Pracodawcom świeczkę, pracownikom ogarek

Czyta się kilka minut

DOPASOWANIE – w taki sposób resort pracy tłumaczy potrzebę wprowadzenia nowego Kodeksu Pracy, który zastąpiłby ten z 1974 r., wielokrotnie nowelizowany, ale zdaniem rządu zbyt już anachroniczny. Spośród proponowanych zmian część nie przypadnie do gustu pracodawcom, ale i nie wszystkie spodobają się pracownikom.

DOMNIEMANIE ETATU. To chyba najmocniej uderzy we właścicieli firm, którzy nie będą mogli zachęcać do przechodzenia na tzw. samozatrudnienie. W nowym kodeksie pracy sytuacja, w której samozatrudniony świadczy „usługi” jednemu klientowi, w jego biurze i w określonym wymiarze czasu, będzie automatycznie wymagać podpisania umowy o pracę.

LIMIT PREMII w comiesięcznej wypłacie może za to nie spodobać się obu stronom. Zapis skróci wprawdzie pracodawcom kij uznaniowości, którym mogą wymuszać na zatrudnionych większą efektywność, ale pracownicy też stracą, zmiany ograniczą im bowiem możliwość dorobienia do pensji.

URLOP NA ŻĄDANIE ma być bezpłatny, pojawi się za to możliwość skorzystania z płatnego urlopu na godziny. Niewykorzystane wolne dni nie będą już przechodzić na kolejny rok.

WYPŁATA ZA NADGODZINY zostanie podzielona. Wynagrodzenie za pracę po fajrancie (do pewnego limitu godzin) ma trafiać na fundusz powierniczy, który pracodawcy będą mogli wykorzystać na wypłaty np. podczas sezonowego spadku zapotrzebowania na pracę. Z nadgodzin pracownicy ufundują więc sobie coś w rodzaju polisy ubezpieczeniowej od zwolnień. Przynajmniej w teorii.

NOWY KODEKS – za co trzeba pochwalić rząd PiS, który na problematykę parytetów płciowych ma alergię – ma też penalizować wszelkie przejawy dyskryminacji w pracy ze względu na płeć. O ile skuteczniej od starego kodeksu pracy – nie wiadomo, bo wciąż nie znamy ostatecznego kształtu proponowanych przez władze zmian. Jedno wydaje się pewne już w tej chwili. Dostosowanie, o którym mówi rząd, w istocie jest próbą eliminacji największych nieprawidłowości na rynku pracy za pomocą usztywnienia przepisów tam, gdzie dają dziś pracodawcom i pracownikom swobodę. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2018