedens. Dzisiaj ta sytuacja dotyczy Polski, mojego kraju, ale niedługo mogą się w niej znaleźć inni – mówiła.

– Polska uważa, że tak fundamentalne sprawy muszą się odbywać przy zgodzie wszystkich – dodała nieco później.

Na konferencji pojawiły się podziękowania dla Jacka Saryusza-Wolskiego. Beata Szydło mówiła, że RE „straciła okazję do tego, by mieć przewodniczącego, który mógł wprowadzić nas na pole głębokich reform”, zaznaczając, że Donald Tusk jako przewodniczący RE nie gwarantuje bezstronności.

O tym, że nie będzie przyjmować konkluzji ze szczytu, polska premier poinformowała dopiero w odpowiedzi na pytanie dziennikarza.

– Jest jasno określone, że szczyty kończą się konkluzjami. Jeżeli jakieś państwo konkluzji nie przyjmuje to znaczy, że ten szczyt jest nieważny – mówiła z przekonaniem. – Jeżeli w tej chwili próbuje się naprędce znaleźć jakieś rozwiązanie, to tylko pokazuje, że tutaj nie ma zasad, a Polska się z tym nie zgadza. I ja na pewno żadnego dokumentu z tego szczytu nie przyjmę – podkreślała.

W tym kontekście zaznaczała również, że nie można „szukać takich rozwiązań, które są wygodne dla wąskiej grupy interesów”.

– Jeśli nie odbudujemy wzajemnego zaufania, szacunku, tego, iż liczy się głos każdego państwa członkowskiego, to UE będzie przez kolejne lata trawiona kryzysami – mówiła do zebranych na sali dziennikarzy.

Pytana o decyzję Grupy Wyszechradzkiej, polska premier powiedziała, że żałuje, że „koledzy z Grupy Wyszehradzkiej wybrali Donalda Tuska”, ale podkreślała, że ich decyzji komentować nie chce, wolała za to wskazywać na trwające właśnie rozmaite wspólne działania Grupy.

Co do innych tematów szczytu, polska premier nawiązała do dyskutowanej ostatnio szeroko koncepcji Unii wielu prędkości: – Polska jest państwem, które mówi bardzo jasno i bardzo głośno: nie ma zgody na to, by była Unia wielu prędkości.

Jeśli Polska nie przyjmie konkluzji co to zmieni?

Eksperci europejscy twierdzą, że niezaakceptowanie konkluzji, czyli wniosków ze szczytu (które przyjmowane są na zasadzie konsensusu) nie podważy w żadnym stopniu wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Unijni urzędnicy mówią, że w konkluzjach może po prostu widnieć informacja (choć wcale nie musi), że taka decyzja została podjęta zgodnie z zasadami, czyli kwalifikowaną większością głosów.

Źródła w Brukseli informują, że jeśli polski rząd zdania nie zmieni, to ustalenia szczytu dotyczące dyskutowanych w czwartek tematów, czyli m.in. migracji, europejskiej prokuratury czy gospodarki, zostaną ogłoszone jako deklaracja dwudziestu siedmiu państw członkowskich.

Witold Waszczykowski: uporządkujmy procedurę

Polskie władze przed trwającym właśnie szczytem wielokrotnie podkreślały, że procedura wyboru przewodniczącego Rady Europejskiej jest niejasna. Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski 7 marca na briefingu prasowym mówił, że Polska, zgłaszając oficjalną kandydaturą Jacka Saryusza-Wolskiego, chcę tę procedurę uporządkować, bo do tej pory przewodniczącego RE wyłaniano głównie w sposób kuluarowy.

Także niektórzy wysocy urzędnicy europejscy podkreślali, że owa procedura wyboru wymaga dookreślenia i usystematyzowania, tak by zasady były bardziej klarowne, a nie oparte głównie na zwyczajowości.

Przywódcy państw i rządów UE w czasie szczytu odnieśli się do tego tematu: jeszcze w tym roku ma odbyć się dyskusja na temat sposobu przeprowadzania nominacji na stanowiska unijne, o czym poinformował na Twitterze premier Malty.

***

Na dzień przed szczytem jeden z wysokich rangą dyplomatów mówił o tym, że polska premier powinna zdać sobie sprawę, że bitwa, którą prowadzi, jest nie do wygrania.

Ale po czwartkowej deklaracji Beaty Szydło, że nie podpisze konkluzji ze szczytu, można odnieść wrażenie, że polski rząd najwidoczniej walki wcale kończyć nie chce.

Ewelina Burda, Bruksela

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, debiutowała w 2014 r. na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Redaktorka wydania internetowego „Tygodnika Powszechnego”. Absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

jestem obywatelką Polski, mój interes oraz interes mojego kraju jest diametralnie różny od interesu partii rządzącej. I cieszę się, że 27 państw postawiło tamę głupocie i zaprzaństwu. Znowu inni musza nas chronić przed naszą narodowa głupotą.

Pani justyno, pozwolę sobie wkleić cytat z radia TOK FM :"To nie jest porażka tylko strategiczny sukces. Kolejny krok na drodze do wyjęcia Polski z Zachodu". I boję się, że tutaj tkwi sens tej hecy rozpętanej przez Kaczyńskiego.

Też o tym pomyślałam Panie Melchiorze. Że w tym strasznym, chocholim tańcu opuścimy Zachód. Tylko dokąd pójdziemy? Na Wschód? Może trzeba jednak podzielić się? Nie wiem, czy nadal będzie jedna Polska, jeden kraj. Za dużo zaczyna dzielić nas jako społeczeństwo.

Według mnie, to raczej będziemy tkwić w oblężonym ze wszystkich stron grajdole. Będzie kult , najpierw l.K, potem przeistoczy się w kult J.K. Wybawców. To wszystko będzie okraszane kultem wyklętych, okadzane przez zachwyconych sytuacją biskupów, udowadniających jak to czyha na nas cywilizacja śmierci do spóły z genderem. Ciemny lud to kupi i będzie atakował wskazywane cele. A to imigranci, a to muzułmanie, a to aktorzy grający nie po myśli, a to myślący inaczej, mogą to być także drzewa czające się na kierowców przy drogach, może zwierzęta z lasów - osobisty wróg Szyszki i wielu wielebnych lubiących postrzelać do żywych celów. Może także seanse nienawiści będą użyteczne, zgodnie z przewidywaniami Orwella? Wszystko to zaplanowane przez genialnego prezia i wykonane przez wiernych pretorianów na różnych stanowiskach. I kto im podskoczy? Służby, Armia? solidarny Naród? Nie ma takiego czegoś, albo jest na wykończeniu.

Niestety w dzisiejszym świecie, a zwłaszcza na tych kilkuset kilometrach ziemi pomiędzy Wschodem a Zachodem nie ma miejsca na ziemie niczyją. Raz tylko zgodnym potaknięciem przywódcy Zachodu odpuszczą polską gówniarzerię, a w tym samym momencie, bezszelestnie i bez fanfar znajdziemy się pod wschodnią kuratelą. Zgroza. +++ I cóż to da, że mamy w pamięci wieszanie zdrajców Targowicy sprzed lat? Nic nie da. Żadna pociech, choćby ich i legion zawisł. To już będzie po zawodach.

Wczoraj poszedłem do kościoła. Chciałem pobyć ze swoimi myślami i sprawami. Trafiłem na modlitwę różańcową prowadzoną przez panie z kółka jakiegoś tam (się domyślam). I po każdej dziesiątce, panie dopowiadały coś takiego : "... Mario ... i módl się za nieprzyjaciół swoich...". Albo ja mam już zryty beret, albo coś jest nie do końca tak, jak być powinno. Wskazywanie celów, no właśnie. Ktoś mówił, że niektórzy księża tak wiele mówią nt. zła i szatana, jakby zapominali, że mają być specjalistami dobrej nowiny, a nie szatana. Takie tam moje wynurzenia ...

Ale kiedyś wahadło MUSI odbić w drugą stronę. Czy utkniemy na zawsze w quasi - rosyjskich klimatach?

W quasirosyjskich klimatach to są Węgrzy i Słowacy, ale oni działają logicznie. Nawet Rosja chce współpracy z UE, nawet wychodząca z UE Wielka Brytania chce poprawnych relacji z UE. Wygląda na to, że jedynie Polska nie chce.

Otóż to. Polska nie chce. Dlaczego? Ponieważ chce Unię osłabić wszczynając tam awantury - jest już zapowiedź kolejnej zadymy ze strony Waszczykowskiego: próba "reformy" Unii, która będzie równie serdecznie przyjeta, co kandydatura Jacka Saryusza-Wolskiego. Że to wszystko dzieje się w interesie Rosji, jest dla mnie oczywiste

z osłabioną UE Rosji będzie łatwiej się dogadać, tyle że co wtedy zostanie Polsce?

Jak zwykle: gubernator:)))

Próba zaszantażowania całej Europy przez jeden kraj(a raczej jego władze) się nie powiodła. Pani premier wydaje się, że zasada "liberum veto" to "zasady", każda forma współpracy wymaga kompromisu. Brak umiejętności kompromisu wyklucza możliwość współpracy. Można zignorować 1 współpracownika, można zignorować kilku, ale gdy samemu staje się przeciw 27 współpracownikom(czyli to akurat totalnie wszystkim) oznacza to skrajną nieodpowiedzialność. Byliśmy świadkami totalnej kompromitacji i klęski polityki zagranicznej w wykonaniu PiS-u, ale i tak odwrócą kota ogonem i będą wmawiać, że to ich sukces, wbrew wszystkiemu, wbrew faktom. Strach pomyśleć gdzie nas to jeszcze zawiedzie.

Już odwracają. Nieudolną kobietę na sterowanym stanowisku witają z kwiatami i owacjami jakby Berlin i Paryż zdobyła albo na nie lenno nałożyła. Jeśli w tym zakłamanym towarzystwie nie znajdą się rozsądni, myślący o Kraju i Racji Stanu ludzie, to ciemno to widzę.

głównym wygranym całego zamieszania jest Viktor Orban, tak mi podpowiada mój nos, choć zapewne i w Moskwie mieli z tego niezły ubaw, ale tam zapewne uczucia mieli mieszane, jakaś taka większa rozwałka w UE (czyli to do czego dążył PiS) zapewne bardziej by ich zachwyciła, natomiast Orban jak na mój gust rozegrał wszystko po mistrzowsku, gra ryzykownie, kontrowersyjnie, ale pragmatycznie i logicznie. No i cokolwiek by na jego temat nie mówić, jest odważny, wszystko bierze na siebie, a nie chowa się za plecami kobiety i harcerza ;p

„Widzę ciemność”.Kneź Mieszko wiedział co robi wiążąc się z Zachodem.Teraz zanosi się na to , że odwracając się od Zachodu w imię kultu swoich „zasad” i „honoru” pozostaniemy najpierw pobłażliwie traktowanym rezerwatem, w którym szczepienie dzieci uznaje się za szkodliwe a jeśli zachorują leczy się je u znachorów głodem.W którym tatusiowie porzucają pracę aby nie płacić alimentów, a abonament RTV płaci znikoma mniejszość.Najodważniejsi będą ten rezerwat opuszczać, pozostała populacja podzieli los Prusów, Jaćwingów, Aborygenów. Ale to nie włączana wina naszej klasy politycznej ,bo jest ona dokładnie taka jak społeczeństwo: emocjonalne, kłótliwe ,aspołeczne (frekwencja w ostatnich wyborach niecałe 51%).Szymon Hołownia pisze obok , iż minister Szyszko tylko „uchylił drzwi do wycinki” ale za siekiery i piły chwyciło tysiące.Powrót za 3 lata Donalda Tuska - którego szanuję i życzę mu jak najlepiej - niczego nie zmieni , Polska nie potrzebuje mesjaszy ani zbawicieli - potrzebuje społeczeństwa obywatelskiego.Dziś można ocenić, iż próba zbudowania 10 lat temu formacji , która miała w nazwie „Obywatelska” była próbą na wyrost.

śp. Zyta Gilowska, śp. Maciej Płażyński,Jan Maria Rokita, Andrzej Olechowski wymieniać dalej działaczy Platformy Obywatelskiej których swoimi gierkami wyciął pan Donald Tusk? Nie zmienia to faktu rzeczy, że aktualne głosowanie przeciw niemu było jednak czystą głupotą.

Teraz cała Europa będzie uważnie przyglądać się Tuskowi czy rzeczywiście jest taki wredny jak go w Polsce malują. Pan Przewodniczący Rady będzie musiał się pilnować i powściągać i jeśli już w coś grać to raczej w pingponga z Przewodniczącym Komisji Junckerem ( tego pana chciała kiedyś wyciąć Brytania ale też poległa ). W ten oto sposób Kaczyński zminimalizował ryzyko kolejnego ciamajdanu w Warszawie. I chyba o to właśnie chodziło.

UE ma te nasze polskie gierki w głębokich dolomitach, a Tuskowi się przyglądają od dawna i z ich perspektywy robił to co należy, przecież na niego nie zagłosowali tylko Niemcy, ale dosłownie wszyscy poza Polską, pan Kaczyński jedyne co zminimalizował to "ryzyko" poważnego traktowania Polski na arenie międzynarodowej. I jak widzę teatr pod tytułem "jaki to sukces osiągnęliśmy mobilizując przeciw sobie całą Europę" można uznać za rozpoczęty. Ku zdumieniu prezydent Duda stanął na wysokości zadania i pogratulował Tuskowi wyboru, może jeszcze jest nadzieja dla tego kraju? ps. lista osób które wyciął pan Jarosław Kaczyński jest równie długa, albo jeszcze dłuższa, są siebie warci, ot taka narodowa tragedia.

Wreszcie coś samodzielnie zaczynamy robić i nawet jak popełniamy błędy to zbieramy cenne doświadczenia. Bezcennym nabytkiem Kaczyńskiego jest Saryusz-Wolski niezależnie od tego jaką funkcję w naszym rządzie obejmie ( a nawet jeśli nie obejmie ). Zastanawia mnie czy ten inteligentny przecież, kompetentny i całkiem nieźle umocowany w instytucjach unijnych człowiek przewidział finał wyborów "króla Europy". Na układy nie ma rady. Kiedyś śp profesor Geremek startował na ważne stanowisko w Unii i wtedy Kaczyński ze swoim ugrupowaniem był za, a Tusk solidarnie z europejskimi chadekami przeciw. Sądzę, że w następnej kadencji Sejmu rząd będzie tworzył PiS z Kukizem, a Saryusz-Wolski będzie szefem MSZ. Szczerze mówiąc mam pewien niesmak. Trzeba było wstrzymać się od głosu i znacząco milczeć. Warto okazywać wspaniałomyślność bo to buduje i umacnia zwłaszcza tego kto tę wspaniałomyślność okazuje.

No niekoniecznie, biorąc pod uwagę jak Judasz skończył.

W punkt!

"Wszystkich zastawiało raczej to, jak zachowa się premier polskiego rządu" A jak biedna premier mogła się zachować? Należy do partii typu wodzowskiego i nie ma nic do powiedzenia, ani ona ani prezydent, nikt! A to że szef partii rządzacej przedkłada swój prywatny antagonizm nad dobro wspólne całego kraju świadczy tylko o jego ogromnym zaślepieniu i terrorze wewnątrz partii bo nikt nie śmie mówić mu prawdy!Wszyscy się go boją!

Mów za siebie. Ja się go nie boję. Owszem darzę szacunkiem i podziwiam, że w warunkach dalekich od komfortowych potrafił utworzyć w Polsce stabilną, solidną formację polityczną zdolną do podejmowania ważnych dla Polski projektów. Poprzednik stawiał na autokreację i rzeczywiście robił to z sukcesem. Donald Tusk szedł w górę, a nasz kraj już niekoniecznie. Raczej oportunista aniżeli wizjoner. Jak to określił dziennikarz Der Spiegel: "Donald Tusk jest łatwy w hodowli" albo inny w Die Welt: "Nie warto było poświęcać jedności europejskiej dla przeciętnego szefa RE". To nie są przesadnie miłe komplementy.

Oj, zapomniałeś Szanowny o dziadku w Wermachcie w tych swoich wywodach.

Szanowny Pan miast szampanem świętować zwycięstwo Kaczyńskiego i jego błaznów w Brukseli dalej orze na ugorze i wystawia się tutaj, co tu dużo mówić, na pośmiewisko przekonując, że białe jest czarne itede. Kaczyński świadomie, cynicznie i dla swej paranoidalnej idei łże w żywe oczy - a Pan wydaje się wierzyć, w co pisze. Czy taki bezmyślny fanatyzm, wbrew faktom i zdrowemu rozsądkowi, daje cokolwiek prócz ciągłej frustracji?

“Nie ma takiego kompromisu, za który sprzedalibyśmy interes polskiego państwa i polskich obywateli” - racja: sprzedają go bezkompromisowo.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]