Reklama

Park na Mazurach

Park na Mazurach

25.09.2006
Czyta się kilka minut
Pani Józefa Hennelowa i czytelnicy "TP" ujęli się za wycinanymi drzewami rosnącymi przy polskich drogach ("TP" nr 25, 27 i 30/06), z kolei prof. Zbigniew Witkowski, w wywiadzie Anny Matei "Po co nam więcej niedźwiedzi..." ("TP" nr 34/06), tłumaczy, jakie przeszkody napotyka w Polsce ochrona przyrody. Nie od rzeczy będzie więc przypomnienie ciągle nie zakończonej sprawy utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Pomysł taki przedstawił w połowie lat 60. prof. Władysław Szafer. W skład Parku miały wejść m.in. północno-zachodnia część Puszczy Piskiej z rzeką Krutynią i Jezioro Nidzkie. Ponieważ projektowi sprzeciwili się przedstawiciele leśnictwa, myślistwa i turystyki masowej, wojewódzki konserwator przyrody w Olsztynie, Jan Panfil, doprowadził w 1970 r. do utworzenia Mazurskiego Parku Krajobrazowego jako formy przejściowej do czasu utworzenia parku narodowego. Jezioro Nidzkie, którego nie włączono do Parku Krajobrazowego, w 1972 r. uznano za rezerwat przyrody. Przez następne dwie dekady starano się powstrzymać na chronionych obszarach degradację środowiska naturalnego. W latach 1990-93 pracownicy zarządu Parku, Jerzy Kruszelnicki i Grzegorz Wagner, przygotowali dokumentację niezbędną do utworzenia Mazurskiego Parku Narodowego. Znowu jednak jego powstaniu sprzeciwiło się lobby gospodarcze. Ponawiane później próby, m.in. w 1998 r., też zakończyły się niepowodzeniem.
Z

Zagrożenia dla terenów projektowanego Mazurskiego Parku Narodowego są różnorakie: zabudowywanie brzegów jezior i rzek, zwiększający się ruch samochodowy (zwłaszcza latem, także w pobliżu licznych rezerwatów; do tego dochodzi przeciążenie lokalnych dróg transportem ciężkim), masowy i niekontrolowany ruch turystyczny na szlaku kajakowym Krutyni oraz uprawianie uciążliwych dla środowiska naturalnego sportów motorowodnych na jeziorach Bełdany i Śniardwy. A mamy co chronić: łosie, wilki, gronostaje, bieliki, rybołowy, a także orlika krzykliwego i kanię rudą, bociana czarnego, bąka, cietrzewia, żółwia błotnego. Tylko Park Narodowy, posiadający odpowiednie środki prawne i finansowe, pozwoli ocalić Mazury.

MAREK JÓŹWIAK (Paryż)

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]