Reklama

Prawo Prezesa

Prawo Prezesa

13.02.2017
Czyta się kilka minut
Jadwiga Staniszkis, socjolog: Kaczyński nie ma ochoty ani sił, by znów być premierem. Ale nie widzi też powodu, by samemu się degradować. Bo dziś ma władzę bez żadnej odpowiedzialności.
Fot. Anna Bedyńska / AGENCJA GAZETA

JACEK GĄDEK: Czy Jarosław Kaczyński jest demokratą?

PROF. JADWIGA STANISZKIS: Wydaje mi się, że… (cisza) jednak nie. Polityka Prawa i Sprawiedliwości pod wodzą Kaczyńskiego to wypadkowa wizji państwa samego prezesa i jego pesymistycznej oceny mentalności Polaków. Już prezydent Lech Kaczyński – rozmawiałam z nim o tym – mówił, że np. traktat lizboński jest zbyt trudny dla Polaków. A Jarosław Kaczyński idzie dalej i traktuje polskie społeczeństwo jak jakieś chłopstwo, dla którego wolność to wyłącznie posiadanie własnej przestrzeni. Zarówno ludzi, jak i swoją partię chce kontrolować poprzez konflikt, bo do nikogo nie ma zaufania. Wiem, bo znam go od kilkudziesięciu lat i śledzę jego działalność.
Teraz uderza mnie koszmarny anachronizm jego rozumienia tego, czym jest władza. Według niego to nie prawo, ale cel działania określa, czy coś jest...

18993

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Analiza przyczyn postępowania JK jest trafna. Ale podziw dla A Macierewicza, wobec dostępnej wiedzy na temat katastrofy smoleńskiej, niezrozumiała i budząca sprzeciw.

Po tym wszystkim, co powiedziała Pani Profesor o panu Kaczyńskim, opinia o panu Macierewiczu to raczej niedźwiedzia przysługa :) Pozdrawiam serdecznie.

Zacytuję panią Profesor: "Złamanie Trybunału Konstytucyjnego nie zmieniło nic w funkcjonowaniu sądów na niskim poziomie – tam najistotniejsze są profesjonalizm sędziów i etos." To jest jeden z lepszych dowcipów jakie ostatnio słyszałem ! I jeszcze o celu działania pana Kaczyńskiego. Pani Profesor w najlepszym razie myli cele i środki. Celem Kaczyńskiego jest - mniejsza o to czy realnym - silna Polska, odgrywająca pierwszoplanową rolę w Europie, a nie rządzenie dla rządzenia ( rządzenie czy też raczej protekcjonizm Kaczyńskiego dla rządów PiS musi się skończyć za kilka lub kilkanaście lat z przyczyn biologicznych ). O środki zawsze można się spierać. Nie wydaje mi się aby rząd PiS posunął się w swoich działaniach do takich operacji, z którymi to mieliśmy do czynienia za czasów Tuska. Sądze, że nie będzie przy obecnej władzy ataków na redakcje nieprzychylnych rządowi czasopism ( przypomnę sprawy Wprost, Rzeczpospolitej czy też Faktu etc ).

Pani profesor nie rozumie zupełnie -jak twierdzi - poparcia młodych dla PIS... I to jest clou całego tekstu. Pani prof. po prostu NIE ROZUMIE rzeczywistosci Polski ostatnich 5-10 lat..

Ja z kolei nie rozumiem uporczywego od lat kreowania - nie tylko przez media - pani Staniszkis na eksperta w dziedzinie polityki. Tyle już razy kompromitowała się swymi całkowicie nietrafionymi analizami i prognozami, że chyba jedynie jej absurdalnie wręcz udziwniony język może prostaczkom sugerować, że mają do czynienia z prawdziwym fachowcem, a nie z po prostu odlecianą w kierunku maligny własnych fantasmagorii leciwą panią profesor. Z całym szacunkiem dla jej wigoru i zaangażowania, oczywiście.

...Pani/Pana pracę naukową lub książkę. Proszę samemu wykreować siebie. Poproszę o tytuł lub link do księgarni. Jestem w gotowości zapłacić za Pana myśl(!) przelaną na papier (lub zamknięta w formacie cyfrowym), czyli i przyjemność dzielenia się intelektualnym dorobkiem własnym i tantiema za jednym zamachem. Podyskutujmy nad "malignami własnych fantasmagorii".

Szanowna/y ASE, o ile dobrze rozumiem, to z tą księgarnia itede to ma to być forma wytknięcia mi, że pani Staniszkis coś wydrukowała a ja prawdopodobnie nie, no więc nie powinienem mieć zdania na jej temat, a już na pewno nie publicznie je głosić. Proszę Pani/Pana, tyle głupoty na świecie się drukuje co dnia, że aż nieswojo mi w tak banalny sposób komentować ten księgarski zarzut. Ja powtórzę, bez cienia wydawniczych kompleksów: pani Staniszkis od ładnych paru lat bredzi, kiedy wypowiada się publicznie na temat polskiej polityki. Nietrudno myślę i Pani/Panu byłoby odszukać jej przeróżne publiczne wypowiedzi z okresu dajmy na to ostatnich 10 czy 20 lat - i jeśli tylko uda się zrozumieć, o co jej wówczas chodziło, zauważyć, że latała zazwyczaj wysoko ponad chmurami, ziemi nie dostrzegając. Zaś jeśli chodzi o wykreowanie, się czy nie się, tu przyznam Pani/Panu rację: jej się udało znakomicie, mnie na taki medialny 'sukces' nie stać. Tym niemniej z przyjemnością dzielę się tym co mam, proszę wstukać w wyszukiwarce TP (lupka w prawym górnym rogu strony) 'eddiepolo' - tam moje autorskie komentarze można znaleźć.

Przepraszam za zadziorny ton. Intencje są dobre. Wydawało mi się, że za tytułem Pani/Pana postu kryją się jakieś głębsze przemyślenia. Dziękuję za lupkę. Poczytam, przemyślę, odnajdę, odpowiem. Rzeczywistość studencka na wydziale socjologii blisko 25 lat temu była nieco inna niż dziś. Nieco. Każdy z nas był świadkiem czegoś nowego i chciał w tym uczestniczyć. Teksty Pani Staniszkis, na tle "klasyków" to był powiew nowości była nasza, rodzima, młoda, odważna, pisała o tym co tu i teraz. Mając niewiele ponad 20 lat człowiek jest pełen zapału i chce coś w życiu osiągnąć. Pomięte kserówki, podawane z rąk do rąk, często z niekompletnym tekstem. W bibliotece uczelnianej straszyli: Marks, Popper i inni. Fakt, że niewiele z jej tekstów rozumieliśmy. 15 lat później już tak, bo do niektórych rzeczy w życiu trzeba dojrzeć. W moim mniemaniu osiągnęła bardzo dużo i ja się ogromnie cieszę z jej sukcesu. Cenię ja za jej myśl i elementarną przyzwoitość. I że ma ochotę i odwagę się tym dzielić. Nie mam zamiaru namawiać do polubienia jej. Jeśli nie zachwyca, to nie zachwyca. Nie będę twierdzić, że ma zachwycać i mamy ja kochać, bo wielką socjolożką jest. Może warto, jednak, posłuchać i przemyśleć co ma do powiedzenia.

Przeczytałam nieco, bo jest tego sporo. Podzieliłam na dwie części, rocznikowo: 2017 i reszta. Z nieukrywaną radością stwierdzam, że zgadzam się z Panem w większości kwestii. Trafia Pan w punkt z argumentami. Myślę, że w większości nie przywołałabym lepszych. Niekiedy, zwłaszcza w formach dłuższych, okazuje Pan spore pokłady empatii i humoru. Ma Pan wiedzę. Podoba mi się. Nie podoba mi się forma – urywane komentarze są trudne do śledzenia i nie sprawiają mi przyjemności czytania – wolę komiksy. Tak mam. Ale rozumiem, że nie od Pana to zależy. To co mnie wyprowadzało z równowagi to pokłady emocji. Były one dla mnie, chwilami, nie do zniesienia. Podobnie niebezpieczne balansowanie na granicy humoru i sarkazmu - po 2017 wypucowałam auto, po reszcie, zdecydowałam o „zewnętrznej siłowni plenerowej”. Jednak, zrozumiałam dlaczego przestałam śledzić polskie newsy, np. najbardziej opiniotwórcze medium w 2016 roku, skupiając się na formach dłuższych, przemyślanych i podanych nienachalnie. Stąd lektura TP. Ale to moje niedoskonałości i moje sposoby radzenia sobie z nimi. Cieszę się z wymiany komentarzy.

Miło napotkać kogoś, kto patrzy na świat przez podobne filtry. Emocje - no cóż, sam chciałbym ich unikać...

Spodobał się mi ten wywiad z prof. J. Staniszkis, ale nie jestem w stanie zrozumieć jej miłości do Macierewicza, który zdemolował armię polską /kwiat generalicji i wielu oficerów odeszło z wojska/, otoczył się młodymi ludźmi bez wiedzy i doświadczenia, a jednego z nich nazwisko stało się symbolem niekompetencji i nepotyzmu /Misiewicz/,i znajdzie swoje miejsce w słownikach języka polskiego, tak jak falandyzacja /od Falandysza/. A może można to widzieć tak, że miłość zaślepia.

Komentuję bo czytam;P

... jak to się "młodzieżowo" mówi. Brakowało mi tekstów Pani profesor. Można się z Panią profesor w wielu kwestiach nie zgadzać, np. przypadek Pana ministra Macierewicza - Pani profesor, jak rozumiem, miała sposobność poznać osobiście, ja nie - ale doświadczenie mi mówi, że coś w tym artykule jest. Zastanawia mnie, rola kobiet w tym, można powiedzieć, gabinecie wykonawczym prezesa. Pani profesor stwierdziła we fragmencie o Pani Premier, cyt: "Ale jak się wychyli, to musi potem złożyć daninę w postaci wiernopoddańczych wypowiedzi. Prezes ma nad nią kontrolę i nie ma potrzeby jej zmieniać." Na co zwraca naszą uwagę? O co tu chodzi? Pani profesor Pana prezesa zna dobrze, wielu z nas, wcale. Czyżby powiedziała o tym, co wiele kobiet doświadczało i doświadcza w swoich domach? Na zewnątrz niby uśmiechnięte, niby pewne siebie, niby przebojowe, ale coś jest nie tak. Tym prostym stwierdzeniem pokazała, że staliśmy się mimowolnymi świadkami działania schematu relacji patologicznej, w której jeden człowiek kontroluje drugiego. Traktuje go w sposób poniżający Wielu z nas było lub jest świadkiem takiej relacji. Wyrazy szacunku, że jako naukowiec starała się to przedstawić w sposób możliwie pozbawiony emocji – naukowy. Jej krzyk emocjonalny jest zakamuflowany. Co wobec tego czuje każdy z nas? Odrazę do sprawcy za jego komfort i do ofiary, że się daje? Czy jesteśmy szczęśliwsi nie zauważając patologii? Gdzie podziały się nasza empatia i współczucie? Pomyślmy, kto uzurpuje sobie prawo kontrolowania drugiego człowieka i na jakiej podstawie? Takich relacji chcemy? Godzimy się z tym? Może Pani profesor ma doświadczenie, wiedzę i empatię, żeby dostrzec to, co czasem trudno dostrzec? Może czuje bezsilność i jest wkurzona? Na brak poszanowania godności drugiej osoby, drugiej kobiety. Coś mi podpowiada, że nikt, tak jak Pani profesor nie zna technik Pana prezesa i w tym wywiadzie wyraża swoje obrzydzenie. „Daniny wiernopoddańczych wypowiedzi”. To określenie jest nacechowane. W tym artykule jest wystarczająco dużo sugestywnych opinii. Dojmujące są zawód i rozczarowanie czynami Pana prezesa - tchórzostwem, pociągiem do władzy i jednoczesnym brakiem poszanowania godności drugiego człowieka. Nie po raz pierwszy! I nie po raz pierwszy Pani profesor mówi o tym otwarcie. Pani profesor, jak niejednokrotnie pokazała, gra w gry o jasnych, przejrzystych zasadach, w inne grać nie ma potrzeby. Intelekt, siła i empatia, i rozbrajająca szczerość to cechy prawego przywódcy - wielu Pani profesor ich zazdrości i tyluż Panią za nie nienawidzi. Dziękuję Pani profesor za to, że jest i TP za wywiad.

Pani profesor pana prezesa zna tak dobrze i od tak dawna, że do samych wyborów i jakiś czas po była jego wielką zwolenniczką i propagatorką, wpatrzona weń jak kot w sperkę, albo lepiej mysz w kobrę. No z całym szacunkiem dla profesury - ale tego psychopatę już dawno niejeden najprostszy chłop ze wsi po podstawówce rozgryzł, i wcale do tego nie musiał z nim wódki pić ani kawusi. A co do Macierewicza - szkoda słów, to jest kompromitacja i wstyd dla rodziny Staniszkis na pokolenia.

… za ten wpis. Myślę, że wielu osobom pozwoli on lepiej zrozumieć zasadę podwójnej wiktymizacji. Sparafrazuję: skoro każdy głupi wie i widzi „co jest pięć”, to chyba tylko idiota mógł nie widzieć i wiedzieć, a skoro był aż takim idiotą, to sobie sam na to zasłużył, mało tego, zasługuje na to, żeby go potępić. To typowa konserwatywna rama konceptualna. Polecam teksty profesora Lakoffa. Pióro ma lekkie i przyjemne, choć publikacje jego są obszerne i trudne do „ogarnięcia”. Są polskie tłumaczenia. W sieci, natomiast, znaleźć można jego wykłady, miłe dla ucha i dla serca. Warunkiem jest dobra znajomość języka angielskiego. W razie czego, służę tłumaczeniem autorskim. Wstydu dla rodziny nie będę komentować. Za bardzo przypomina to wiktoriańską moralność i honor rodziny zależny od czystości (fizycznej czy tu: intelektualnej) córek w fundamencie religijnym. Jak Pani/Pan ocenia, wobec tego, czym Pani/Pana logika różni się od tej "psychopatycznej"?

Różnica wynika z kontekstu i jest taka, że ja nikomu na wycieraczkę nie narobiłem, do łóżek nie zaglądam, za pysk nie biorę, pretensji do bycia carem nie mam, nie bredzę o stalowych brzozach. A taki na przykład Kaczyński Jarosław owszem. I na wszelki wypadek, proszę mi nie wmawiać, że TK i wszystkie następne przewały Kaczyńskiego &Co podlegają relatywnym ocenom. A poprawności politycznej ten drań niech nie oczekuje, skoro ją nieraz już opluł. +++ Ale wróćmy do tematu - chodzi o panią profesor, co tam moja skromna. To ona sama rok temu przyznała, że doznała oświecenia w kwestii JK, a ja po prostu piszę, że kmiecie byli od niej o niebo mądrzejsi. Coś nie pasuje?...

Za to "doznanie oświecenia" i pogodzenie się z tym, że nawet ktoś, kogo potraktujemy jak człowieka (jeśli nie przyjaciela), może odwdzięczyć się nam podłością, jestem jej wdzięczna. Tak w życiu jest i potwierdza ogólna regułę - zdarza się niestrawność, ale to nie znaczy, że trzeba zaniechać jedzenia. To bliska mi rama progresywna (w odróżnieniu od tej konserwatywnej). Z obrzydzeniem obserwowałam jak co poniektórzy "pastwią się" nad człowiekiem, któremu śmierć zabrała brata i matkę. Nie w moim stylu. Ówczesne protesty Pani profesor poczytywano za wariactwo. Podkreślam, że człowieka nie znam - nie znajduję żadnych jego osiągnięć zarówno faktycznych, jak też pisarskich czy oratorskich. Niczego, co mogę nazwać wartościowym. Dla mnie na zawsze pozostanie złodziejem księżyca. W mojej ocenie, ten Pan nie dorasta Pani profesor do pięt. Co więcej, odnoszę wrażenie, że on doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Mogę tylko zacytować: „Miałeś chłopie złoty róg…”. Teraz znalazł się w pułapce. W ramie konserwatywnej przyznanie się do popełnienia błędu oznacza klęskę. Całość, jako żywo przypomina mi bajkę H.H. Andersena. Dlatego ciekawi mnie bardziej „carski dwór” – kto i jakie ma cele. Tyle o Pani profesor, kwestię lupki podejmuję w dalszym ciągu poprzedniego wątku.

Bardzo ceniłem i cenię Panią Staniszkis chociaż nie wszystkie jej poglądy są zgodne z moimi (ale to przecież naturalna kolej rzeczy). Nawet jestem w stanie wytłumaczyć sobie w/w komentarz nt. Pana Maciarewicza. Natmiast jednej rzeczy nie rozumiem (chętnie bym na jakimś spotkania o to zapytał). Co takiego zrobił PIS a czego nie można by było przewidzieć (z obserwacji retoryki tej partii) przed wyborami co sprawiło, że z umiarkowanego zwolennika tej partii przemieniła się w umiarkowanego przeciwnika???

Problem w tym, że p. Staniszkis zdolność przewidywania, nawet na podstawie wydawałoby się najbardziej oczywistych przesłanek, ma nadzwyczaj ograniczoną. I stąd pytanie - po jaka cholerę nam tacy pożal się Boże 'eksperci'?...

Pani Profesor, od lat czytuje Pani wypowiedzi, nie wiem, pewnie się nie znam, ale tytuły naukowe powinny do czegoś zobowiązywać, przynajmniej o czymś świadczyć. Od lat wygaduje Pani same bzdury na temat Kaczyńskiego i PiSu. Po latach bezkrytycznego hołubienia tego środowiska, raptem następuje otrzeźwienie i krytyka. A tam po ich stronie przecież nic się nie zmieniło. Kaczyński nigdy nie patrzał na politykę w kontekście dobrostanu obywatela, nie jest w stanie przyjąć takiego punktu widzenia. Nigdy nie troszczył się o byt rodziny, nie wie co to troska o dzieci, o niepewność jutra. On żyje w własnym wyimaginowanym świecie, otoczony przez cyników żadnych pełnego koryta. Proszę nie sugerować, że pan Prezes obdarzony jest jakimiś talentami intelektualnymi, wizją, wzniosłymi ideałami, to jego małość uczyniła go wielkim, jego nieporadność pozwala się utożsamiać z nim maluczkim. Lubimy go za to, że jest takim samym niemotą jak my. Ma instynkt to fakt, ale czy coś z tego wynika- zobaczymy. „Kaczyński i Trump są zresztą konstrukcyjnie do siebie podobni, choć Amerykanin oczywiście jest zepsuty pieniędzmi i niezbyt bystry” W tym momencie przerwałem lekturę tekstu, po prostu bredzi Pani tak samo jak lat temu pięć czy dziesięć, współczuje studentom, którym te brednie Pani serwuje.

Podobne teksty

Jadwiga Staniszkis, Jacek Gądek
Błażej Strzelczyk, Adrian Zandberg
Grzegorz Schetyna, Paweł Bravo, Paweł Reszka

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]