Poza ciałem

Spór o moralną ocenę wspomaganej prokreacji sięga samego rdzenia sporu o wizję świata i człowieka. Na pierwszy rzut oka podejście religijne stoi w tym sporze na straconych pozycjach.
Czyta się kilka minut

Zapłodnienie metodą in vitro jest nie do przyjęcia. Jest sprzeczne z nauką Kościoła" - powiedział metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz, komentując wypowiedzi premiera Donalda Tuska oraz minister zdrowia Ewy Kopacz o możliwości finansowania z budżetu państwa zapłodnienia pozaustrojowego.

Choć od zapowiedzi projektu ustawy do ustawy droga jest daleka, polemika przedstawicieli rządu i arcybiskupa rodzi pytanie o stanowisko Kościoła wobec tej delikatnej kwestii.

Dokumentem określającym to stanowisko wciąż pozostaje "Instrukcja o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania »Donum vitae«", zatwierdzona przez Jana Pawła II i podpisana przez prefekta Kongregacji Nauki Wiary kard. Josepha Ratzingera 22 lutego 1987 r.

Pytany przez katolicki dziennik "L'Avvenire", czy Instrukcja nie przyniesie rozczarowania bezpłodnym małżeństwom, Kardynał odpowiedział: "Zapłodnienie in vitro jest dziś czymś niesłychanie rzadkim, czymś dostępnym tylko dla nielicznych małżeństw. Prawdziwe terapie niepłodności są inne i o wiele bardziej obiecujące. To jest raczej teren eksperymentów naukowych i metoda, za której osiąg­nięcia płaci się zbyt wysoką cenę, cenę ludzkiego życia, a więc metoda przez nas nie do przyjęcia".

Kardynał się mylił. Od wydania Instrukcji upłynęło ponad 20 lat, tymczasem Luisa Brown, pierwsze dziecko poczęte metodą in vitro, ma blisko 30 lat. Pierwsze w Polsce dziecko poczęte w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego ma lat 20, na świecie żyje ponad 1,5 miliona takich dzieci. Wspomagany rozród, choć nadal jest procedurą kosztowną i skomplikowaną, trudno uznać za coś "niesłychanie rzadkiego i dostępnego tylko dla nielicznych".

Naturalne pragnienie

Czy sprzeciw Kościoła jest uzasadniony, zwłaszcza że chodzi tu o cel szlachetny i dobry, którym jest realizacja naturalnej ludzkiej tęsknoty za rodzicielstwem? S. Barbara Chyrowicz (patrz też jej tekst na str. 33) pisała: "Ktokolwiek zetknął się z dramatem rodziców, którzy całymi latami zmagają się z »oporną naturą«, pragnąc przekazać życie, będzie daleki od wydawania zbyt pospiesznych sądów. Prosta odpowiedź typu: »mogą przecież zaadoptować dziecko«, wcale nie jest dla nich taka prosta. Rodzice pragną własnego dziecka w sensie bio­logicznym, ponieważ wyraża się w tym jeszcze głębsze pragnienie, by dziecko było »ciałem z ich ciała« i »krwią z ich krwi«, by dziedziczyło ich geny, by mogli z radością odkrywać w swoich dzieciach fizyczne i psychiczne podobieństwo tak do siebie, jak i do krewnych. To naturalne pragnienie. I jakkol­wiek świadomi jesteśmy tego, że biologiczne rodzicielstwo to nie wszystko, i wskazać można szereg przykładów, w których biologiczni rodzice nie przekazali dziecku niczego więcej prócz życia, a rodzice adopcyjni wszystko prócz życia, to nie może być to powodem do odrzucania wagi biologicznego rodzicielstwa".

Obiekcji wysuwanych przez Kościół nie można jednak lekceważyć i traktować jako zakazów czysto dyscyplinarnych. Łódzki filozof Andrzej Maciej Kaniowski pisał nie bez ironii: "Oczywiście, w duchu posłuszeństwa nauce Kościoła jako lekarze katoliccy możemy tego [zapładniania in vitro] nie czynić, ale jest to raczej na zasadzie niejedzenia mięsa w piątek. Pościmy, realizując nakaz kościelny, a nie dlatego że jest to szczególnie zdrowe albo że mięso w piątki i w Środę Popielcową jest szczególnie szkodliwe dla naszej wątroby".

Rzecz w tym, że będzie nieporozumieniem nakłanianie Kościoła, by swoje moralne nauczanie zmieniał, konstatując jego niepopularność i nieskuteczność. Idąc tą drogą, doszłoby się do modyfikacji zarówno Dekalogu, jak i Kazania na Górze...

---ramka 487675|strona|1---

Cytowane wypowiedzi zaczerpnąłem z materiałów konferencji zorganizowanej przez Katedrę Etyki Szczegółowej KUL w listopadzie 2005 r., wydanych w tomie "Metody wspomagania prokreacji: sukces czy porażka" pod redakcją s. Barbary Chyrowicz (wyd. Towarzystwo Naukowe KUL).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2007