Reklama

Papież i tradycjonaliści

Papież i tradycjonaliści

26.07.2021
Czyta się kilka minut
Nigdy nie zapomnę cudownego przeżycia, którym była msza św. odprawiana po raz pierwszy po polsku, twarzą do uczestników.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
R

Reformę liturgii przyjmowaliśmy z entuzjazmem i niecierpliwością. Konferencja Episkopatu Polski powoli pracowała nad jej polską wersją. Prymas Wyszyński chciał, by teksty były opracowane z największą starannością. Nawet Stolica Apostolska, na skutek pośpiechu, w jakim opracowywano pierwsze wydanie „typicznej wersji nowego mszału” (wyszło w 1970 r.), musiała ogłosić jego drugie wydanie, wprowadzając kilkaset zmian i poprawek. Polska wersja nowego mszału – wydrukowane na małej poligrafii „wydanie studyjne” – ukazała się w roku 1978. Wersję zatwierdzoną przez Rzym mieliśmy w kwietniu 1984 r.

Zachwycała nas wizja nowej liturgii mszy św. To, co było do tej pory, dobrze opisał niemiecki teolog Fritz Tillman (1874–1953) w referacie na kongresie liturgii misyjnej: „Bolesny widok przedstawia udział wiernych w mszach odprawianych w dni powszednie w wielu parafiach. Kapłan ignoruje...

4328

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

przeczytałem fachowca opis bylejakości pracy polskich księży, te "sfatygowane stronice" czy "teksty zagłuszane śpiewem" umykają laikom

Pod takim tytułem znalazłem też artykuł na Deon.pl. Tak, jeśli śpiew jest formą modlitwy, ale podczas eucharystii w każdym chyba kościele rzeczywiście zagłuszane są jaką bądź pieśnią piękne słowa liturgii ofiarowania. Ksiądz zwykle wygłasza je szeptem, a szkoda. Podobnie jest podczas komunii. Nie da się skupić na tym najważniejszym momencie, bo organistka/organista zagłusza skutecznie każdą osobistą modlitwę, a przecież wystarczyłaby sama nienarzucająca się muzyka. Może ten obyczaj wziął się z czasów przedsoborowych, kiedy to przeciętny wierny i tak nie rozumiał co celebrans mówi

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]