Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Polska bez solidarności

Polska bez solidarności

05.03.2017
Czyta się kilka minut
Remigiusz Okraska, redaktor kwartalnika „Nowy Obywatel”: Gdyby spytać trzydziestolatków, jakie mają doświadczenie wspólnoty, wskażą na kibicowanie narodowej reprezentacji. O związkach zawodowych czy prawach pracowniczych raczej nie słyszeli.
W warszawskim metrze, 2015 r. Fot. Jan Bielecki / EAST NEWS
B

BŁAŻEJ STRZELCZYK: Socjalne postulaty stały się w Polsce domeną prawicy. Lewicy nie ma.

REMIGIUSZ OKRASKA: Jakaś lewica jednak jest.

Pana środowisko na przykład.

Redakcja „Nowego Obywatela” wierzy w ideały lewicowe. Natomiast nie chcemy bawić się w jakąś chłopomanię. Nie jest prawdą, że środowisko „Nowego Obywatela”, czyli lewicowo-prospołeczne, mówi do mas. Moi sąsiedzi z bloku nie czytają „Nowego Obywatela”. Od docierania do mas są środowiska pokroju partii Razem czy Piotra Ikonowicza. My chcemy raczej wpływać na dyskurs takich środowisk, które nazwałbym elitami alternatywnymi, kontrelitami.

Niewielu Was słucha.

Bez wątpienia dlatego, że lud, osoby ze środowisk plebejskich są znacznie bardziej konserwatywne, niż lewica by chciała czy wręcz uważa, że są. Nie mam jednak zamiaru...

17253

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Oby się spełniło.

Oby.

Dla wrażliwości lewicowej ważna jest fraza "ci, którym się nie udało". Co to znaczy w praktyce? Czy naprawdę mówimy o ludziach, którym się nie udało, np. zdobyć w szkole lepszych ocen, wykształcić w zawodzie lepiej płatnym, ukończyć studiów, zatrudnić w lepszej firmie, poprowadzić biznes? Czy mówimy o ludziach, którzy próbowali nie pić, nie bić żony, nie narażać się na alimenty w wyniku rozpadu małżeństwa, nie przesadzać z zakupami na kredyt, itp.? Czy tak naprawdę nie mamy na myśli nie tyle, że im się "nie udało", ale, że świat w którym żyjemy jest taki, że w ogóle poziom życia zależy od tego, co ludzie zrobią lub nie zrobią. Coś mi się wydaje, że rozmówcy nie chodzi o "udawanie się", ale o przekazanie pieniędzy i innych dóbr ludziom o niższym statusie materialnym - nie wchodząc w przyczyny tego stanu - aby żyli na poziomie jak najbardziej zbliżonym do tych ludzi, którym "się udało". Wtedy musimy wytłumaczyć, dlaczego jedni swój poziom życia mają mieć z ciężkiej nauki, pracy, rywalizacji, itp., a inni z decyzji polityków dysponujących podatkami od tych pierwszych.

może się wydawać, że poruszany problem sprowadza się do odpowiedzi, "dlaczego jedni swój poziom życia mają mieć z ciężkiej nauki, pracy, rywalizacji, itp., a inni z decyzji polityków dysponujących podatkami od tych pierwszych". Chociaż zgadam się, że rozmówcy przede wszystkim "chodziło o przekazanie pieniędzy i innych dóbr ludziom o niższym statusie materialnym, aby żyli na poziomie jak najbardziej zbliżonym do tych ludzi, którym 'się udało'". Kłopot polega na tym, że nie zawsze ciężka praca, talenty, wyrzeczenia, poświęcenie owocują dobrami materialnymi. Nieraz decyduje szczęście, przypadek, dobra albo zła wola bliźniego. Dlatego każdy program społeczno-polityczny powinien uwzględniać tę podstawową wiedzę i w jakiś sposób łagodzić napięcia powstałe z tych przyczyn. Rozumiem, że z definicji największą aktywność w tym zakresie przejawiają ugrupowania "lewicowe". Jednak nie od rzeczy będzie przypomnieć, że refleksja chrześcijańska w tej sprawie jest co najmniej równie mocna.

"Kłopot polega na tym, że nie zawsze ciężka praca, talenty, wyrzeczenia, poświęcenie owocują dobrami materialnymi. Nieraz decyduje szczęście, przypadek, dobra albo zła wola bliźniego. Dlatego każdy program społeczno-polityczny powinien uwzględniać tę podstawową wiedzę i w jakiś sposób łagodzić napięcia powstałe z tych przyczyn. Rozumiem, że z definicji największą aktywność w tym zakresie przejawiają ugrupowania "lewicowe". Jednak nie od rzeczy będzie przypomnieć, że refleksja chrześcijańska w tej sprawie jest co najmniej równie mocna." W pełni się z Panem zgadzam, ale zamiast "każdy program" napisałbym "każdy lewicowy program"

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]