Polska czeka, rząd działa jak zwykle

Organizacja szczepień przypomina inne fronty walki rządu z epidemią. Dotąd strategia była tworzona na bieżąco i klarowała się w ogniu walki. Teraz znów nas to czeka.
Czyta się kilka minut
Policja na stokach narciarskich w Białce Tatrzańskiej kontroluje przestrzeganie zasad reżimu sanitarnego, 5 grudnia 2020 r. Fot. Paweł Murzyn/East News /
Policja na stokach narciarskich w Białce Tatrzańskiej kontroluje przestrzeganie zasad reżimu sanitarnego, 5 grudnia 2020 r. Fot. Paweł Murzyn/East News /

Władze pracują nad Narodowym Programem Szczepień. Polska zamówiła na razie 45 mln dawek, wiadomo, że w pierwszej kolejności szczepione będą osoby pracujące w ochronie zdrowia, mieszkańcy DPS-ów i innych zakładów opiekuńczych, służby mundurowe i osoby starsze. Od poniedziałku trwają konsultacje ze środowiskiem medycznym, mocno zaniepokojonym ogłoszonymi w piątek warunkami, które muszą spełnić punkty szczepień zgłaszające się do konkursu NFZ. Płatnik chce m.in., żeby punkt pracował pięć dni w tygodniu i obsługiwał tygodniowo przynajmniej 180 pacjentów, musi też posiadać oddzielny zespół wyjazdowy. Warunki lokalowe muszą zapewniać odseparowanie pacjentów, którzy przyszli się zaszczepić. A przy tym wszystkim akcja szczepień nie może zakłócać wykonywania innych świadczeń medycznych.

Tego dokumentu na pewno nie przygotował ktoś pracujący w punkcie szczepień – wskazują praktycy. To są wyśrubowane wymagania, które w dodatku wzajemnie się wykluczają. Doprowadzą do ograniczenia liczby punktów szczepień, a w efekcie nie uda się osiągnąć oczekiwanego poziomu wyszczepienia populacji – ostrzega Porozumienie Zielonogórskie, skupiające właścicieli przychodni podstawowej opieki zdrowotnej. Według rządu to właśnie przychodnie POZ miałyby się stać podstawą akcji, a punkty (szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówił o 8 tys.) powinny działać „w każdej gminie”. Według samych zainteresowanych wymogi spełnią tylko duże jednostki. W małych, gdzie pracuje jeden lub dwóch lekarzy, niemożliwe jest przecież oddelegowanie pracowników wyłącznie do szczepień.


Czytaj także: Wreszcie mamy szczepionkę. Powstała w rekordowym tempie, na podstawie nowej technologii. I jest triumfem nauki, a nie efektem narażania procedur bezpieczeństwa.


Rząd powinien był zawczasu, na sucho, jeszcze przed ogłoszeniem przez firmy farmaceutyczne sukcesu w pracach nad preparatem, przy udziale ekspertów (i praktyków!) opracować realistyczne wymogi dla placówek, przeprowadzić konkurs i zacząć tworzyć dodatkową infrastrukturę. Wysokie wymagania są zrozumiałe, ale te zaproponowane przez NFZ na wstępie wykluczą większość chętnych. Organizacja szczepień przypomina inne fronty walki rządu z epidemią. Dość wspomnieć niewydolny system testowania, nieprzygotowanie szkół na wrzesień, „kolorowanie” powiatów przy użyciu wyłącznie jednego wskaźnika epidemicznego czy zaniedbania przy zakupie szczepionki na grypę. Wszędzie tam strategia była tworzona na bieżąco i klarowała się w ogniu walki. Teraz znów nas to czeka. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2020