Reklama

Płynna sława

Płynna sława

13.01.2020
Czyta się kilka minut
Nie ma innego polskiego socjologa, na którego powoływaliby się dwaj papieże. Ale trzy lata po śmierci Zygmunta Baumana jego reputacja jest coraz śmielej podważana.
Zygmunt Bauman, Gdańsk, listopad 2010 r. WOJCIECH STRÓŻYK / REPORTER
Z

Zygmunt Bauman był i nadal jest najbardziej znanym polskim socjologiem na świecie. Na amerykańskich uniwersytetach pewnie przegrałby konkurs o status klasyka z Florianem Znanieckim, ale w Europie i Ameryce Południowej dzierży palmę pierwszeństwa. Czy na takie uznanie zasłużył? Po jego śmierci 9 stycznia 2017 r. to, co było mówione półgębkiem w murach akademii, stało się krytyką wypowiadaną pełnym głosem. Jej paliwem jest życiorys Baumana, którego on sam nie chciał włączać do dyskusji o swoim dziele. Biografia coraz bardziej wysuwa się przed dzieło socjologa. Wydaje się, że w Polsce niemal w pełni je przysłoniła, współbrzmiąc z bieżącymi nastrojami politycznymi.

Czy w ogóle należy rozliczać dziś Baumana z przeszłości, skoro jej osąd jest tak silnie uwikłany w teraźniejszość? Czy o ocenie tworzonego głównie na emeryturze dzieła ma decydować młodość jego twórcy? Czy Bauman...

15974

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Ta zagadka pozostaje bez odpowiedzi". Jak pozostaje, kiedy cały artykuł jest odpowiedzią aż przesadnie dogłębną i zniuansowaną? Sława Baumana, równie późna, jak krótkotrwała, jest wynikiem szczególnego zbiegu okoliczności, no i oczywiście nie można odmówić polskiemu socjologowi (zawsze tak o nim pisano, bez względu na kwestie obywatelstwa) talentu w obracaniu kilkoma pojęciami, z których jedno okazało się wyjątkowo atrakcyjne i nośne. Nawet zbyt nośne, bo poniosło samego autora. Płynna nowoczesność, płynne życie, płynny lęk, płynne czasy, płynna inwigilacja, płynne pokolenie - żeby wymienić same tytuły książek opublikowanych na przestrzeni zaledwie 17 lat. Tylko słynnej praczki brakuje do kompletu. Problem z jego biografią wydaje mi się drugorzędny. Po pierwsze, była to kwestia podnoszona wiele lat temu i wcale nie tylko w Polsce; po drugie, nie takie rzeczy uchodzą na sucho intelektualistom. Wydaje mi się też, że zasięg Baumana nie był aż tak wielki, ograniczając się do jednego z wielu obiegów myśli humanistycznej. Wymienianie go wśród wielkich postmodernizmu na równi z takimi postaciami, jak Foucault, Barthes, Derrida, czy nawet Rorty już u szczytu jego kariery było trochę na wyrost, a teraz widać, że całkiem bez sensu. Było, minęło, kurz spokojnie odkłada się na książkach, po które szkoda czasu teraz sięgać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]