Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Pokonać lęk przed łaską

Pokonać lęk przed łaską

16.05.2004
Czyta się kilka minut
Konferencja Józefa Tischnera refleksja nad życiem publicznym próbowała odpowiedzieć na pytanie, co w myśli bohatera jest żywe i przydatne, a co (czy coś?) okazało się jego porażką.
Jarosław Gowin
N

Na początku prof. Adam Węgrzecki w wystąpieniu “Rola prawdy w życiu publicznym" przypomniał, że w ujęciu ks. Tischnera problem prawdy pojawia się w momencie spotkania z drugim człowiekiem. Każde pytanie, które wówczas pada, jest wezwaniem do prawdy. Oczywiście, odpowiedzią na to wezwanie może stać się kłamstwo. Dlaczego nie jest ono godne pochwały? Bo wywołuje zamęt w rozumie, tworząc pseudo-racje i pseudo-konkluzje. Prawda usuwa ów zamęt, ale istnieje również niebezpieczeństwo fanatyzmu prawdy. Nie każdy sposób i moment jej przekazania jest usprawiedliwiony. Prawda o tym, co jest, musi niekiedy “pochylić się" przed prawdą o tym, co będzie lub być powinno. Zamiast absolutyzmu prawdy Tischner oferuje nam absolutne, bezwzględne wezwanie do prawdy.

Prof. Andrzej Bobko porównał myślenie religijne i myślenie politycznego ks. Tischnera, opierając się w szczególności na “Sporze o istnienie człowieka". W dziele tym Tischner pyta, czy możliwe jest wyeliminowanie zła ze świata, i przypomina, że pytanie to znalazło się u podstaw tradycji oświeceniowej, która dążyła do reformy świata poprzez reformę rozumu. Prawda, pojmowana jako wyzwolenie rozumu z iluzji, stanowiła dla niej jednak tylko narzędzie, celem natomiast było ulepszenie świata według określonego projektu. Do realizacji tego celu niezbędna okazała się władza polityczna. W walce o władzę prawdą staje się to, co użyteczne - prowadzi to do powstania systemu totalitarnego.

Tischner, postrzegany powszechnie jako zwolennik oświeceniowego liberalizmu, dokonał - wedle prof. Bobko - surowej oceny nowożytnej tradycji politycznej wywodzącej się z Oświecenia. Nie proponował jednak jej reformy, lecz nowe myślenie religijne. Mimo różnic i niewspółmierności myślenia politycznego i religijnego (po jednej stronie: naturalna podejrzliwość, traktowanie prawdy jako narzędzia; po drugiej - skłonność do zawierzenia, uznanie prawdy za cel nadrzędny), Tischner proponuje, zamiast separacji (jak chciała nowożytna tradycja), ich połączenie - w człowieku. Nie jest to propozycja ostatecznie dopracowana, ale niewątpliwie warta uwagi.

Przedstawiając z kolei “Ks. Tischnera wizję stosunków między Kościołem a demokratycznym państwem prawa", dr Jarosław Gowin zwrócił uwagę, że sądy na ten i podobne tematy, formułowane przez autora “Nieszczęsnego daru wolności", dają się podzielić na trzy grupy: wypowiedzi jednoznaczne, wypowiedzi dające się rozumieć na dwa, niekiedy przeciwstawne, sposoby oraz niedopowiedzenia i aluzje, których sens zależy od intencji interpretatora. Niezależnie od tych zastrzeżeń, nie ulega wątpliwości, że naczelnym zadaniem, którego podjął się Tischner w latach 90., była polemika z upolitycznianiem religii i katolickim integryzmem. Pozytywnym modelem państwa była dlań demokracja liberalna. Zagrażać jej jednak może, z jednej strony, brak wartości, odrzucenie etycznego minimum (jakim jest uznanie wolności i równości obywateli), naga siła lub cynizm, z drugiej -moralizowanie i tendencja do narzucania społeczeństwu wartości, na które ono się nie zgadza. Tischner dzielił wartości na podstawowe, czyli takie, których demokratyczne państwo nie tylko nie może podważyć, lecz ma za zadanie je chronić, oraz najwyższe, o które zadbać ma sam człowiek. Do wartości podstawowych zaliczał prawa człowieka, z prawem do życia na czele; pisał, że podważanie prawa do życia dziecka poczętego jest podważaniem podstaw demokracji. Jednocześnie wskazywał na konieczność odwoływania się do wartości “pre-demokratycznych" (pisał wiele np. o patriotyzmie i o znaczeniu dla demokracji wspólnot niedemokratycznych, takich jak Kościół). Z tego zresztą względu, choć akceptował oba możliwe modele rozdziału Kościoła i państwa, bliższy - zdaniem Gowina - był mu “rozdział przyjazny".

Atmosferę sesji podgrzał prof. Ryszard Legutko, który na tytułowe pytanie swego wystąpienia - “Czy Tischner był liberałem?" - odpowiedział przecząco. Wskazał na brak w filozofii Tischnera odwołań do klasyków myśli liberalnej, a także na wyraźne zainteresowanie filozofami krytycznymi wobec liberalizmu, jak Hegel czy Heidegger. Od liberałów odróżniała Tischnera koncepcja człowieka: liberalizm definiuje człowieka minimalistycznie, jako jednostkę działającą celowo i racjonalnie, posiadającą jakąś naturę (ujęcie substancjalne). Natomiast u Tischnera człowiek to osoba, istota moralna skazana na nieustanny wybór między dobrem a złem (wartościami “podejrzanymi" dla liberalizmu). Filozofa charakteryzowała również niechęć do negatywnej koncepcji wolności. Dla niego wolność to stan duszy, relacja do świata i człowieka, a wreszcie - religijna wolność od zła, grzechu.

Dlaczego zatem powszechnie uznano, że Tischner był liberałem? Z powodu powiązań towarzyskich z ludźmi o liberalnych poglądach oraz poparcia dla “liberalnych" reform gospodarczych. Jako przejaw liberalizmu traktowano też krytykę polskiej religijności i stosunku Kościoła do demokracji.

Pod koniec swego wystąpienia prof. Legutko postawił jeszcze jedno pytanie: czy to dobrze, czy źle, że Tischner nie był liberałem? Z jednej strony dobrze - stwierdził - bo dzięki temu Tischner powiedział o człowieku więcej, niż gdyby kontynuował Locke’a i Milla. Z drugiej źle - bo mógłby z liberalizmu zaczerpnąć kilka ważnych prawd o politycznej rzeczywistości, które rozjaśniłyby jego publicystykę.

Jakby na przedłużeniu tych spostrzeżeń dr Zbigniew Stawrowski przedstawił “Polemiczny komentarz do myślenia politycznego Józefa Tischnera - O pewnej fundamentalnej iluzji". Zdaniem prelegenta, po upadku komunizmu ks. Tischner wpadł w pułapkę “myślenia politycznego", które krytykował. Ujawniło się to szczególnie w polemikach wokół dekomunizacji, w których postulował, by w życiu społecznym zastosować zasadę miłosierdzia (a - jak, parafrazując Nietzschego, wyraził się referent - “najłatwiej wodzić ludzi za nos miłosierdziem"). Wypowiadało się wówczas publicznie jakby dwóch różnych Tischnerów: jeden przypominał o znaczeniu myślenia ewangelicznego, podkreślając szczególnie rolę przebaczenia, drugi bezwzględnie rozprawiał się z poglądami adwersarzy, nie wahając się zestawiać ich poglądów np. z... poglądami Stalina. Dopiero pod koniec życia - zwłaszcza w tekstach, które złożyły się na książeczkę “Drogi i bezdroża miłosierdzia" - Tischner zbliżył się do poglądu, że życiem publicznym musi rządzić zasada sprawiedliwości, miłosierdzie zaś jest postulatem dla indywidualnych relacji między osobami.

Jako ostatni wystąpił ks. prof. Antoni Siemianowski z referatem “Tischnera idea wolności w życiu publicznym". Przywołując przykłady błędnego bądź niepełnego myślenia o wolności, wskazał na istotę wolności u Tischnera: nie jest nią wybór między jedną a drugą wartością (wybór dla samego wyboru), lecz wybór i afirmacja wartości pozytywnych (wcielanie w życie dobra). Tischner posługuje się tu figurą miłosiernego Samarytanina: człowieka, który swą wolność wyraża przez skierowanie ku drugiemu, obcemu mu człowiekowi.

Wolność - podkreślił referent - jest warunkiem przejścia od budowy sprawiedliwego systemu do budowy sprawiedliwych ludzi. Przejście to utrudniają jednak liczne przeszkody, z których napoważniejszą jest, wedle Tischnera, istnienie homo sovieticus - istoty zniewolonej i “upaństwowionej", dla której nic nie jest jej własnością, nawet ona sama. Wewnętrznie zniewolonemu człowiekowi żadne państwo ani partia nie zwróci wolności.

Jak wspomniał w słowie wstępnym bp Tadeusz Pieronek, Tischner pytał, czy lęk przed wolnością nie jest czasem lękiem przed łaską. Konferencja pokazała, że myśl Tischnera, może zwłaszcza przez polemiki, stanowi ożywiającą wciąż refleksję nad kształtem i jakością życia publicznego, ucząc coraz doskonalszego korzystania z nieszczęsnego daru wolności.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]