Po co Polacy tańczą poloneza?

W niedzielę 1 października 2023 r. na środku Piątej Alei w Nowym Jorku prezydent RP Andrzej Duda zatańczył poloneza. Wydarzeniu towarzyszyły gwizdy i krzyki przeciwników oraz okrzyki aprobaty zwolenników.

09.10.2023

Czyta się kilka minut

FOT. GRAŻYNA MAKARA /
FOT. GRAŻYNA MAKARA /

Zaczniemy od cytatu z zawsze przydatnej Wikipedii: „Polonez jest tańcem uroczystym, w którym gracji ruchów towarzyszą dostojne kroki. Zwykle w formie pieśni dwuczęściowej. Metrum 3/4, tempo umiarkowane, powolne. Charakterystyczny dla poloneza jest powtarzający się schemat rytmiczny, ósemkowy itp., itd.”. To dziś powinno nam wystarczyć za wstęp, którego zjaśniającym rozwinięciem niech będzie nasza, własna opinia. Oto polonez jest dość dziwną formą chodzenia w parach. Z niejasnym dla nas sensem powtarzającego się coraz to przykucu. Jest to taniec pozbawiony energii, o szaleństwie nie wspominając. Taniec ten jest rozrywką cielesną w jednym kraju. Nie tańczy się go nigdzie poza Polską, choć ściślej byłoby powiedzieć, że poloneza nie tańczy nikt poza Polakami. Jest to fakt – przyznajmy – silnie stygmatyzujący, mogący być pożywką stereotypu.

Taniec ten jest interesujący w swej uderzającej antytaneczności i kompletnie nieinteresujący jako wyzwanie choreograficzne. Znowu będziemy cytować, a jest to znaleziona w internecie odpowiedź na pytanie ogólne: czy warto tańczyć? „Tak. Podczas zajęć tanecznych zgubisz zbędne kilogramy, a co więcej ujędrnisz i uelastycznisz swoją sylwetkę. W zależności od wybranego stylu w ciągu godziny tańczenia można spalić od 250 do nawet 500 kalorii. Podczas spalania poprawisz kondycję”. W opinii tej brakuje zastrzeżenia, że wyjątki potwierdzają regułę, tzn. że od tańczenia poloneza jak świat światem jeszcze nikt nie schudł, nikt się nie ujędrnił, nikt nie tańczył poloneza godzinę i nikt tańcząc go nie spalił więcej kalorii niż podczas wypalania papierosa z filtrem. Wiele wniosków można wysnuć patrząc na tańczących, ale na pewno nie taki, że tancerze mają kondycję. Zawsze wyglądają, jakby słabli z każdym krokiem.

Ktoś teraz zapyta: po co Polacy poloneza tańczą? Bo chyba nie dla zabawy ani nie dla sportu. Mglistej odpowiedzi można szukać w określeniach „uroczysty” i „pełen gracji”. Polacy lubią uroczystości i takoż, gdy się uznaje i szanuje ich grację i dostojeństwo.

Polonez – popatrzmy – jest tańcem bardzo łatwym, zwłaszcza gdy dla porównania patrzy się na tańczących dawne tańce włoskie, francuskie i ludowe albo uprawiających skoczne układy widywane często na trybunach stadionów. Niestety, mimo łatwości, tańczący poloneza Polacy bardzo łatwo gubią rytm i płynność, a więc rzadko osiągają wspomnianą „grację ruchów”, a dostojeństwo pozostaje w sferze marzeń, wziętych z filmów zarówno historycznych, jak i ahistorycznych. Poloneza – to takoż osobliwość – tańczy się głównie w szkołach średnich, na sto dni przed maturą. Rozpoczyna go dyrektor z wicedyrektorką, co jest samo w sobie szalenie interesujące. Jest to zatem taniec raczej rytualny, a to wiele wyjaśnia.

Tańce rytualne to bowiem zupełnie inna bajka. Zerkamy do Wikipedii: „Taniec rytualny stanowi element obrzędów i praktyk kultowych. Znany już od okresu paleolitu, przetrwał do czasów dzisiejszych. Występuje w wielu kulturach, ale szczególnie ważną rolę zajmuje w religiach kultur pierwotnych”. Polonez rytualnym tańcem u swego zarania nie był, ale nim został. W ogóle sporo się w Polsce tańczy, mamy na myśli obecne władze. Na szczególną uwagę zasługują doroczne, rytualne tańce rządu RP z funkcjonariuszami partyjnymi i klerem podczas obrzędów religijnych. Wydawało się, że trudno będzie przebić tę choreografię i klimat, w istocie bardzo paleolityczny.

Tymczasem w niedzielę 1 października 2023 r. na środku Piątej Alei w Nowym Jorku prezydent RP Andrzej Duda zatańczył poloneza. Wydarzeniu towarzyszyły gwizdy i krzyki przeciwników oraz okrzyki aprobaty zwolenników p. A. Dudy. Całość – od obrazu, po fonię, poprzez naturalność i estetykę – robiła szalenie egzotyczne wrażenie. Od lat apelujemy – a jest to wołanie na puszczy – by jak najczęściej zadawać sobie w Polsce pytanie „po co?”. A. Duda powinien sobie je zadawać codziennie, co godzinę, zanim cokolwiek zrobi i cokolwiek powie. To mu nie zaszkodzi.©

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Polonez