Platforma w Canossie

Ewa Kopacz podjęła rękawicę rzuconą przez PiS i Kukiza. Gra teraz o wszystko – o przyszłość swoją, partii i o przyszłość swoją w partii.
Czyta się kilka minut
Konwencja Platformy Obywatelskiej N/z premier Ewa Kopacz, 20.06.2015 Warszawa. Fot. Michal Dyjuk/REPORTER
Konwencja Platformy Obywatelskiej N/z premier Ewa Kopacz, 20.06.2015 Warszawa. Fot. Michal Dyjuk/REPORTER
Nie jest łatwo zebrać zdemoralizowane wojsko po przegranej bitwie – a taki był cel premier Ewy Kopacz podczas konwencji programowej w minioną sobotę. W Polskę miał pójść przekaz, że czas marudzenia, zrzucania winy na Bronisława Komorowskiego i odcinania się od niego (co było też odcinaniem się od niemal połowy polskiego elektoratu) minął. Oto przegrupowujemy siły, otrzepujemy się z kurzu i ruszamy do walki.
 
Nie jest łatwo też zagrzać wojsko do walki, gdy nie jest się stuprocentowym przywódcą. W PO nie brak głosów sugerujących, że problemem partii jest obecna pani premier. Kopacz to nie Tusk – w sobotę musiała zademonstrować, że w mocno zmaskulinizowanym świecie polityki potrafi trzymać ster mocno. Świadczyć o tym miały także niedawne (chociaż, zdaniem wielu, spóźnione) zmiany w rządzie.
 
Konwencje programowe rzadko służą rzeczywistemu namysłowi nad programem (ten, w przypadku PO, poznamy dopiero we wrześniu). Kopacz chciała jednak, by w Polskę poszły najważniejsze hasła, z jakimi jej partia przystąpi do wyborczej walki. 
 
Swe wystąpienie przygotowała starannie. Poruszyła niemal wszystkie najważniejsze wątki obecne w niedawnej kampanii wyborczej. Mówiła głosem pewnym i zdecydowanym. Skrytykowała tych, którzy mówią o „Polsce w ruinie”, odwołała się do dumy Polaków z osiągnięć ostatnich lat. Ważnym sygnałem była też zapowiedź otwarcia się PO na młodych. To przecież młodzi wyborcy podczas ostatniego głosowania „zdemolowali” polską scenę polityczną. Na razie to deklaracje. Zabieg, by w wychwytywanych przez kamerę podczas wystąpienia pani premier rzędach siedzieli niemal wyłącznie ludzie młodzi, był lekko naciągany. O rzeczywistej wiarygodności tej deklaracji przekonamy się za kilka miesięcy. Oczywiście wówczas pojawią się pytania: co ci młodzi sobą reprezentują, poza wiekiem i zapewne entuzjazmem? I co na to starsi politycy, zasiedziali w sejmowych ławach? Czy Kopacz będzie miała tyle siły, by samodzielnie, jak Tusk, decydować, kto i gdzie startuje?
 
Na konwencji nie brakło oczywiście polemik z głównym rywalem, PiS-em. Ale najważniejszym fragmentem wystąpienia liderki Platformy były przeprosiny. „Rządzimy prawie osiem lat i trochę nazbierało się tych błędów – mówiła Kopacz. – Niektórzy z nas po prostu zawiedli. Przyznaję to, przyznajemy to, i przepraszamy. Przepraszamy i z pokorą przyjmujemy każdy głos niezadowolenia i krytyki. W każdy z tych głosów wsłuchiwać się będziemy bardzo szczególnie”.
 
W polskiej polityce to rzadki gest. Politycy nie lubią przyznawać się do błędów, a tym bardziej przepraszać. „Błędów i wypaczeń” w historii PO było rzeczywiście sporo. Było też sporo sukcesów – to prawda, ale Kopacz trzeźwo zauważyła, że dobre rządy są obowiązkiem polityków. Być może słowa pani premier były tylko cyniczną polityczną zagrywką, jednak trzeba mieć nadzieję, że były szczere. W coś, do diaska, w polskiej polityce przecież trzeba wierzyć... © 
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2015