Palenie mostów

Są rzeczy, których nie można wysadzać, nawet za opłatą (np. „Dama z łasiczką”), a są rzeczy, które wysadzać trzeba, ku chwale kinematografii hollywoodzkiej.
Czyta się kilka minut

Na wakacje wyjeżdża się, aby wypocząć, jednakowoż nie tak „w ogóle”, tylko wypocząć „od czegoś”. Ale od czego? Od bezustannej powyborczej dyskusji, czy wypada nazwać chama chamem, prostaka prostakiem, a nieuka nieukiem, od rozważań, czy wypada stwierdzić fakty, czy już samo ich przywołanie w kontekście reelekcji Andrzeja D. i jego przesubtelnej kampanii jest po prostu nieeleganckie, przeciwskuteczne i faux pas. Bicie się w piersi nie zwiększa krzepy, nie dziwota przeto, że ludzie, którzy czytają książki, ruszyli na kajaki i pod grusze.

Jeśli ktoś z nas pojechał na wywczasy akurat na Dolny Śląsk (z całego serca polecam), to musi uważać, żeby mu most nie spadł na głowę. Będzie to most nie byle jaki, bo przepięknie usytuowany, wiszący i generalnie zabytkowy, wysadzony nie przez byle kogo, bo przez Toma ­Cruise’a w asyście samego wiceministra dziedzictwa narodowego RP. Epokowy most czekał na ten zaszczyt 111 lat, nie wysadziły go dwie wojny światowe, ale przecież to były wojny bez udziału Toma Cruise’a (oraz wiceministra Pawła Lewandowskiego). Czas nadrobić zaniedbania, nie zapominajmy, że most jest poniemiecki i nieużywany, a dobrze się sfilmuje i będzie kasa na megalotnisko oraz wieczna pamiątka dla potomnych na całym świecie. Ministerstwo Kultury nie widzi przeszkód, aby Thomas ­Cruise ­Mapother IV (serio!) fotogenicznie wyeksplodował na drugi brzeg tęczy most pilchowicki.

Po prostu: są rzeczy, których nie można wysadzać, nawet za opłatą (np. „Dama z łasiczką”), a są rzeczy, które wysadzać trzeba, ku chwale kinematografii hollywoodzkiej. Przeczuwam jednak, że Ministerstwo na Krakowskim Przedmieściu traktuje całą sprawę nieco ambiwalentnie, bo z jednej strony fajnie, że wreszcie ściągnęli kogoś z Hollywood do tego wysadzania obiektu w Polsce, ale z drugiej strony jednak nie kręci Mel Gibson, no i nie wysadza Pałacu Kultury. Nic to, nie od razu, mili, nie od razu, jeszcze troszkę takich wakacji przed nami w nadchodzących latach, nie takie rzeczy pójdą w powietrze. Paramount Pictures to małe piwo. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2020