Reklama

Pakt Jarosławów

Pakt Jarosławów

07.05.2020
Czyta się kilka minut
Jarosław Gowin pomógł Jarosławowi Kaczyńskiemu na ostatnich metrach uniknąć zderzenia z rzeczywistością. Wyborów 10 maja nie będzie. Ani w ogóle w maju.
Jarosław Gowin i Jarosław Kaczyński w Sejmie, 8 kwietnia 2020 r. / Fot. Jacek Domiński / Reporter / East News
M

Możemy nareszcie przestać się zastanawiać, po jakie jeszcze prawne wygibasy sięgnie władza, żeby zaprzeczyć temu, co było oczywiste co najmniej od połowy marca: epidemia zablokowała kampanię (czego nie zmieni nawet fakt, że niektórzy kandydaci gromadzą setki tysięcy ludzi na facebookowych „wiecach”), głosowania w tradycyjny sposób nie da się przeprowadzić, a na przestawienie systemu na głosowanie w pełni zdalne nie ma czasu w sytuacji, gdy władza kolejnymi nieuczciwymi krokami zamykała kolejne szanse porozumienia się z głównymi siłami politycznymi w sprawie przebudowy tak kluczowego elementu ustroju, jak ordynacja wyborcza.

Kaczyński i Gowin musieli przy tym zrzucić winę na opozycję – ich oświadczenie głosi: „W związku z odrzuceniem przez opozycję wszystkich konstruktywnych propozycji umożliwiających przeprowadzenie tegorocznych wyborów prezydenckich w terminie konstytucyjnym...”. Ale to tylko rytualny gest, wręcz konieczny w kulturze politycznej, w której utrata zdolności przyznania się do błędu jest warunkiem przyjęcia w szeregi dowolnej partii. Prawie równie rzadka jest umiejętność szukania wyjścia, które pozwala wyjść przeciwnikowi z twarzą. W tym akurat przypadku rozwiązania obaj Jarosławowie zadbali o to: Kaczyński nie naraża się na ryzyko upokorzenia poprzez jawną utratę większości w Sejmie i w sensie formalnym żadnych wyborów nie odwołuje – po prostu przyjmuje do wiadomości, iż Sąd Najwyższy stwierdzi ich nieważność. Gowin ze swej strony może przykryć fakt, że w końcu się ugiął i nie wyskoczył za burtę Zjednoczonej Prawicy, za to może akcentować, iż jego partia wystąpi na równi z PiS w roli tej, która „gwarantuje Polakom możliwość wzięcia udziału w demokratycznych wyborach” i która „przedstawi propozycje nowelizacji” ustawy o głosowaniu korespondencyjnym, czyli spróbuje uczynić je w ogóle akceptowalnym, o czym za chwilę szerzej.

Rozwiązanie z nieważnością wyborów „wobec ich nieodbycia” brzmi na pierwszy rzut oka jak prawnicze dziwactwo (może warto by rozciągnąć taką konstrukcję logiczną np. na prawo cywilne: kiedy nie spłacę długu, to sąd stwierdzi, iż jest nieważny?), ale jest to w gruncie rzeczy jedno z najmniej pokrętnych rozwiązań, jakie pojawiały się w obiegu w ostatnich tygodniach. Najmniej pokrętne, bo nie wymaga gry pozorów (jak np. taktyczna dymisja prezydenta) albo wprowadzania „na chwilę” stanu nadzwyczajnego, który konstytucja przewiduje w celu zwalczania zagrożeń, a nie do tego, by przesuwać terminy i kadencje. Co więcej: nie wymaga tworzenia teraz na kolanie wielu nowych przepisów, bowiem te już istniejące określają klarownie dalsze postępowanie organów państwa, by kolejne wybory mogły się odbyć.

Zadowoleni, że w sumie udało się wybrnąć z terminowego pata skandalicznie późno, ale w sposób w sumie najmniej paskudny (a także iż koalicja rządząca się utrzyma i będzie mogła zająć się dalszą walką z epidemią i jej skutkami społecznymi) zostawmy już za sobą kwestię daty, bo to nie koniec problemu z wyborami.

Po pierwsze, od razu powstaje niebanalne w sytuacji rozchwiania nastrojów pytanie, co zrobią partie opozycyjne w sytuacji, gdy formalnie całkiem „nowe” wybory otwierają możliwość zmiany kandydatki lub kandydata. Pojawia się, owszem, koncepcja, by w sytuacji, gdy majowe wybory po prostu się nie odbyły – a zatem suweren nie wypowiedział się o dotychczasowych kandydatach – wszystkie siły w parlamencie uzgodniły ustawę, która automatycznie przenosi już zarejestrowaną pulę nazwisk do następnej elekcji (czy to prawnie wykonalne? przy pełnym konsensusie politycznym i spolegliwym Trybunale Konstytucyjnym zapewne tak). Ale czy prezes Kaczyński zrezygnuje z możliwości zasiania nowych swarów i targów o nazwiska w obozie przeciwnika? Decyzja w tej sprawie będzie musiała zapaść błyskawicznie, bo prawo w tym przypadku przewiduje krótkie terminy na zebranie podpisów i dalsze etapy kampanii.

Tym szybciej więc będziemy mogli zająć się znacznie ważniejszą kwestią, którą otwiera wczorajszy pakt Jarosławów. Jest niewiele czasu, by poprawić przepisy o głosowaniu korespondencyjnym tak, by przestały być kpiną z demokratycznych zasad i nie groziły logistyczną katastrofą. Na łamach „Tygodnika” opisywaliśmy najważniejsze mankamenty dotychczasowej ustawy – systematycznie i wyczerpująco wyłożył je Jarosław Flis w swoim opracowaniu, które następnie w sposób syntetyczny ujął w opublikowanym przez nas tekście. Niepokoi w tym kontekście, że partia Porozumienie Jarosława Gowina przedstawi „w uzgodnieniu z Prawem i Sprawiedliwością” projekt nowelizacji, która powinna zostać uzgodniona z jak najszerszym spektrum sił obecnych w parlamencie i z ekspertami, zwłaszcza że wiedza, co i jak należy zrobić, respektując zasady, a zarazem uwzględniając polskie realia i czas, była już w ostatnich tygodniach dość szeroko dyskutowana – por. np. stanowisko ekspertów wyborczych Fundacji Batorego

Czy te i inne uwagi dotarły do ucha Jarosława Gowina i jego współpracowników? I czy zamierzają z nich uczynić użytek? Owszem, Gowin w ostatnich tygodniach wyszedł na polityka odpowiedzialnego i mającego – cóż za rzadkość dla polskiej partii w pierwszej ćwierci XXI w. – pewną dozę samodzielności w działaniu nawet kosztem doraźnego ryzyka marginalizacji, za co spotka go niebawem zemsta prezesa. Ale nie zwalnia to nas od obowiązku, by jemu i wszystkim szatanom, którzy dalej będą przy tym czynni, patrzeć uważnie na ręce.

Czytaj także: Andrzej Stankiewicz: Wybory Jarosławów

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zawodu dziennikarskiego uczył się we wczesnych latach 90. u Andrzeja Woyciechowskiego w Radiu Zet, po czym po kilkuletniej przerwie na pracę w Fundacji Batorego (program pomocy dla...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Owszem, redaktorze, sądy czasem orzekają nieważność umów kredytowych, ale to nie znaczy, że dłużnik może nie zwracać otrzymanych pieniędzy. Kwoty wzajemnie wpłacane przez strony (sumę kredytu z jednej strony, raty i odsetki z drugiej) traktuje się jako nienależne, czyli podlegające zwrotowi bez dodatkowych opłat i potrąceń. Dość kulawe było to porównanie, ale publicyście gastronomiczno-politycznemu można wybaczyć. Tylko niech redaktor nie bierze się za porady prawne.

Przecinkowcu, mów ty chopie wprost, o co ci się rozchodzi, miast pitolić 3 po 3. Chyba nie popadłeś jeszcze w taką indolencję, by nie zauważyć, że ironiczna uwaga red. Bravo dotyczy stanu sugerowanego, a nie obowiązującego.

Ile zestawów bezpośredniej ochrony osobistej można byłoby kupić za kasę wyrzuconą na zabawy tych pajaców? Ile maseczek mniej musieliby szyć wolontariusze? Ktoś zechce policzyć?

Niestety porównanie do umarzania długu jest nietrafne, nawet jeśli wiadomo, że mowa o "stanie sugerowanym". Nietrafne, bo oddala od komentowanego "problemu prawnego" (jako żart mogłoby sobie to porównanie oczywiście funkcjonować). Gdyby chcieć stworzyć dokłądniejszą analogię, to można by wyobrazić sobie orzeczenie sądu cywilnego o tym, że "spłata długu nie została uwzględniona w Krajowym Rejestrze Dłużników, albowiem w ogóle nie miała miejsca". Podobnie o wyborach, które się nie odbyły, można orzec, że nie były wegetariańskie, bo w ogóle nie były "jakieś". Być może dałoby się obronić stwierdzenie, że wymaganie od sądu takich tautologicznych orzeczeń jest jednym "z najmniej pokrętnych rozwiązań", ale moim zdaniem red. Bravo powinien wspomnieć, że spektrum rozwiązań było szersze niż wymienione przez niego "chwilowe" stany nadzwyczajne i dymisja preyzdenta. Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej w wymiarze przewidzianym przez konstytucję nie byłoby żadną grą pozorów, nawet wobec faktu, że wirusa nie da się "zwalczać" jak pożaru, czy powodzi. Rozwiązanie to nie urągałoby ani godności polityków, ani sądów, ani obywateli, tak jak szereg postanowień, które w ostatnim czasie miały miejsce w Polsce.

@michal_ w czwartek, 07.05.2020, 10:15. A była to rzeczywiście klęska żywiołowa? I jakoś przetrwaliśmy ją bez wprowadzania stanu nadzwyczajnego? To by znaczyło, że taki stan nie był bezwzględną koniecznością. Gdyby natomiast przyjąć, że zagrożenie nie minęło, to jak najbardziej wciąż jest powód do zastosowania tego środka - nie na kilka dni, tylko na tak długo, jak to jest konieczne. Tego jednak po 30 kwietnia nikt już się nie domaga. Przeciwnie, media, politycy opozycji oraz dyżurni celebryci wykpiwają nawet już istniejące obostrzenia jako niepotrzebne i nieadekwatne. Opozycja na pozór zachowała się dziwnie, usiłując udaremnić wybory (co zrozumiałe przy takich kontrkandydatach urzędującego prezydenta), ale torpedując każdą inną drogę do tego celu, na przykład zmianę konstytucyjnej długości kadencji, czego bez zgody wszystkich parlamentarnych ugrupowań zrobić się nie dało. De facto kadencja zostanie przedłużona i wybory odbędą się o wiele później - być może w nowej, ale dopracowanej formule korespondencyjnej, przeciw której opozycja nie będzie teraz (jak sądzę) specjalnie protestować. Myślę też, że będzie w miarę oględna w krytyce manewru Zjednoczonej Prawicy, bo tak naprawdę nie ma czystego sumienia. Pozostaje jej udawać zwycięstwo, tak jak drugiej stronie wypada udawać rozczarowanie. Pewna partia politycznego pokera już się zakończyła - i tyle.

Uważam, że argumenty za uznaniem obecnej pandemii za klęskę żywiołową są silne. Owszem, jeśli nie ma pewności, że zagrożenie minęło, należałoby wprowadzić stan klęski w wymiarze przewidzianym przez konstytucję. Według moich informacji są kandydaci na stanowisko prezydenta, którzy w dalszym ciągu wprowadzenie stanu klęski żywiołowej uważają za najlepsze wyjście. To, że nie słychać ich głośnego domagania się wynika z konieczności reagowania na posunięcia koalicji rządzącej, która konsekwentnie ignoruje sugestie wprowadyenia stanu klęski żywiołowej.

Komentator @zwyj... żyje szczęśliwie w błogiej krainie pisowskiej harmonii. Spróbujmy ją trochę naruszyć. Od 17 września 1939 r. Wojsko Polskie walczyło z Sowietami bez wypowiedzenia im wojny przez polski rząd. A była to rzeczywiście wojna? - zapytamy za @zwyjem... Jakoś przetrwaliśmy ją bez wprowadzania prawnie stanu wojny z ZSRS? To by znaczyło, że taki stan nie był bezwzględną koniecznością dla fizycznego i psychicznego przetrwania państwa i narodu, prawda? A jednak wprowadzenie stanu wojny byłoby wtedy prawnym, moralnym i politycznym uznaniem stanu rzeczywistego, zaś jego brak przyniósł Polsce bardzo wymierne straty we wszystkich trzech aspektach. Podobnie jest od początku marca z niewprowadzanym prawnie stanem klęski żywiołowej. Wymysłem pisowskiej propagandy są twierdzenia, jakoby opozycja w swej zasadniczej masie sugerowała wprowadzenie stanu klęski żywiołowej na zaledwie kilka dni. W istocie opozycja domagała się i konsekwentnie domaga nadal rzeczonego stanu nadzwyczajnego na czas aż do znacznego osłabnięcia pandemii. Nie dalej jak wczoraj Senat przyjął stosowną uchwałę żądającą od Sejmu prawnego uznania tej rzeczywistości. Tego oczywiście @zwyj... nie zauważył, bo i po co? Nie pasuje mu to wszak do przyjętej tezy. Czyżby też szeroko pojmowana opozycja krytykowała wszystkie istniejące obostrzenia? Czy może tylko te, które są idiotyczne i/lub przestępcze (bez stanu nadzwyczajnego) i nie mają wiele wspólnego ze skuteczną walką z wirusem, a za to mają dużo wspólnego z propagandą obecnej władzy i jej interesem politycznym? Tego się od @zwyja... nie dowiadujemy. Dowiadujemy się za to, że opozycja nie chce pandemicznych łże-wyborów, ponieważ ma "takich" kandydatów. Istotnie, to całe dążenie do równości wyborów to zmurszały przeżytek słusznie minionych czasów pre-pisowskich. Największe prezydenckie dno od początku istnienia III RP ma prawo jako jedyne swobodnie i bezpiecznie się poruszać, ma prawo (a nawet obowiązek!) być bez przerwy fetowane w bezwstydnych propagandowych mediach "publicznych", za to przeciętna (nie ukrywajmy tego) reszta kandydatów ma prawo siedzieć cicho i firmować swoją ciszą ten "proces plebiscytowy". Dlaczego? Ponieważ jest "taka". Czy coś jest jeszcze niejasne?...

Szanowny panie, cały ten "problem" jest dęty, nie uważa pan? Pojawił się na wokandzie tylko dlatego, że @zwyj... postanowił jakoś przyatakować redaktora B., lecz nie chciało mu się za bardzo wysilić. Ale skoro już zaczęliśmy, to skończmy. Pisze pan, że porównanie jest nietrafione. Otóż nie zgadzam się z tym. Rządzący zaciągają u społeczeństwa dług, który spłacają m.in. praworządnym kierowaniem krajem. PiS-owcy zaś stwierdzili już dawno, że niczego spłacać nie będą. A ich "umarzanie" wyborów miast zgodnego z prawem przesunięcia (stan nadzwyczajny) jest po prostu kolejnym, dosadnym przykładem tego przestępczego postępowania.

Wybory korespondencyjne mnie nie interesują. Chyba ze stałoby się cos istotnego, co wskazywałoby, ze może lepiej pójść i dać głos na Jakubiaka, czy kogo tam, byle nie Dude:)))

@Melchior w czwartek, 07.05.2020, 09:58. Na przykład żeli do dezynfekcji? [https://www.rp.pl/Handel/305069882-Tlok-na-polce-zeli-do-dezynfekcji]. Ale mówiąc serio, niejednego nachodzi myśl, że wybory to gigantyczne marnotrawstwo czasu, pieniędzy i społecznej energii. I niejeden byłby chętny przerwać ten chocholi taniec. Pytanie: przy której figurze? Mnie to się akurat podoba, że prezydent Duda pozostanie trochę dłużej na stanowisku, żeby odesłać na zasłużony odpoczynek jeszcze paru zombie-sędziów z poprzedniego nadania, ale na dalszą metę trzymałbym się jednak reguły, że każda władza musi liczyć się z wyborczą weryfikacją co jakiś czas.

Jak to dobrze, że na półce w sklepach są wreszcie żele. Teraz lekarze ze szpitali jednoimiennych będą mogli sobie wyjść i kupić za własne pieniądze. :) To czekamy na kolejny artykuł z informacją o masowym pojawieniu się maseczek z atestem. Ale nie jest tak źle: przecinkowiec jest jednak oficjalnie za regułą weryfikacji władzy w prawdziwych wyborach, a przecież mógł być przeciw! :))))

A na ich miejsce powołać kilku prokuratorów z zarzutami dyscyplinarnymi? Poza tym, proszę pana, mnie chodzi li tylko, i jedynie o świadome marnotrastwo forsy. Na zasadzie nie moja to można szastać. Przecież to pajacowanie od samego początku na tym się opierało. Pańskie miłości do tego lub innego, za bardzo mnie nie interesują, nie musi pan się narzucać.

mniejszego zła. W tym oczywiście jest wielka zasługa Gowina i posłów z Porozumienia a przynajmniej tej ich części, która nie chciała wyborów w maju. Można powiedzieć, wybory się odbędą 10.05, ale się nie odbędą. Kto za to odpowiada? Pisowscy notable wołają Grodzki + Senat. Bo przetrzymywali.Lecz przecież Sejm nie musiał głosować w ciągu 4 godzin i trochę popracować, lecz to jakoś do nich nie trafia, najłatwiej bić się w cudze piersi. Inaczej. To wielka porażka Kaczyńskiego, musiał się ugiąć a tego nie lubi. Pismo powiada, każde królestwo wewnętrznie skłócone nie może się ostać. Państwo Pis, jest dokumentnie skłócone i nie może się ostać. Andrzej Duda w wyniku owego mniejszego zła, moim zdaniem przegra wybory i bardzo dobrze, jest bowiem najsłabszym prezydentem po 1989 roku.

To Pana opinia, nie muszę się z nią zgadzać, ale ją szanuję. Bawi mnie natomiast pouczanie opozycji za jej działania. Według prezia i jego zaufanych, opozycja powinna stanowić kwiatek do kożucha skrojonego przez nieomylnego. Ma tylko przytakiwać bo inaczej staje się totalną opozycją. Zamiast totalna można wstawić najbardziej brukowe określenie. Zresztą ta kasta potrafi bluzgać ludziom używając najbardziej zadziwiającego słownictwa. Tak jak kiedyś już zauważyłem, nawet Michnikiem można poniżać przeciwnika. Ku memu zdziwieniu. Bo ostatnio podobne metody używane były przez Gomułkę.

Dlaczego rządzący chcieliby opozycję uczynić lennikami? Bo są chorzy na pychę. A pycha to matka wszystkich grzechów.Pieśń Konrada z III części Dziadów może być mottem na ich bojowych sztandarach. Zemsta, zemsta,zemsta dla wroga, z Bogiem albo mimo Boga. Dlatego muszą odejść.

Ja bym uściślił. Chorzy na władzę, albo, jak to ich pierwowzór i mistrz mawiał, "wadzę". To drugie bardziej mi pasuje do tego towarzystwa.

Gowin wyręczył Senat, który powinien być z założenia Izbą Refleksji. Niestety Senat jest i chyba zostanie do końca kadencji Izbą "totalnego nie bo nie" czyli Izbą destrukcji.

Obstawiałem w ciemno, że bez cienia zażenowania zmienisz tylko bieżącą wersję i będziesz dalej ujadał na opozycję! :))) Senat nareszcie nie poddał się kolejnemu waszemu szantażowi i nie przyklepał z miejsca następnej waszej ustawki (tak jak wcześniej szybciutko klepnął wasze dziurawe i trujące "tarcze" - jak przystało na "totalne nie bo nie" i "Izbę destrukcji" :)))) Były teraz długie deliberacje, opinie, przesłuchania, analizy - zupełnie inaczej niż w spisiałym Sejmie, tym miejscu "totalnego TAK bo TAK dla suwerennej woli Prezesa" i Izbie nowotworowej konstrukcji. Mało ci jeszcze refleksji? Pewnie wolałbyś, jak różne Karczewskie indywidua, żeby Senat prowadził tę refleksję bez końca, a przynajmniej do minięcia przewidzianych prawem 30 dni? :) Powiedz, plainy, skoro twoja dwuosobowa "Izba refleksji" została tak podle zmuszona przez opozycję, aby przeprowadzić antykonstytucyjne łże-wybory w lipcu czy sierpniu, to co takiego przeszkadzało jej zrobić to już w najbliższą niedzielę? Bo chyba nie senacka "Izba destrukcji raka"? Wszak skoro można było bezprawnie wydawać pieniądze na druk "kart wyborczych", to przecież równie konstruktywnie można było podejść do kwestii ich dystrybucji i rozesłać je na długo przed dzisiejszym głosowaniem sejmowym, nieprawdaż? :) PS. Jak tam, dałeś znać Prezesowi, że w twoim Malborku dopiero jeden zakażony? I co, posłuchał? Wybory na Pomorzu jednak jeszcze w maju? ;)

Twoja wypowiedź nic nie wnosi. Zamiast pokazywać swoją irytację z tego powodu, ze prezes po raz setny was wykiwał wskaż termin wyborów, który będzie dla opozycji satysfakcjonujący. Mam nadzieję, że w tej dekadzie znajduje się ta magiczna data.

No oczywiście, że moja wypowiedź nic nowego nie wnosi, plainy. Ona tylko wskazuje po raz n-ty, że król Ubu jest nagi, gdyby ktoś mniej wyrobiony chciał jednak potraktować poważnie twój kłamliwy słowotok ;) A poza tym mam teraz przy twoich karkołomnych wygibasach niezły ubaw. :))) Termin już ci dawno proponowałem: 90 dni po wygaśnięciu uzasadnionego od dwóch miesięcy stanu klęski żywiołowej, czyli tak jak nakazuje konstytucja. I co, za tydzień znowu się będziesz pytać, jaki termin? :)

Gowin, jako Izba Refleksji? Toż to herezja. Przecież do tej pory byłeś bezrefleksyjnym entuzjastą wyborów 10 maja. A może jak Szaweł spadłeś z konia? tylko by Szaweł przejrzał Ananiasz musiał na niego włożyć ręce. Kto na ciebie włożył ręce Plainduncanie? Lecz to nie jest najważniejsze pytanie. Mam nadzieję że staniesz w obronie wicepremiera Sasina, gdy zostanie rzucony na żer, jako tzw. kozioł ofiarny pisowskiej wizji państwa? Bo wiesz, ktoś za te pakiety wyborcze musi zapłacić, przynajmniej politycznie.

Gdyby Senat rzeczywiście dbał o powagę polskiego państwa to zamiast cisnąć w kierunku stanu klęski razem z władzą wypracował by podobne rozwiązanie. W moim powiecie zarejestrowano dotychczas jedno zachorowanie na COVID-19 więc wystarczy moim zdaniem, że funkcjonujemy w stanie epidemiologicznym. Minister Sasin robił co mógł i Poczta Polska również aby zorganizować wybory na 10 maja. Z drugiej strony Senat robił wszystko co mógł aby wybory się nie odbyły. Kaczyński nie karze ludzi za pracowitość i zaangażowanie. Zresztą z relacji wielu ludzi wynika, że Kaczyński w przeciwieństwie do Tuska jest bardzo sympatycznym człowiekiem.

sympatyczny człowiek. A wasz powiat, tylko jedno zachorowanie. Cóż chwalmy Pana.I tu otwiera się szansa, dla waszego powiatu. Ogłoście secesję powiatu a następnie jak to wżdy w Rzeczypospolitej bywało, na wolnej elekcji, obwołajcie Kaczyńskiego, królem waszego powiatu. Nie trzeba żadnej tam tarczy, wszystkie telewizje, radia,gazety, będą do waszego powiatu walić, jak na finał Ligi Mistrzów. A razem z nimi, pieniądz.A z pieniądzem dobrobyt.

Takich powiatów jak mój jest w Polsce całe mnóstwo. W powiecie sztumskim, który z nami sąsiaduje nie było dotąd ani jednego potwierdzonego zachorowania. Z naszego punktu widzenia wprowadzenie stanu klęski gdy ludzie normalnie chodzą do pracy, nawet jeśli noszą maski, a koronawirusa znamy tylko z telewizji to jest kompletny absurd. Czasem kupuję weekendowy Dziennik Bałtycki, który jest skrajnie antyrządowy podobnie jak większość polskich mediów. Niektóre informacje są jednak strawne. Otóż w gazecie są relacje z frontu walki z pandemią. Sprowadza się to do stwierdzeń typu: "na Pomorzu wykryto dwa nowe ogniska koronawirusa" albo - rzadziej - "wykryto trzy nowe ogniska koronawirusa". I tym Polska różni się od większości krajów Europy, że u nas epidemia jest całkiem nieźle śledzona przez służby epidemiologiczne. Liczba zgonów w Wielkiej Brytanii przekroczyła dziś 30 tys. Taka jest cena za utratę kontroli. Pozostaje masowe robienie testów aby ukryć swoją bezradność. Podobna bezradność cechuje naszą opozycję oraz Grzesia, dla których walka z koronawirusem sprowadza się do robienia testów. Pewnie wkrótce część niezadowolonych "demokratów" będzie się skarżyć w Brukseli z powodu ogłoszenia terminu nowych wyborów. Oczywiście, gdyby wybory odbyły się w maju też nie brakowało by pielgrzymek ze skargami na polskie władze. Wynika to stąd, że polska opozycja ma dwie pozornie przeciwstawne cechy: opozycja nie potrafi przegrywać oraz opozycja nie potrafi wygrywać.

części terytorium kraju, niekoniecznie na całym. Czyli w powiecie sztumskim i twoim nie. Wybory wtedy i tak nie mogłyby się odbyć. Podejrzewam że klęski żywiołowej nadprezes nie wprowadził tylko z jednego powodu. Tego chciała opozycja. A on nie będzie chodził na pasku opozycji. Tylko tyle i aż tyle. Wiesz ja mieszkam na południu kraju, tu sytuacja jest zdecydowanie gorsza, niż u was na Pomorzu. Zgadzam się że sytuacja u nas jest zdecydowanie lepsza, niż np. w Wielkiej Brytanii. Również z powodu szybkiego wprowadzenia ograniczeń, przez rząd. W Wielkiej Brytani, ten stary rozpustnik premier, chciał hartować społeczeństwo karanowirusem, rozgrywane były mecze premier lig, pełne kawiarnie.Jednak w pewnym momencie przejrzał a potem sam się hartował w szpitalu. Dlatego porównywanie sytuacji u nas i Anglii, to nieporozumienie. Bardziej wiarygodne byłoby porównanie z Czechami, Słowacją. I to nie statystycznie, tylko organizacyjnie. Niestety przegrywamy. Polska opozycja to jest coś co działa na korzyść Pis-u.Przypominam że lewica nie chce prowadzić żadnych rozmów z nikim o niczym, są zapatrzeni w siebie, jak pewna pani, co śniła, lustereczka powieć przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie? Biedroń, Biedroń odpowiedziało lustereczko. Jeżeli dojdzie przed wyborami do jakowegoś nawrócenia, to obecny prezydent powinien się obawiać. Cas działa na jego niekorzyść. Zresztą wcale nie jest powiedziane że nadprezes zmieni swego kandydata? Myślisz, że tak wytrawny polityk jak Kaczyński, nie widzi jakości swego kandydata? Widzi, widzi, tylko na tym etapie, taki jest mu potrzebny w jego rozdaniu. Tylko to wcale nie oznacza, że to co pasuje nadprezesowi, pasuje Polsce.

Aj, aj, aj, nie tak miało być. Jakże zniweczono najpiękniejsze ludzkie wizje i marzenia! Miał być rozłam koalicyjny, utrata większości w sejmie, chaos organizacji wyborów korespondencyjnych w obliczu epidemii. Miała być katastrofa i chaos, z których wyłonił by się nowy, obywatelski, znaczy totalno-opozycyjny porządek. A, aj, aj, zamiast tego dżentelmeński układ koalicyjny, werdykt SN, unieważnienie wyborów majowych w oparciu o ustawy i konstytucję, czas na opracowanie nowelizacji wyborczej. Jak tu żyć, panie premierze, kiedy nikt nie posłuchał pana głosu i nie zbojkotował kampanii, jak żyć? Na pocieszenie dla p. Bravo Jarosław Wielki szykuje zemstę Jarosławowi Mniejszemu. Okrutną i szybką jak w "Nobody expects the Spanish Inquisition!", che...che..

Kto traktował możliwą woltę Jarosława Drugiego co najwyżej jako bonus, ten dziś nie przeżywa rozczarowania. ;) Nic nie zastąpi mozolnej pracy, jaką będzie musiała wykonać szeroko pojęta opozycja, aby w końcu spuścić was w klopie i nie dopuścić do powrotu przez kanalizację. Katastrofa i chaos i tak już są, a będą jeszcze większe - dzięki kolejnym przestępczym aktom waszej mafii. Sąd Najwyższy nie unieważni wyborów, bo po pierwsze, nie można unieważnić czegoś, co się nie odbyło, a po drugie izba ustawowo do tego powołana nie jest prawidłowo (czyli zgodnie z konstytucją) obsadzona, więc jej "sędziowie", którzy będą próbowali "unieważniać", mogą sobie skutecznie co najwyżej bardziej unieważnić własne nominacje. Wybory można przesunąć tylko w sytuacji stanu nadzwyczajnego, którego władza nie ogłasza, zatem niezorganizowanie prawdziwych wyborów w terminie konstytucyjnym i nieprzesunięcie ich zgodnie z konstytucją będzie kolejnym punktem oskarżenia przed Trybunałem Stanu (albo przed specjalnym trybunałem do rozliczenia przestępstw PiS-u - to się jeszcze zobaczy;)). Oczywiście, nie trzeba nawet przypominać, że wybory w lipcu czy sierpniu w oparciu o kodeks zmieniony zaledwie dziś będą tak samo jedynie łże-wyborami i zostaną zbojkotowane przez większość wyborców. I po cóż by mieli kandydaci oficjalnie wycofywać się z czegoś, co nie jest wyborami? Na prawdziwe wybory prezydenckie jeszcze sobie poczekają :) Ciekawe czasy idą, Foryśku :)))))

liczyłem po cichu, że o ile PiS wycofa się z całego maja, to wypracuje taki kompromis z opozycją, który bardziej odczuje ona niż on. I stało się. PiS jest NIEZAWODNY:) I można przewidzieć, że kandydaci wezmą udział w nowych wyborach wbrew swoim wyborcom z grupy nawiedzanych i zapładnianych przez Konstytucję i w dodatku nawiedzanych codziennie, w dzień i noc, che...che..

Wiesz, co to oznacza, Forysiu? Że już czas na twoje samozaoranie :) Wsiadaj w traktor i dalejże wykropkowywać swoje forumowe pozostałości!

Coś mi to przypomina...aha - wczorajszą debatę, w której Szymon zaproponował, że będzie bronił polskich granic przed wrogiem za pomocą armii pielęgniarek. Feministki tylko marzą by uzbroić się i zostać powołane na front, chi...chi...

jest jak klęska żywiołowa, o którą prosili kodziarze i orpowcy. Marzenia się spełniają, ale czasem w taki sposób, który wcale się nie podoba. Jeszcze nie wydali oświadczenia, po tym jak wcześniej stwierdzili, że wybory 10 maja nie mogą być ważne. Teraz wygląda na to że wspierali wtedy przyszłą decyzję władzy i sądów. ORP i KOD do roboty, bądźcie kreatywni albo kupcie licencję od POKO. P.S. Grafika zaprezentowana przez Gowina - bezcenne;)

"korespondencyjne to najbezpieczniejsze wybory" - żartuje z nas? z siebie?... no raczej nie, po prostu tym sakramenckim dziadom tekst "wybory przez internet" nie potrafi przez gardło przejść

Wybory internetowe to rozwiązanie niekonstytucyjne, ponieważ uniemożliwi wielkiej ilości ludzi (przede wszystkim starszych) wzięcie udziału w głosowaniu (brak równości, tajności i powszechności wyborów). Chodzi o deficyt umiejętności (nikt nie ma obowiązku być obeznanym z Internetem, tak jak od każdego oczekuje się zdobytej podczas edukacji umiejętności czytania i pisania) i braki infrastrukturalne (nikt nie ma obowiązku mieć dostępu do sprzętu komputerowego ani połączenia internetowego, a za to komisja wyborcza udostępnia długopisy nieodpłatnie), a także niemożność zagwarantowania, że "major domus" nie będzie czuwał nad "prawidłowym" wypełnieniem rubryk. To jest ślepa uliczka - i taką pozostanie jeszcze przez dekady.

XXI wiek, wszystkie operacje bankowe prowadzę od dobrych 20 lat przez internet, miliardy wydane na przeróżne ePUAP-y i co - i dalej nie mam możliwości zagłosowania z kompa?... no to jest hańba dla rządzących dzisiaj, wstyd dla tych sprzed 5 lat i wcześniej, a powód teraz główny jest taki, że gros antyPiSu zagłosowałoby z kompa bez nikakich i z przyjemnością, a berety toruńskie ani dudu - a czy pozostanie tak jak jest to zobaczymy, po tegorocznej kompromitacji i machlojkach myślę że nie
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]