Prezydent jednak chce ułaskawienia Kamińskiego i Wąsika

Nie liczmy na osłabienie politycznego napięcia. Wypuszczenie z więzienia Kamińskiego i Wąsika nic nie zmieni, dopóki według PiS i Andrzeja Dudy są niewinni i pozostają posłami na Sejm.
Czyta się kilka minut
Zorganizowany przez PiS Marsz Wolnych Polaków, Warszawa, 11 stycznia 2024 r. / Wojciech Olkuśnik / East News
Zorganizowany przez PiS Marsz Wolnych Polaków, Warszawa, 11 stycznia 2024 r. / Wojciech Olkuśnik / East News

Prezydent znowu zmienił zdanie i rozpoczął postępowanie ułaskawieniowe wobec Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Zrobił to na prośbę żon obu skazanych i w trosce o ich zdrowie. „To sytuacja dla mnie trudna ze względów prawnych, ale i prywatnych. Mariusz Kamiński jest moim przyjacielem, znam go, jest to człowiek krystalicznie uczciwy” – stwierdził Duda, czym po raz kolejny podważył wyrok skazujący wydany na obu byłych posłów.

I tu warto się od razu zatrzymać. „W moim osobistym przekonaniu panowie są nadal posłami” – stwierdził Duda, a to oznacza, że konflikt między większością parlamentarną a PiS i prezydentem nie ulegnie deeskalacji. Główna partia opozycyjna stoi na stanowisku, że o ile w głosowaniach sejmowych nie muszą brać udziału wszyscy posłowie, o tyle muszą przynajmniej posiadać taką możliwość. Stąd też fakt wygaszenia ich mandatów przez marszałka Szymona Hołownię parlamentarzyści PiS potraktują jako akt bezprawny i będą namawiać prezydenta, by wetował wszystkie ustawy przegłosowane bez udziału Kamińskiego i Wąsika. To zaś oznacza, że rząd nie mógłby wprowadzać żadnych reform: czekałyby nas albo nowe wybory, albo paraliż decyzyjny państwa na najbliższe półtora roku, do końca misji Dudy w Pałacu.

Prezydent motywował swą decyzję troską o zapobieżenie „eskalacji zdarzeń”, co zapewne niektórzy mogą tłumaczyć jako chęć rozładowania napięcia tuż przed Marszem Wolnych Polaków w obronie mediów. Być może do pewnego stopnia taka była rzeczywiście jego intencja i nawet przyniosła jakiś skutek, skoro organizatorzy apelowali, by nie dać się omamić prowokatorom dążącym do przemocy. Jednak już samo przemówienie Jarosława Kaczyńskiego było ewidentnie w starym stylu. Mówił o deptaniu prawa, łamaniu konstytucji i niszczeniu instytucji, na czele z „urzędem pana prezydenta”, co było – jak na Kaczyńskiego – zaskakującym przejawem szacunku wobec niego. Powtórzył też swoją starą mantrę o tym, że UE pragnie zniszczyć polską państwowość i odebrać nam wszystkie uprawnienia, łącznie z obronnością i polityką zagraniczną, by potem uzależnić nas od Niemiec i odebrać narodowe bogactwo, m.in. za pomocą narzucenia euro. Kaczyński twierdził, że Berlin i (częściowo) Paryż mają plan, by Polska, która przyciąga wielkie inwestycje, została ich pozbawiona, a w końcu stała się bezwolnym terytorium zamieszkiwanym przez Polaków, ale rządzonym z zewnątrz. „To nie jest polska władza” – stwierdził na temat rządu Donalda Tuska prezes PiS. Sam marsz zaś, w którym brało udział kilkadziesiąt tysięcy osób, rozpoczął się od zaintonowania hasła: „Ruda wrona orła nie pokona”.

Wracając do nagłej wolty głowy państwa w sprawie powtórnego ułaskawienia posłów PiS, które jeszcze wczoraj Duda kategorycznie wykluczał, trudno powiedzieć, jaki zysk miałaby z pójścia na rękę prezydentowi ekipa rządowa. Duda zrobił bowiem dziwną rzecz: zamiast natychmiastowo zastosować akt łaski zgodnie z art. 139 Konstytucji, wystosował apel do prokuratora generalnego o zawieszenie wykonania kary i natychmiastowe zwolnienie skazanych na czas postępowania ułaskawieniowego. To inna procedura, prowadzona według Kodeksu postępowania karnego, która potrwa kilka miesięcy. Jeśli Adama Bodnar zgodziłby się na coś takiego, nie ma żadnej gwarancji, że obaj skazani nie będą chcieli dostać się w przyszłym tygodniu na salę obrad Sejmu. Oznaczałoby to jeszcze gorętszy spektakl, a przecież już dziś wiemy, że dantejskie sceny czekają nas przy okazji sejmowych prac nad budżetem, którego uchwalenie PiS rzekomo chce uniemożliwić. O ile nie są to oczywiście tylko pogłoski, gdyż gra na przyspieszone wybory tuż po porażce i bez wpływu na podporządkowaną wcześniej Kaczyńskiemu TVP – może skończyć się jeszcze większą klęską. Bardziej prawdopodobne jest długofalowe działanie na rzecz rozchwiania sytuacji w Polsce.

Jeśli więc Donald Tusk zdecyduje się na jakąś formę pójścia na rękę prezydentowi, zapewne będzie to uwarunkowane ustępstwami z jego strony, ale także ze strony PiS. Tu jest jednak ogromny problem. Pozujący na twardziela („nie przestraszę się”) Andrzej Duda tak naprawdę jest dość labilny i często ulega wpływom doradców, co akurat w obecnej sytuacji nie musi być złe, bo oznacza, że – tak jak przy lex TVN – Duda potrafi czasem cofnąć się o krok, by szukać kompromisu. Tak może być i teraz. Jednak w przypadku Kaczyńskiego o takich momentach taktycznego kroku w tył w ostatnich latach nie było mowy, a przemowa w czasie marszu tylko potwierdza zapiekłość prezesa PiS. Gdyby jednak prezydentowi udało się nakłonić go choćby do jakiejś formy okrągłego stołu, mielibyśmy przynajmniej chwilę wytchnienia w prawdziwym potopie wydarzeń, którego jesteśmy dziś świadkami. Szczerze mówiąc, na nic więcej nie liczę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”