Pacjenci bez granic

Wielka reforma czy krach systemu? Tak skrajne pytania pojawiają się w debacie toczącej się po tym, jak tydzień temu ministrowie zdrowia Unii Europejskiej postanowili przyjąć dyrektywę o leczeniu ponad granicami.
Czyta się kilka minut

W myśl nowych przepisów pacjenci będą mogli się leczyć w którymkolwiek państwie UE w przypadku, kiedy usługa medyczna, której potrzebują, byłaby trudna do otrzymania w ich własnym kraju, choćby z powodu długiej kolejki. Polacy na przykład mogliby wybierać szpitale prywatne lub publiczne w Niemczech, niezależnie od tego, czy mają one podpisane kontrakty z Narodowym Funduszem Zdrowia, czy nie.

Podpisaniu dyrektywy sprzeciwiło się tylko kilku ministrów z biedniejszych krajów Unii - w tym Polski. Ewa Kopacz wieszczy krach publicznego płatnika, który będzie zmuszony znacznie zwiększyć wydatki. W tej chwili NFZ jest monopolistą i dyktatorem: ustala nie tylko stawki, ale też liczbę usług, za które jest w stanie zapłacić, i liczbę świadczeniodawców, z którymi chce podpisać kontrakt. Oczywiście potrzeby są znacznie większe od możliwości.

Niekoniecznie jednak obawy ministerstwa zdrowia muszą być uzasadnione: NFZ za leczenie Polaków za granicą miałby płacić według stawek polskich, a do tego w razie gdyby sytuacja wymykała się spod kontroli, rząd mógłby wprowadzić ograniczenia w stosowaniu dyrektywy. Prywatne szpitale i przychodnie byłyby traktowane tak samo jak publiczne. To sprzyjałoby szybkiej prywatyzacji ochrony zdrowia. Reforma, której przeprowadzenia tak bardzo boją się polscy politycy, przyjdzie zza granicy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2010